Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
Grzybek powoduje po prostu niestrawność i chec puszczenia pawia (Nie zawsze).
Jajecznicy nie jadłem, może kiedyś spróbuje ;)
Ostatnio z racji nadachodzącej wiosny miałem okazje tripować w plenerze, wybrałem dość niską dawke (3/4 kartonika ok ~130ug od zaufanego torowego sprzedawcy), to co przezyłem przez te kilka godzin było bardzo mocno mistyczne - najprosciej mogłbym to ująć w słowach: "eksplorowanie swiata snów będąc w pełni wybudzonym", szczegolnie iz podczas swojej wycieczki odwiedziłem okolice mojego rodzinnego domu. Miejsca które w jakis sposob kojarzyły sie z dziecinstwem, a tymsamym wzbudzały bardzo ambiwalętne uczucia, ciemny las, bagienny zagajnik w okolicach rzeczki, kosciół w srodku lasu.
Teraz, kilka dni po tripie czuje pewien niedosyt, z jednej strony ciesze sie ze wybrałem taka a nie inna dawke (biorąc pod uwage ze był to moj pierwszy raz w plenerze w tak emocjonalnych miejscach) natomiast z drugiej mam poczucie ze powinienem przepracować znacznie wiecej, na znacznie nizszym poziomie. W zwiazku z tym w mojej głowie klaruje sie wizja kolejnego tripa (mysle ze w okolicach maja), planuje spędzić noc samotnie w lesie bedąc pod wpływem ~300ug w odludnym natomiast doskonale mi znanym miejscu, oczywiscie przygotowaszy sie wczesniej odpowiednio psychicznie oraz fizycznie (rozbije namiot w ustronnym miejscu, na wszelki wypadek bede miał rowniez pod ręką benzo)
I teraz pytanie, czy ktos z was walczył w podobny sposob ze swoimi głeboko skrywanymi lękami i obawami (dodam ze mam sporo doswiadczenia jesli chodzi o nocowanie w dziwnych miejscach - mni. bylem kilka tygodni w australii spiąc praktycznie tylko w namiocie w roznych czasem strasznych miejscach), czy sądzicie ze takie doswiadczenie (przy odpowiednim s&s) moze byc motorem naszej niesmiałosci czy powenosci siebie?
20 marca 2017Radioaktywny Pakt pisze: ^ Tego typu akcje na dużych dawkach robiłem tylko w domu, ale również chodzi mi po głowie nocny trip na wsi w lesie. Jeśli nie masz obiekcji że teraz jest odpowiedni moment, to czemu nie? Ja z kolei zrobiłbym to latem, w piękną pogodę, najlepiej przy pełni księżyca (lepsza widoczność i pełna moc ;)). Wtedy i namiot niepotrzebny ;)
Wiesz, z jednej strony mam pewne obiekcje (taki typowo ludzki strach przed nieznanym), aczkolwiek ciekawość i chec przełamania swoich ograniczeń jest zdecydowanie mocniejsza. Tak, wakacje bylyby znacznie lepszym czasem (szczegolnie ze bedac pod wplywem jestem ogromnie wyczulony na chłód) tyle ze dopiero mamy marzec, wiec do wakacji jeszcze daaaleeko ;/... Mysle ze zanim przystąpie do nocnegu tripu wybiore sie na dzienny przy znacznie wiekszej dawce (powiedzmy 300-400ug) w okolice ktora chciałbym spenetrować nocą
Masz dobry pomysł z tym zbadaniem okolicy za dnia!
Pozwolę sobie tylko wtrącić 3 grosze co do domowego tripu.
Mówiłeś że trip w domu nie pozwala Ci się skoncentrować na zagadnieniach które chcesz w pełni przepracować, rozprasza Cię muza, filmy i masz chęć by z kimś pogadać... Jest na to 100% sposób, aby to zmienić. Po prostu zwiększ dawkę, ale do takiej, gdzie to już zaczyna pchać Ciebie i nie ma odwrotu. Skoro papiery mają 150micro (dobrze zrozumiałem?) to celuj w 3 ewentualnie 3 i 1/3. Gwarantuję że przejdzie Ci chęć na rozmowę z kimkolwiek. Filmów nie wyobrażam sobie wtedy oglądać, poza tym w którym sam bierzesz udział. W jednym wielkim, niekończącym się filmie, który nie ma początku i końca, gdzie wszystko dzieje się naraz, w tym samym czasie który nie istnieje, a każda piosenka to inna podróż ;) To już jest inny wymiar...
