Wyobraz sobie ze za 5 lat wpadnie ci pomysl do glowy ``a zajaram sobie 1 raz ziola i wiecej nie`` az tu nagle wpadasz w ciag i nie wiesz nawet kiedy ;]
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
29 października 2017telksinoe pisze: a jesli juz to okolo raz w roku :)
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
28 października 2017mirek007 pisze: A wiesz skąd taka tendencja? Bo jak człowiek tyle lat żyje w ciemności, nienawiści czy kłamstwie a potem oczyszcza swoją duszę z grzechu i po przyjęciu Eucharystii aż prawie płacze ze szczęścia i po raz pierwszy od 10 lat czuje spokój i nic mu nie brakuje w życiu na trzeźwo to dosyć mocno wchodzi na tą drogę. To nie żadna manipulacja czy efekt placebo, to autentyczna Boża łaska, którą odczuwa się nawet na sferze fizycznej.
Wiesz, nie chcę studzić Twojego entuzjazmu, ale religianctwa nie szanuję i szanować nie będę. Efekty "Bożej łaski, którą odczuwa się nawet na [powinno być "w", ale dobra, chuj z tym - grammar nazi mode off] sferze fizycznej" możesz mieć, jak się uśmiechniesz do niejakiego Michaela Persingera i przekonasz go, żeby powtórzył na Tobie eksperyment z Bożym hełmem.
Celowo napisałem "możesz". Dyskusje wokół wyników tego eksperymentu wciąż trwają wśród naukowców. Jakie by nie były wnioski, wierzący pewnie i tak będą gadać swoje. Ale już dłużej nie będę mogli uczciwie, z ręką na sercu pitolić o jakimś "autentyzmie" swoich przeżyć około-mistycznych. To da się wywołać odpowiednią ekspozycją mózgu na pole elektromagnetyczne*, plain and simple. "Boga" nie trzeba w to mieszać, a ze względów na bagaż doświadczeń historycznych z religiami różnej maści - IMO nawet nie powinno się.
*albo dragami ;]
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
Najpierw zadaje sobie pytanie - dlaczego biorę? Z nudów,a może z braku przyjemności w życiu, czy z rutynowo przyzwyczajenia - być może z konieczności (lęki, fobie, ból fizyczny)?
Dla mnie będzie to bramka nr. 1 - z nudów(zaczęło się, od ciekawości). Chwilowa stagnacja, nuda,chwilowy brak ambicji, i poszłooo. Lekceważąco poszedłem do tematu, wsiąkłem nim się zdążyłem zorientować. Ambicje i cele wcześniej zakładane zeszły na drugi plan, swiadomie jechałem po bandzie.
Głupie to, bo już raz się z tego wygrzebywałem, 10 lat wstecz. Wtedy ktoś do mnie wyciagnął pomocna dłoń, i czułem sie zobowiązany tego nie zawalić. Odkopałem sie, psychicznie i fizycznie po jakimś czasie. Rzuciłem fajki, itd, wyczonowo uprawiałem sport z jakimiś sukcesami. Znalazłem pasje itd, praca w której sie spełniałem itd. ogolnie nie najgorzej jak na typ samotnika.
W penym momencie, poczułem nude, stagnacje. W sporcie zdobyłem co miałem w zasiegu, w pracy sie nie rozwijałem. Nuuda. Po zakonczeniu sezonu wyścigowego (kolarstwo szosowe), miałem zrobić sobie 2-3 tyg przerwy. Wyszło ponad 2 miechy i wciaż nie trenuję, nie chce mi sie wracać, bo wiem że zdobyłem max swoich możliwości (kategoria 1, Wielka Brytania, 12-16h treningow tygodiowo- maksimum na jakie pozwalała mi praca). Włożyłem ogrom pracy, zdobyłem co miałem zdobyć, iiii... tyle. Proszki wjechały, tym razem z nową siłą - drogą dożylną.
U mnie to sport wypełniał pustkę, taki mam charakter że lubię współzawodnictwo. Dla innych będzie to inna pasja - PASJA, która wypełnia pustkę i nadaje rytm myślom. Dla innych będzie to rodzina, rozwój osobisty, itd. Ale bez marchewki, z pewnymi już nawykami, kusi mocno.
Rzucanie narkotyków na zawsze - nie jest celem samym w sobie. Brałem rekreacyjnie przez wiele lat różne środki - ale to były jedynie momenty. Następnego dnia, myślami wracałem do tego co mnie rajcuje. Mowię to jako doświadczony ćpak z historią, da się.
Teraz - gdy to sie wypaliło, dragi tylko wypełniają pustkę. Wiem, że aby zmienić, muszę aktywnie coś zmienić. Monotonia mnie zabija, zmiany pobudzają i ekscytują. Paradoksalnie obawiam się zmian, ale jak już coś sie dzieje, sprawia mi to frajdę.
Także, myślę że gdy każdy znajdzie to COŚ, co wypełnia pustkę, która zwykle wypełniają dragi, tą przyjemność która jest owocem pracy i daje satysfakcje, coś co ciagnie do przodu i nas jara - narkotyki nie będą już problemem. Rzucanie to jedno - praca nad sobą po, to drugie.
Tyle ode mnie.
Pozdro.
28 października 2017UJebany pisze: Nie da rady rzucic na zawsze, ograniczyc do minimum owszem, ale na zawsze nie.
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
