ODPOWIEDZ
Posty: 3482 • Strona 297 z 349
  • 5380 / 988 / 0
Zmieniłem lekko treść posta. Chodziło mi o nacisk ze strony rodziny jak i społeczeństwa. Coś w stylu " masz 30 lat, weź się w końcu ożeń (ile mamy czekać na wnuka?) "
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 199 / 26 / 0
13 lutego 2020WrakCzlowieka pisze:
Żyje się dla siebie. Reszta to manipulacja ludźmi żeby społeczeństwo jako tako się trzymało kupy i funkcjonowało. Nie oszukujmy się. Poza tym punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla jednego rodzina i dzieci to szczyt marzeń, dla drugiego piekło na ziemi.
Ja też kiedyś myślałem że będę żyć dla siebie a dziś w wieku 29 lat brak perspektyw na stała partnerkę i dziecko powoduje smutek czasem kiedy się źle czuje płacz. A kiedyś bym się śmiał z tego
  • 199 / 26 / 0
13 lutego 2020ledzeppelin2 pisze:
Programy społeczne wymuszają na ludziach w katotalibanie prostą ścieżkę. Znajdź żonę, spłòdź potomka, biały domek a raczej mieszkanie na kredyt i ciesz się że po 40 latach pracy, a raczej wspòłczesnego niewolnictwa tj. tyrania możesz przejść na emeryturę. Ciesz się, że dostałeś emeryturę i na niej jesteś. Wreszcie będziesz mògł korzystać z życia mając czas codziennie biegać po promocjach, by kupić polędwicę 50 groszy taniej. Tutaj w Polsce, to jest jeden z głòwnych powodòw że ludziom siada psycha. Ci co wchodzą w ten wyścig, nie wiedzą raczej o co chodzi. Myślą że to jest normalne, bo tak jest klepane przez media i rodzicòw. Że tak się żyje. Rodzice często wymagają na pociecjacj taką ścieżkę życia.
Prowadzi to do bolączek egzystencjonalnych, bo jednak powstaje ten wewnętrzny zgrzyt i taki delikwent się zastanawia dlaczego mu psycha siada. Nie żyje w zgodzie z własnymi potrzebami, marzeniami. Często jest to spełnianie marzeń, wizji rodzicòw . Nie zdając sobie często sprawy, że jest kolejną ofiarą systemu.
A co jest normalne i mogące dać szczęście jak nie DOM, rodzinna, kobieta, seks i dziecko? Ćpanie, dziwki, komputer i samotność? Nawet jeśli ktoś poświeca się hobby to przyjdzie czas że zacznie mu brakować rodzinny i albo ją założy albo będzie nieszczęśliwy zazwyczaj
  • 1545 / 1586 / 0
13 lutego 2020ledzeppelin2 pisze:
Zmieniłem lekko treść posta. Chodziło mi o nacisk ze strony rodziny jak i społeczeństwa. Coś w stylu " masz 30 lat, weź się w końcu ożeń (ile mamy czekać na wnuka?) "
to jest wlasnie to, zagladanie komus w majtki :D jak zrobisz jedno dziecko to pojawi sie pytanie, a kiedy nastepne ? no jak to tak, jedynak ? a jak sie dorobisz trzeciego to powiedza, patrz jaki dzieciorob ! ludziom nie dogodzisz.
Uwaga! Użytkownik MaryJayDu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 500 / 65 / 0
13 lutego 2020Landsberg2015 pisze:
