Dopóki nie zacząłem wstrzykiwać morfiny nie miałem żadnych problemów związanych z dragami, nigdy nie wpłynęły na moją pracę, rozwój, naukę, relację z przyjaciółmi czy rodziną, jedynie te kurwy opiaty odrobinkę namieszały, ale najgorsze mam za sobą.
Hyperreal to mój trzeci DOM i nie chcę go opuszczać znam wielu fantastycznych ludzi biorących narkotyki, niektórzy nawet osiągają spore sukcesy w życiu.
Kiedyś może mi się znudzi, ale po co na siłę sobie wmawiać chęć rzcuania? Chyba tylko z powodu presji społeczeństwa, ale najważniejsze to być wiernym samemu sobie.
Nie odrzucam tego co dała nam ziemia i chemia, to prezent dla nas, aby móc przyjemniej żyć w tej piaskownicy i doświadczać nowych wrażeń
Dodano akapity -- 909
Co się stanie po Dextrometorfanie?
Ona jedyna, wierna dziewczyna - amfetamina buprenorfina
Anty Monar.
27 lutego 2020Duce pisze: Oczywiście nigdy nie zamierzałem rzucać narkotyków. Mija 8 lat odkąd wziąłem gałkę muszkatołową, poszło od tego czasu ponad 60 różnych substancji i pójdzie jeszcze co najmniej ze 40. Jedyne co to chciałbym rzucić opiaty IV, zepchnąć je jedynie do używania od święta, jeśli już. Poza tym nie uważam że rzucanie wszystkiego jest do czegokolwiek potrzbne, umiar i dobra zabawa to podstawa.
Dopóki nie zacząłem wstrzykiwać morfiny nie miałem żadnych problemów związanych z dragami, nigdy nie wpłynęły na moją pracę, rozwój, naukę, relację z przyjaciółmi czy rodziną, jedynie te kurwy opiaty odrobinkę namieszały, ale najgorsze mam za sobą.
Hyperreal to mój trzeci DOM i nie chcę go opuszczać znam wielu fantastycznych ludzi biorących narkotyki, niektórzy nawet osiągają spore sukcesy w życiu.
Kiedyś może mi się znudzi, ale po co na siłę sobie wmawiać chęć rzcuania? Chyba tylko z powodu presji społeczeństwa, ale najważniejsze to być wiernym samemu sobie.
Nie odrzucam tego co dała nam ziemia i chemia, to prezent dla nas, aby móc przyjemniej żyć w tej piaskownicy i doświadczać nowych wrażeń
Można i tak... .
Ćpanie kocham, uwielbiam, nie na zasadzie nawet samych doznań, ale również klimatu, otoczki, lubię ćpuńską muzykę typu Alice in Chains albo Temple of the dog, jak miałem jakieś 17 lat dla picu kupiłem strzykawkę, żeby się rozeszło przez kumpli, że jestem narkus. Obecnie wiadomo, takich rzeczy nie odpierdalam, teraz mam już zupełnie wyjebane, ale dragi wciąż są dla mnie swego rodzaju pasją.
Dragi to nieodłączny element mojego życia, już w podstawówce/gimnazjum jak oglądaliśmy filmy o mocnym dramatycznym wydźwięku antynarkotykowym, to zamiast się bać narkotyków, to ja próbowałem wyśmiewany przez otoczenie ogarnąć sobie dragi, a do przedszkola jak chodziłem, to będąc u babci próbowałem się skurwić spirytusem czystym, ale wiadomo jak się skończyło po jednym łyku wziętym przez gówniarza. Na trzeźwo funkcjonuję w pracy i wśród wszelakich spędów rodzinnych etc., nie mam z tym zupełnie problemu, ale dokładnie w momencie redukcji wagi danego wydarzenia, tudzież spędzania szeroko pojętego "czasu wolnego" to nawet i warszawskie uliczne dresiarskie ketony leciały po kablach. Reasumując; kiedy tylko mogę to walę wszystko w jak najwiekszych dawkach i najlepiej w kabel, chleję na umór, palę 4 ramy szlugów. Jednocześnie jest taki moment, kiedy jestem czysty jak łza, nawet nieskacowany, mianowicie właśnie praca. Nie istnieje nawet taka możliwość, że czas wolny będzie przeze mnie spędzany na sucho, albo spalę bucha i pooglądam kanały popularnonaukowe, albo walnę opio i odpalę pełnometrażowy film, albo walnę stimy i będę siał rozpierdol wokół, whatever.
To mój czas. Dla mnie. Zależy na co mam humor i czy mam, ale nawet jak mam, np na majkę IV, to nie chce mi się poświęcać tyle czasu na aptekę po igły, reckę od konowała, przygotowywanie tego, pierdolenie się. Wolę wtedy jebnąć 3 browary i zajarać bongo, opio na inny raz, jak mi się będzie chciało.
Od dekady prawie sukcesywnie miksuje w swoim życiu pracę, związki, narkotyki, karierę i najwyżej drobne fuckupy się zdarzały. Przez te 10 lat nawet rodzinka się nie kapnęłą, że lubię czasem z czymś polecieć w skandaliczny sposób.
Grunt moi mili to jeśli już mówimy o takiej narkomanii z powołania, z pasji, to nie dać się wziąć w garść dragom, tylko absolutnie skrupulatnie wypełniać obowiązki i realizować cele, bo o tyle o ile takie jednostki tak uważające są bardziej odporne na wjebanie się, bo to nie konkretne substancje kompulsywnie napierdalane dają oczekiwany stan, tylko zapotrzebowanie sytuacji i zaspokojenie tej potrzeby bez przywiązywania się do konkretnego stanu, raczej wybiórczo, zależnie od s&s, tak jak już się przekroczy magiczną barierę to właśnie tacy jak my mamy najbardziej przejebane, bo w pasji nie widzi się aż tyle złego co randomy, więc nakurwianie helu z fentem i oxy i hexenem w jednej pompie IV(to nie o mnie, przyklad) nie wydaje się aż tak znów złą sytuacją. To taki miecz obosieczny.
Dodano akapity -- 909
Od jakiegoś czasu myślę ze już znalazłem swój zestaw czuję się świetnie z drobnymi wahaniami i nie mam większej ochoty cpac na umor
Testosteron / novothyral / bromergon / baclofen / alprazolam
Testosteron pośrednio wpływa na mózg faceta
Novothyral wpływa na cały organizm a zawsze mialem lekka niedoczynność tarczycy tak ze ..
Bromergon agonista receptorów d2 zabija prolaktyne która jest głównym powodem pizdowatosci charakteru u faceta ibinnych nie ciekawych spraw
Baclo i alpra wiadomo
Razem jest konkretnie w huj wstaje rano patrzę w lustro i myślę kocham Cię kurwa
Pozdrawiam
Kiedyś nawet myślałem nad jakimś leczeniem, ale uświadomiłem sobie że to nie dla mnie i trzeba z tym żyć.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
