Dyskusja na temat grzybów halucynogennych, m.in. łysiczki lancetowatej i muchomora czerwonego.
Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 211 • Strona 5 z 22
  • 374 / 5 / 0
Nieprzeczytany post autor: kildeis »
Wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa magia.
Lub równie prawdziwy koszmar ;) Mam uraz do grzybów, po ostatnim zgrzybieniu bo prawdę mówiąc dość konkretnie pokrzywiły moją psychikę. Dobrze tylko, że chwilowo. Następnym razem, jak będę jadł (o ile kiedykolwiek będę jadł) jakiś psychodelik, to tylko na łonie przyrody z zaufanymi ludźmi... Samotność na grzybach, to czynnik wyjątkowo silnie mogący pogorszyć jazdę, co niestety uświadczyłem osobiście...
Wyśniłem sobie ten świat tak długo myśląc o nim, zupełnie po nic, tak dla siebie by się bronić...
  • 3490 / 57 / 0
Nieprzeczytany post autor: Kurwik »
Nie powiedziałem, że to musi być przyjemna magia :P Na ogół jest ale czasem czeka nas walka z czymś potwornym. Często wychodzi się z tego silniejszym. Nie zawsze od razu ale po pewnym czasie daje się to zauważyć.
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 2244 / 25 / 0
Nieprzeczytany post autor: borrasca »
Samotność na grzybach jest ok. Reszta to już inna kwestia.
Uwaga! Użytkownik borrasca jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 83 / 2 / 0
Nieprzeczytany post autor: Seti_I »
Moje pierwsze grzybienie spędziłem sam, cały dzień w lesie ;-D. Było świetnie, zresztą cały trip czułem czyjąś obecność, wtedy naprawdę nie byłem samotny wręcz odwrotnie. Moment w którym po paru godzinach łażenia po lesie, cała ta masa doświadczeń sprawiły, że gdy otworzyłem drzwi mojego mieszkania czułem się tak dziwnie, tak obco i byłem wyalienowany na maxa. No i jak zobaczyłem siebie w lustrze, dostrzegłem w sobie leśnego człowieka.
Było to moje najlepsze grzybienie w życiu, pierwsze i niezapomniane. No bo jak tu zapomnieć gdy w trakcie tripa rozmyślasz sobie o życiu i nagle przypomina ci się że jesteś zbawicielem a grzyby to tylko taki przekaźnik żeby przekazać ci misję .... - o nie tego się nie zapomina.
  • 755 / 19 / 0
Nieprzeczytany post autor: rysiekzklanu »
alkocholik pisze:
Prowadził ktoś samochód po grzybach?
Ja prowadzilem kilka razy.
Nie byl to szczytowy moment nagrzybienia. Raczej bylo tak, ze jechalismy na łączke, tam zbieranie i jedzenie, i w furke szybko z powrotem pod chate, zaparkowac zostawic wysiasc w koncu tripowac, zeby bezpiecznie juz bylo i zebm nie musial niczego ogarniac, zeby mnie ogarnelo raczej wszystko.
Nie mialem problemow z koncentracja na tym co sie dzieje na drodze, z ocena odleglosci itp, ale dookola dzialo sie tyle rzeczy... ogarnianie wszystkiego w takim stanie jest meczace, zwlaszcza kiedy kumple w takim samym stanie zaczynaja cos odpierdalac na siedzenaich tuz obok ;]
a co sie dzialo w moich lusterkach! jade jade, nagle patrze w lusterko wsteczne a tam !!! :O OMG jakas rodzina, ojciec z wąsem, zona dziecko, jada starym mercedesem! w moim samochodzie w moim lusterku ! o niechby ich! ;]
i emocje jakie są ! oja... doskonale czulem to co czuli inni kierowcy, ale czasem mialem problem z odczytaniem intencji innych uczestnikow ruchu drogowego, przez co stalem i przepuszcalem kogo moglem zeby juz bez zadnych watpliwosci przejechac przez skrzyzowanie. oczywiscie znowu straszne emocje, jakis ziom z tylu za mna, a jednoczesnie tuz przedemna bo w moim lusterku i cala masa tych kolesi, wkurwionych i zdziwionych i nierozumiejacych mnie, ktoremu grzyby wchodza i ktory to wszystkich przepuszcza wydygan nieco :-D
zawsze czulem napiecie i niepochuj jak wchodzily mi grzybki, ale kiedy wracalem wtedy samochodem, napiecie i stres potegowaly sie bo mialem swiadomosc tego ze to jednak troche przypalowa akcja.
kiedy faza najintensywniejszych halucynacji mijala, zdazalo mi sie pojechac gdizes samochodem, albo dac prowadzic mniej zgrzybionemu koledze bo sam wolalem nie ;]
jazda na grzybach w miejscu bezprzypalowym, po jakims lesie gdize nie ma ludzi albo na lotnisku, daje niesamowita radosc :D no zajebiscie poprostu ;]

ale raz wracalismy z grzybobrania, bylismy umowieni z pewnym panem na zakup tegesu, a tu nagle przed wjazdem do miasta korek ! ;o fuck, grzyby wjezdzaja a my prawie wcale... patrze na te drzewa, chmury... tylne lampy tira ktory posuwal sie tak samo wolno jak my, tylko pol metra przed nami, a w nich ogien.. mysle - kurwa japierdole. bede mial nauczke. potem ejszcze kolejny stres i czekanie na chlopa ktory oczywiscie musial sie spoznic w takim momencie... strasznie mnie to stresowalo, ale grzybki... dobre grzybki wyrozumiale i madre :) jakby czekaly az wysiadizemy z samochodu i udamy sie gdizes na lono natury.
prez poltorej godziny moze czekaly i trzymaly nas w fazie niepohuju tego przedgrzybowego, jakby popedzajac nas do opuszczenia pojazdu ;]

podsumowujac, jazda samochodem po zjedzeniu takzwanych grzybkow *halucynogennych* nie jest rozsądna :-D


p.s. czyzbym wogle takiego mega offtopa przyyebal? ;o


. . . .