13 lutego 2020ledzeppelin2 pisze:
Programy społeczne wymuszają na ludziach w katotalibanie prostą ścieżkę. Znajdź żonę, spłòdź potomka, biały domek a raczej mieszkanie na kredyt i ciesz się że po 40 latach pracy, a raczej wspòłczesnego niewolnictwa tj. tyrania możesz przejść na emeryturę. Ciesz się, że dostałeś emeryturę i na niej jesteś. Wreszcie będziesz mògł korzystać z życia mając czas codziennie biegać po promocjach, by kupić polędwicę 50 groszy taniej. Tutaj w Polsce, to jest jeden z głòwnych powodòw że ludziom siada psycha. Ci co wchodzą w ten wyścig, nie wiedzą raczej o co chodzi. Myślą że to jest normalne, bo tak jest klepane przez media i rodzicòw. Że tak się żyje. Rodzice często wymagają na pociecjacj taką ścieżkę życia.
Prowadzi to do bolączek egzystencjonalnych, bo jednak powstaje ten wewnętrzny zgrzyt i taki delikwent się zastanawia dlaczego mu psycha siada. Nie żyje w zgodzie z własnymi potrzebami, marzeniami. Często jest to spełnianie marzeń, wizji rodzicòw . Nie zdając sobie często sprawy, że jest kolejną ofiarą systemu.
A co jest normalne i mogące dać szczęście jak nie DOM, rodzinna, kobieta, seks i dziecko? Ćpanie, dziwki, komputer i samotność?
to ci nie da szczęścia. teraz tak się wydaje, bo tego nie masz, ale gdybyś to osiągnął, to po pewnym czasie znowu poczujesz niedosyt/pustkę i będziesz się zastanawiał "co dalej".
  • 2198 / 715 / 0
@Landsberg2015 - no i właśnie to że nie żyjesz dla siebie tylko chcesz żyć dla innych i wpasowywać się w kanony i oczekiwania cię ciśnie, dusi i trzyma w dole depresji i innego syfu mentalnego. Kiedyś to sobie uświadomisz. Ja żyłem dla innych kilka lat, bo dłużej nie wytrzymałem: pożyczałem pieniądze wiedząc że nie oddadzą, pomagałem w nauce, załatwiałem dragi, chodziłem na urodzinki i inne imprezki ludzi o których w sumie nic nie wiedziałem, ale "tak wypada" i robiłem masę innych rzeczy tracąc nerwy i czas, nie dostając też nic w zamian. Poza tym skaczesz od jakichś ekstremów do ekstremów. Jak nie rodzina domek i dzieci to ćpanie kurwy hazard samotność. Nie obraź sie ale rozumowanie tak ograniczone jak u nastolatka. Jest coś pomiędzy. Jest też mnóstwo innych rzeczy: pasja, hobby, cele które chcemy osiągnąć, rzeczy których chcemy spróbować, miejsca które chcemy odwiedzić, religia, poszerzanie wiedzy, poznawanie ludzi, próbowanie sił w różnych zawodach, sztuka - to wszystko zapełnia życie i daje choć trochę szczęścia i satysfakcji nawet w najgorszym dole. Ja na przykład w najcięższych epizodach depresji gdzie odizolowałem się od wszystkich i nawet na uczelnie już nei chodziłem wziąłem się za hobby z dzieciństwa jeszcze - głupie rysowanie. Uspokajało, sprawiało przyjemność, pozwalało zapomnieć o innych sprawach. Taki mój eskapizm.