>Śmierć ego< był moim najgłębszym, najpotężniejszym, najpiękniejszym i najbardziej przerażającym jednocześnie, stanem jakiego doświadczyłem w życiu. To było prawdziwe duchowe odrodzenie, zweryfikowanie starego siebie, zresetowanie i wgranie wszystkiego od nowa. Efekty tamtej nocy są ze mną do dziś, chodź minęło już prawie 10 lat.
Życzę Ci abyś w swoich poszukiwaniach (jakie by one nie były) odnalazł w końcu brakujące puzzle i odwikłał swoją powikłaną zagadkę ;)
Trzymaj się!
22 marca 2017Radioaktywny Pakt pisze: Hej Ahni
...
Myśle ze miałem okazje przeżyć podobny stan będąc pod wpływem DMT (ayahuasca), podróż była niesamowicie mistyczna, i tak diametralnie inna od wszystkich spotkań z Lizergamidami. Począwszy od odczuć które były mocno naturalistyczne (wyobrażenia bycia zwierzeciem, przebywania i przemierzania ogromnej niezbadanej puszczy sprzed tysięcy lat), plemienne (fraktale które pojawiały sie przy zamknietych oczach nawiązywały do sztuki Indian Ameryki Południowej, odczucia byciem członkiem grupy ludzi pierwotnych), czy iluzorycznych (miałem poczucie bycia innym człowiekiem, bez bieżącej osobowości - dzieckiem w łonie matki). Nie wiem czy mozna to nazwać śmiercią Ego, aczkolwiek poziom mistycyzmu i dziwności był ogromny. Samo doświadczenie wpłynęło bardzo mocno na moj światopogląd (z jednej strony bardzo pozytywnie, a z drugiej dodając nute magiczności która w pewien sposób rozbija mój twardy i logiczny światopogląd).
W Lizergamidach urzeka mnie baśniowość i oniryzm doświadczeń, pozbawiony tego ciężkiego ciemnego, naturalistycznego i pełnego alegorii klimatu który serwuje mi ayahuasca. Próbowałem bedac samotnie w domu dawki 250ug LSD-25 leżąc w łóżku zanurzyłem sie otchłań kolorów, synestezji i po prostu odpłynąłem do ciepłego i słodkiego świata marzeń (który poza przyjemnoscia nie wniósł nic do mojego życia), nie tego oczekuje od psychodelików - nie szukam ucieczki od swiata codzinnego czy problemów, a głebszego zrozumienia siebie.
Dlatego mysle ze takie doswiadczenie otoczenia które samo w sobie wywoluje wiele uczuć i wspomnień, szczególnie majac w mózgu tak mocny katalizator jakim jest LSD-25 moze wywołać całą lawine przemysleń dotyczących swojej roli w społeczenstwie, poczucie jednosci z otoczeniem, do tego lęk spowodwany samotnoscia odludnego miesca (i zestawienie sie z nim) moze pozytywnie wpłynąć na pewność siebie
ssri wyłącza lub zdecydowanie znosi działanie psychodelików działających na serotoninę. Nie dojdzie do zespołu serotoninowego. Możesz procha przywalić. Możesz spodziewać się dziwnej kapy poolegającym na chorym pobudzeniu tzn nie przyjemnym. Dla pewności prześledź farmakologię tych substancji i podarujesz sobie taki poprany miks. Walnij samo LSD po odstawce setraliny. Co najmniej kilka miechów absty od asentry i potem LSD
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
Indonezja: Najstarszy dowód na użycie substancji psychoaktywnej - sprzed 25 tys. lat
Mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Sulawesi już 25 tys. lat temu wykorzystywali orzechy betelowe jako substancję psychoaktywną - wykazały nowe badania. Nawyk, który początkowo mógł być sposobem na złagodzenie bólu zębów, stał się najstarszym na świecie dowodem używania substancji psychoaktywnej.