edit:

co do samotnych podrozy - ktoregos razu, kiedy grzybki juz zeszly i kiedy juz sie 'zawiesilem' (chodzi mi o pogrzybowy stan koncowego nagrzybienia), doszedlem do wniosku ze w samotnym zawieszeniu, w grzybowym zawieszonym gdzies bez czasu i zapetlonym bez poczatku transie zawarta jest calamoc grzyba i ze mozna do niej dotrzec tylko samemu. odbylem tylko jedna samotna podroz, i wlasciwie zmarnowalem ja na zabawe i pierdoly nie wyciagajac z niej tyle tego, co moglem. podczas podrozy z towarzyszami, wyruszamy niczem odkrywcy nowego swiata w celu poznania prawdziwej natury i istoty tej nagrzybionej krainy dochodzac wspolnie do ciekawych wnioskow na temat tego o co chodzi i co wogole dzieje sie. jednak wiele rzeczy wtedy nas rozprasza, wielu ludzi nas rozprasza, jest zabawnie i kolektywnie. napewno wazne jest tez podejscie do grzybienia.
grzyb jako bilet do krainy, czy
grzyb jako hipnotyzujace wahadełko autopsychoterapeuty?
Ostatnio zmieniony 04 stycznia 2008 przez rysiekzklanu, łącznie zmieniany 2 razy.
jeżeli wysyaeś mi pm [od początku do zeszłego tygodnia], to nic nie doszło.
  • 749 / 5 / 0
Nieprzeczytany post autor: korkorio »

grzyb jako bilet do krainy, czy

grzyb jako hipnotyzujace wahadełko autopsychoterapeuty?
grzyb jako nauczyciel miszcz
I'm broken.
  • 5299 / 106 / 0
Nieprzeczytany post autor: pilleater »
Grzyb to po pierwsze przyjaciel. Ale jak każdy, nawet przyjaciel może się wkurwić. Żeby samemu tripować i nie "sparzyć się" trzeba pomyśleć nad miejscówą. Osobiście uważam, że pogoda też musi sprzyjać, żeby nie było jakiegoś chujowego "elementu" co mógłby negatywnie wpłynąć na tok myśli. Uważam, iż jakaś polanka, dużo drzewko pod którym spocząć można, koszyk słodyczy :P w chujec trawy (ewentualnie Salvii [spróbuję kiedys tego mixu, spróbuję!]), empetrójka (no dobra, może być walkman lub discman :P ) i wszystko będzie grało. Kurwa, już sobie wyobrażam tę błogość, wizuale i zjednoczenie z przyrodą... A, dawka nie za duża...
Spokój jest najwyższym szczęściem :*) Czanga tak bardzo
  • 2244 / 25 / 0
Nieprzeczytany post autor: borrasca »
Wkurwić? Jak trafi na debila to na pewno.
Uwaga! Użytkownik borrasca jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 43 / 1 / 0
Nieprzeczytany post autor: Kkaczuszka »
Pozostaje tylko czekac do Edit: jesieni... :-/
Ostatnio zmieniony 08 stycznia 2008 przez Kkaczuszka, łącznie zmieniany 1 raz.
Tolerka nie zając, nie ucieknie...
  • 5299 / 106 / 0
Nieprzeczytany post autor: pilleater »
Borrasca, trafiły na mnie i nie było źle %-D
Spokój jest najwyższym szczęściem :*) Czanga tak bardzo
ODPOWIEDZ
Posty: 211 • Strona 5 z 22
Artykuły
Newsy
[img]
Nastolatki po konopiach wolniej rozwijają pamięć. Wyniki z kohorty ABCD

Amerykańscy badacze śledzili ponad jedenaście tysięcy dzieci od dziewiątego roku życia aż do siedemnastego. Ci, którzy w międzyczasie zaczęli używać konopi, wolniej rozwijali pamięć, uwagę i szybkość przetwarzania. Różnice narastały z czasem, ale badanie nie dowodzi związku przyczynowego.

[img]
Polacy stworzyli olbrzymią bazę danych oddziaływania leków psychotropowych na EEG

Leki psychotropowe od dekad stanowią podstawę leczenia zaburzeń psychicznych, jednak sposób, w jaki dokładnie wpływają na aktywność elektryczną mózgu, nigdy wcześniej nie został zbadany na tak dużą skalę. Zespół naukowców przeanalizował ponad 24 tysiące zapisów EEG pochodzących z dwóch warszawskich szpitali psychiatrycznych. Wyniki tej pracy, opublikowane w czasopiśmie eBioMedicine, tworzą największy jak dotąd atlas neurofizjologicznych „podpisów" głównych klas leków psychotropowych.

[img]
Konopie w leczeniu demencji. Naukowcy wskazują dwa związki

Doustna kombinacja oczyszczonego THC i CBD istotnie zmniejsza pobudzenie u seniorów z zaawansowaną demencją – wynika z badania LiBBY zaprezentowanego na konferencji Alzheimer’s Association International Conference w Londynie.