Ja sobie nie wyobrażam dziecka (stałą partnerkę mooooże, kieeeedyś - póki co żadnej która by się na taką nadawała nie poznałem, ale też nie szukam zbyt aktywnie bo mam inne rzeczy na głowie ciągle i nigdy nie latałem jakoś specjalnie za kobietami) bo wiem że byłbym dla niego koszmarnym rodzicem i świadomie czy nie powielałbym schematy ciągnące się w mojej rodzinie od pokoleń. Nie chcę ryzykować. Poza tym to za duża pycha i za duża odpowiedzialność dać komuś życie kiedy ta osoba nie ma żadnej możliwości zdecydować czy to życie chce.
Autor tego posta jest żywym (?) przykładem że selekcja naturalna nie działa.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
  • 500 / 65 / 0
13 lutego 2020WrakCzlowieka pisze:
@Landsberg2015 - no i właśnie to że nie żyjesz dla siebie tylko chcesz żyć dla innych i wpasowywać się w kanony i oczekiwania cię ciśnie, dusi i trzyma w dole depresji i innego syfu mentalnego. Kiedyś to sobie uświadomisz. Ja żyłem dla innych kilka lat, bo dłużej nie wytrzymałem: pożyczałem pieniądze wiedząc że nie oddadzą, pomagałem w nauce, załatwiałem dragi, chodziłem na urodzinki i inne imprezki ludzi o których w sumie nic nie wiedziałem, ale "tak wypada" i robiłem masę innych rzeczy tracąc nerwy i czas, nie dostając też nic w zamian. Poza tym skaczesz od jakichś ekstremów do ekstremów. Jak nie rodzina domek i dzieci to ćpanie kurwy hazard samotność. Nie obraź sie ale rozumowanie tak ograniczone jak u nastolatka. Jest coś pomiędzy. Jest też mnóstwo innych rzeczy: pasja, hobby, cele które chcemy osiągnąć, rzeczy których chcemy spróbować, miejsca które chcemy odwiedzić, religia, poszerzanie wiedzy, poznawanie ludzi, próbowanie sił w różnych zawodach, sztuka - to wszystko zapełnia życie i daje choć trochę szczęścia i satysfakcji nawet w najgorszym dole. Ja na przykład w najcięższych epizodach depresji gdzie odizolowałem się od wszystkich i nawet na uczelnie już nei chodziłem wziąłem się za hobby z dzieciństwa jeszcze - głupie rysowanie. Uspokajało, sprawiało przyjemność, pozwalało zapomnieć o innych sprawach. Taki mój eskapizm.

