Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
Wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa magia.
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Było to moje najlepsze grzybienie w życiu, pierwsze i niezapomniane. No bo jak tu zapomnieć gdy w trakcie tripa rozmyślasz sobie o życiu i nagle przypomina ci się że jesteś zbawicielem a grzyby to tylko taki przekaźnik żeby przekazać ci misję .... - o nie tego się nie zapomina.
alkocholik pisze: Prowadził ktoś samochód po grzybach?
Nie byl to szczytowy moment nagrzybienia. Raczej bylo tak, ze jechalismy na łączke, tam zbieranie i jedzenie, i w furke szybko z powrotem pod chate, zaparkowac zostawic wysiasc w koncu tripowac, zeby bezpiecznie juz bylo i zebm nie musial niczego ogarniac, zeby mnie ogarnelo raczej wszystko.
Nie mialem problemow z koncentracja na tym co sie dzieje na drodze, z ocena odleglosci itp, ale dookola dzialo sie tyle rzeczy... ogarnianie wszystkiego w takim stanie jest meczace, zwlaszcza kiedy kumple w takim samym stanie zaczynaja cos odpierdalac na siedzenaich tuz obok ;]
a co sie dzialo w moich lusterkach! jade jade, nagle patrze w lusterko wsteczne a tam !!! :O OMG jakas rodzina, ojciec z wąsem, zona dziecko, jada starym mercedesem! w moim samochodzie w moim lusterku ! o niechby ich! ;]
i emocje jakie są ! oja... doskonale czulem to co czuli inni kierowcy, ale czasem mialem problem z odczytaniem intencji innych uczestnikow ruchu drogowego, przez co stalem i przepuszcalem kogo moglem zeby juz bez zadnych watpliwosci przejechac przez skrzyzowanie. oczywiscie znowu straszne emocje, jakis ziom z tylu za mna, a jednoczesnie tuz przedemna bo w moim lusterku i cala masa tych kolesi, wkurwionych i zdziwionych i nierozumiejacych mnie, ktoremu grzyby wchodza i ktory to wszystkich przepuszcza wydygan nieco :-D
zawsze czulem napiecie i niepochuj jak wchodzily mi grzybki, ale kiedy wracalem wtedy samochodem, napiecie i stres potegowaly sie bo mialem swiadomosc tego ze to jednak troche przypalowa akcja.
kiedy faza najintensywniejszych halucynacji mijala, zdazalo mi sie pojechac gdizes samochodem, albo dac prowadzic mniej zgrzybionemu koledze bo sam wolalem nie ;]
jazda na grzybach w miejscu bezprzypalowym, po jakims lesie gdize nie ma ludzi albo na lotnisku, daje niesamowita radosc :D no zajebiscie poprostu ;]
ale raz wracalismy z grzybobrania, bylismy umowieni z pewnym panem na zakup tegesu, a tu nagle przed wjazdem do miasta korek ! ;o fuck, grzyby wjezdzaja a my prawie wcale... patrze na te drzewa, chmury... tylne lampy tira ktory posuwal sie tak samo wolno jak my, tylko pol metra przed nami, a w nich ogien.. mysle - kurwa japierdole. bede mial nauczke. potem ejszcze kolejny stres i czekanie na chlopa ktory oczywiscie musial sie spoznic w takim momencie... strasznie mnie to stresowalo, ale grzybki... dobre grzybki wyrozumiale i madre :) jakby czekaly az wysiadizemy z samochodu i udamy sie gdizes na lono natury.
prez poltorej godziny moze czekaly i trzymaly nas w fazie niepohuju tego przedgrzybowego, jakby popedzajac nas do opuszczenia pojazdu ;]
podsumowujac, jazda samochodem po zjedzeniu takzwanych grzybkow *halucynogennych* nie jest rozsądna :-D
p.s. czyzbym wogle takiego mega offtopa przyyebal? ;o
. . . .
edit:
co do samotnych podrozy - ktoregos razu, kiedy grzybki juz zeszly i kiedy juz sie 'zawiesilem' (chodzi mi o pogrzybowy stan koncowego nagrzybienia), doszedlem do wniosku ze w samotnym zawieszeniu, w grzybowym zawieszonym gdzies bez czasu i zapetlonym bez poczatku transie zawarta jest calamoc grzyba i ze mozna do niej dotrzec tylko samemu. odbylem tylko jedna samotna podroz, i wlasciwie zmarnowalem ja na zabawe i pierdoly nie wyciagajac z niej tyle tego, co moglem. podczas podrozy z towarzyszami, wyruszamy niczem odkrywcy nowego swiata w celu poznania prawdziwej natury i istoty tej nagrzybionej krainy dochodzac wspolnie do ciekawych wnioskow na temat tego o co chodzi i co wogole dzieje sie. jednak wiele rzeczy wtedy nas rozprasza, wielu ludzi nas rozprasza, jest zabawnie i kolektywnie. napewno wazne jest tez podejscie do grzybienia.
grzyb jako bilet do krainy, czy
grzyb jako hipnotyzujace wahadełko autopsychoterapeuty?
grzyb jako bilet do krainy, czy
grzyb jako hipnotyzujace wahadełko autopsychoterapeuty?
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.
