Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
[mention]kofel[/mention], ja nadal uważam, że 100 mg iv na pierwszy raz z M, jeśli nie wali się na co dzień hery czy fenta, to za dużo. A może i nie. Spróbuj na początek 50 mg i najwyżej "doprawisz" drugą 50-tką. ;)
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
Nie wchodź od razu na i.v.
Wal p.r. a kiedy będzie juz słabo klepać wtedy dożylnie.
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
21 czerwca 2018UJebany pisze: [mention]kofel[/mention]
Nie wchodź od razu na i.v.
Wal p.r. a kiedy będzie juz słabo klepać wtedy dożylnie.
25 czerwca 2018AlienForms pisze: Kochani, prośba do specjalistów od iv :) - polećcie jakieś dobre miejsce do kucia się. Zawsze miałem z tym problem i kiedyś zmasakrowałem sobie łapy i nawet nogi ze stopami (byłem na tyle głupi, że po wkuciu się nie odciągałem tłoczka, więc krew mi nie leciała i myślałem, że nie jestem w kablu.....) Nauczyłem się jak już rozjebałem co się dało :) W każdym razie pukam tylko w żyły na przegubach ramienia / tam jak się łapę zgina - najgłówniejsza chyba żyła) i po 3 tygodniowym ciągu już za chuja się nie mogę wkuć ani w jedną łapie anie w drugą.... Pochowały mi się albo jakieś inne chujostwo się zrobiło i nie mam jak pukać. Raz mi się udało wkuć na przedramieniu ale dzisiaj siedziałem ze 20 min i tylko się pokułem. Polećcie jakieś dobre żyłki gdzie można się szybko wkuć i puknąć :)
Po drugie, od siebie mogę polecić dłonie i nadgarstki. Zaciśnij sobie stazę/coś, czego jako stazy używasz trochę niżej niż zgięcie łokcia i "pomęcz" trochę rękę, żeby te żyły wyszły. Na dłoniach są naprawdę super żyły, gdzie często montują wenflony. :) Daję sobie łapę obciąć, że jeśli tam nie stukałeś to powinny się pojawić na środku dłoni ładne, czynne, może nawet niektóre grube żyły. Niekoniecznie widoczne na niebiesko, chociaż często owszem, ale na pewno wyczuwalne.
Drugie miejsce, w które ja na obu dłoniach pukałam odkąd mi się na przedramionach (w zgięciu) pochowały, to nadgarstki. Jak odwrócisz dłoń o 90 stopni na zewnątrz tak, by kciuk był na górze, to idealnie na przeciwko niego na nadgarstku powinna być też wyczuwalna żyła. Te akurat są niewidoczne, jeśli chodzi o kolor, ale widać, że gruba żyła się tam chowa. Oczywiście są to miejsca, w które trzeba pod łagodnym kątem wjechać igłą, a nie kłuć jak pojebany. :D
Są też żyły na kciukach, właściwie między kością kciuka a nadgarstka, ale są cieńsze, natomiast u mnie "działają" jak trzeba. Są płytko umiejscowione, więc wystarczy kawałeczek, dosłownie 2-3 mm, wjechać pod skórę i ja już mam krew w kontrolce.
I na koniec długa, niebieska żyła na przedramieniu, między nadgarstkiem a zgięciem łokcia. Bardziej widoczna niż wyczuwalna, więc ja kluję pod trochę większym kątem, niż te standardowe 30 stopni, w mniej więcej połowie "drogi" od nadgarstka do łokcia.
W miejscach, które podałam, nie odciągam tłoka, ale czekam aż napłynie krwi do kontrolki i może nawet mała strużka do pukawki, bo wtedy mam pewność, że na pewno jestem w żyle, a nie chcę robić barszczu w strzykawce.
Żeby uniknąć tego, z czym kilka tygodni się zmagam, gdy postanowię zrobić sobie przerwę, czyli z dłońmi w kolorze zielono-sinym, polecam naprawdę DŁUGO uciskać miejsce, w którym wbijałeś igłę, a po tym, jak już przestanie lecieć krew, posmarować heparyną w żelu (żel 1000 j.m. kosztuje ok. 15 zł). ;] Bo niezależnie od tego, gdzie kto pracuje lub się uczy, to jednak nie wyglądają najlepiej sine dłonie z kropkowanymi śladami wkłucia.
Mam nadzieję, że to, co napisałam okaże się pomocne i że nie jest to jeden, wielki bełkot. :)
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
W każdym razie siedzę w łazience, rodzina obok w pokoju to też za długo tam siedzieć nie mogę. Kuję się po tych standardowych miejscach ale tam już chuj. Z miesiąc albo lepiej będę musiał poczekać. Na przedramieniu od wewnętrznej strony w sobotę ładnie udało mi się wbić a dzisiaj ni chuj. I wkońcu stwierdziłem, że spróbuję na dłoni. Pierwsze wkŁucie i jest - od razu pięknie krew zassało do pompki, ładnie się załadowało i nawet śladu nie ma za bardzo :) Na razie nie ma :/ Wiem jak to będzie za tydzień wyglądać ale nie mogę sobie na to za bardzo pozwolić.... I tak teraz pod domu w długim rękawie latam.... dobrze, że się chłodno zrobiło bo dziwnie wyglądałem jak było +30 stopni a ja w koszuli flanelowej z długim rękawem :)
Ale dzięki za tipy - potestuje inne miejsca do wkŁuwania się :)
Jeszcze jak ja pukam leki tak naprawdę to pół biedy, chociaż jak się udało czasami podskórnie, bo pod koniec pompowania wypadłam z żyły, to narastała opuchlizna i bolało skurwysyństwo, dlatego nie wyobrażam sobie, co za syf może się zrobić jakby helen strzelić podskórnie. Stąd też jak mi wypadnie z żyły to wyjmuję, chwilę odczekam aż przestanie krew lecieć z tego miejsca i próbuję 1-2 mm niżej/wyżej, żeby dokończyć tę porcję.
A, no i nie ma za co.
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec
Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.
Kawa - budzi i wydłuża życie
Przez dziesięciolecia ukazywały się badania, których autorzy wskazywali, że kawa ma korzystny wpływ na organizm. Jej picie łączono z dłuższym życiem i zmniejszonym ryzykiem chorób chronicznych. Jednak dokładny mechanizm tego działa nie był znany. Teraz naukowcy z Texas A&M University odkryli, że związki zawarte w kawie oddziałują na receptor białkowy NR4A1, który odgrywa istotną rolę w ochronie organizmu przed chorobami związanymi z wiekiem.