Ja sobie nie wyobrażam dziecka (stałą partnerkę mooooże, kieeeedyś - póki co żadnej która by się na taką nadawała nie poznałem, ale też nie szukam zbyt aktywnie bo mam inne rzeczy na głowie ciągle i nigdy nie latałem jakoś specjalnie za kobietami) bo wiem że byłbym dla niego koszmarnym rodzicem i świadomie czy nie powielałbym schematy ciągnące się w mojej rodzinie od pokoleń. Nie chcę ryzykować. Poza tym to za duża pycha i za duża odpowiedzialność dać komuś życie kiedy ta osoba nie ma żadnej możliwości zdecydować czy to życie chce.
+1
  • 967 / 243 / 0
13 lutego 2020WrakCzlowieka pisze:
@Landsberg2015 - no i właśnie to że nie żyjesz dla siebie tylko chcesz żyć dla innych i wpasowywać się w kanony i oczekiwania cię ciśnie, dusi i trzyma w dole depresji i innego syfu mentalnego. Kiedyś to sobie uświadomisz. Ja żyłem dla innych kilka lat, bo dłużej nie wytrzymałem: pożyczałem pieniądze wiedząc że nie oddadzą, pomagałem w nauce, załatwiałem dragi, chodziłem na urodzinki i inne imprezki ludzi o których w sumie nic nie wiedziałem, ale "tak wypada" i robiłem masę innych rzeczy tracąc nerwy i czas, nie dostając też nic w zamian.
I tu trzeba być sensownie asertywnym , i to na każdym poziomie znajomości - od odległych znajomych po własnych rodziców , żony/mężów czy też dzieci.
Ludzie są egoistyczni i często zapominają o empatii i świecą egoizmem - kiedy dostają coś od ciebie często und gęsto traktują to jako rzecz oczywistą, coś
co im się należy a nie jako niewymuszoną dobroć od ciebie za którą należy się chociaż wdzięczność.
Ja sobie nie wyobrażam dziecka (stałą partnerkę mooooże, kieeeedyś - póki co żadnej która by się na taką nadawała nie poznałem, ale też nie szukam zbyt aktywnie bo mam inne rzeczy na głowie ciągle i nigdy nie latałem jakoś specjalnie za kobietami) bo wiem że byłbym dla niego koszmarnym rodzicem i świadomie czy nie powielałbym schematy ciągnące się w mojej rodzinie od pokoleń. Nie chcę ryzykować. Poza tym to za duża pycha i za duża odpowiedzialność dać komuś życie kiedy ta osoba nie ma żadnej możliwości zdecydować czy to życie chce.
Pamiętaj że jesteś zwierzęciem stadnym - rodzina to twoje podstawowe stado . Decydując się na samotność w życiu zapewniasz sobie samotność na starość , co równa się co najmniej depresji. Mamy też aspekt egzystencjalno-ekonomiczny - rodzina to ciągłość pokoleń. Ty opiekujesz się dziećmi , potem dziećmi ich dzieci, a na stare lata to dzieci opiekują się Tobą - i tak to chodzi od setek tysięcy lat. Duży odsetek ludzi będących się w stanie utrzymać na stare lata z pieniędzy które zarobili i odłożyli podczas produktywnej części swego życia to dość niedawny wynalazek i raczej aberracja w dziejach.
A z tym strachem przed dawaniem życia bo może być niechciane to imo conieco przesada. Być jest lepiej niż nie być - szczególnie że zawsze jeśli zdecydujesz inaczej to sam możesz zakończyć swoją egzystencję.A nawet bez własnej inicjatywy w jej kończeniu nie potrwa ona długo , bo co to jest te nawet 100 lat ?
  • 110 / 8 / 23
13 lutego 2020Landsberg2015 pisze:
13 lutego 2020ledzeppelin2 pisze:
Programy społeczne wymuszają na ludziach w katotalibanie prostą ścieżkę. Znajdź żonę, spłòdź potomka, biały domek a raczej mieszkanie na kredyt i ciesz się że po 40 latach pracy, a raczej wspòłczesnego niewolnictwa tj. tyrania możesz przejść na emeryturę. Ciesz się, że dostałeś emeryturę i na niej jesteś. Wreszcie będziesz mògł korzystać z życia mając czas codziennie biegać po promocjach, by kupić polędwicę 50 groszy taniej. Tutaj w Polsce, to jest jeden z głòwnych powodòw że ludziom siada psycha. Ci co wchodzą w ten wyścig, nie wiedzą raczej o co chodzi. Myślą że to jest normalne, bo tak jest klepane przez media i rodzicòw. Że tak się żyje. Rodzice często wymagają na pociecjacj taką ścieżkę życia.
Prowadzi to do bolączek egzystencjonalnych, bo jednak powstaje ten wewnętrzny zgrzyt i taki delikwent się zastanawia dlaczego mu psycha siada. Nie żyje w zgodzie z własnymi potrzebami, marzeniami. Często jest to spełnianie marzeń, wizji rodzicòw . Nie zdając sobie często sprawy, że jest kolejną ofiarą systemu.
A co jest normalne i mogące dać szczęście jak nie DOM, rodzinna, kobieta, seks i dziecko? Ćpanie, dziwki, komputer i samotność? Nawet jeśli ktoś poświeca się hobby to przyjdzie czas że zacznie mu brakować rodzinny i albo ją założy albo będzie nieszczęśliwy zazwyczaj
Tak właśnie. Czekam, aż pojawi się żona i dzieciak wróci do domu ze szkoły. Czuję samotność, kiedy ich nie ma. Ja bez dwóch zdań bez rodziny czułbym się wręcz niepotrzebny na tym świecie.
Uwaga! Użytkownik snoopdogg nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2198 / 715 / 0
Nie zamierzam dożyć starości, a przevywanie z ludźmi mnie męczy i irytuje. Sam siebie znam najlepiej. Wybieram samotność dla dobra siebie i innych. Poza tym nie wiesz czy być jest lepiej niż nie być. Ja wolalłbym nie być. Zakończyć egzystencję jest trudno, wiem bo próbowałem kilka razy. Może kiedyś się uda. Resztę pseudoanaliz pschylogicznych zachowaj dla siebie, bo mojej opinii na ten temat nie zmienisz. Wiem czego chcę a czego nie i mam do tego swoje powody.
A rodzina to dla mnie obce osoby. Nie każdy jest taki sam, to aż tak ciężki do pojęcia koncept?
Autor tego posta jest żywym (?) przykładem że selekcja naturalna nie działa.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
ODPOWIEDZ
Posty: 3482 • Strona 297 z 349
Artykuły
Newsy
[img]
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym

USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.

[img]
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD

W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.

[img]
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło

Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.