Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 24 • Strona 1 z 3
  • 304 / 13 / 0
Czy macie czasami takie momenty że czujecie sie upokorzeni ćpając cały czas? Oddzywa się w was moralność i wyrzuty sumienia dają o sobie znać w związku z prowadzeniem parszywego żywota który obraca się wokół zaspokojenia własnej potrzeby zmiany swojego stanu świadomości, zrobienia sobie dobrze dragiem etc.? Jak sobie z tym radzicie?

Ja osobiscie czuje sie nieco niedojebany tym że ostatnimi czasy jedyne co robie to szukam sposobu na naćpanie sie. Moze byc nawet alkohol jedynie by bylo "inaczej". Myślę że duzy wpływ ma tez na to presja otoczenia które usiłuje mi wmówić ze jestem ćpunem i nikim więcej a jak wiadomo po pewnym czasie zaczyna się wierzyć w to co mówią inni.

Piszcie własne przemyślenia, pozdrawiam
Pozdrawiam
  • 619 / 45 / 0
Ale Ty serio jesteś ćpunem.
Gdzie tu presja otoczenia?
Toż to zwykłe ćpuńskie szukanie usprawiedliwienia :)
  • 304 / 13 / 0
No niby tak ale zwykłem mieć poczucie bycia sobą lubiącym eksperymenty z dragami a teraz raczej obróciło się to w poczucie wstydu że ćpam. Nigdy jakoś np nie mialem problemu z moim ćpającym "ja" a teraz czuje ze moje ćpające ja przewaza nade mną, jesli wiesz co mam na mysli
Pozdrawiam
  • 375 / 156 / 0
Presja otoczenia może czasami występować, wystarczy podać przykład z tym że alkoholizowanie się jest powszechnie akceptowalne a ćpanie nie bardzo. Może być tak że nie szkodzisz sobie dragami jakoś szczególnie bardziej od ludzi którzy piją alk ale i tak masz to wewnętrzne poczucie że robisz źle... bo postępujesz inaczej.

Chyba że widzisz że rzeczywiście szkodzisz sobie ćpaniem to wtedy te negatywne uczucia mają większą rację bytu.
  • 38 / 3 / 0
jagupard pisze:
No niby tak ale zwykłem mieć poczucie bycia sobą lubiącym eksperymenty z dragami a teraz raczej obróciło się to w poczucie wstydu że ćpam. Nigdy jakoś np nie mialem problemu z moim ćpającym "ja" a teraz czuje ze moje ćpające ja przewaza nade mną, jesli wiesz co mam na mysli

Myślę, że to jest naturalny etap dla wielu ćpaków. Jak zaczynałam to było takie "wooow, dragi nie są wcale takie złe, o co to całe zamieszanie, chora propaganda w szkole. Ja poszerzam swoją percepcję, narkotyki to narzędzie do poznawania siebie, mogę dostrzec to, czego inni nie zobaczą". Nie mówię, że u wszystkich, ale zazwyczaj przychodzi taki moment, że się pojawia kac moralny. U mnie to był pierwszy zjazd. Leżałam w łóżku, nie mogąc zasnąć, z korytarza dochodziła do mnie rozmowa współlokatorów i ich znajomych, też na zjeździe. Wtedy pierwszy raz pomyślałam o sobie, że jestem niczym innym jak paskudnym ćpunem i postanowiłam, że "nigdy więcej". Jaaasne. Po tym przez dwa miesiące nie tknęłam stimów, ale był ten nieszczęsny kolejny raz, znowu paskudny zjazd i do tego beznadziejne samopoczucie na samej fazie, bo podbite wyrzutami sumienia. To był ostatni raz ze stimami, ale od tego przełomowego poranka zmieniło się nawet moje fazowanie po mj. Miewam natrętne myśli, że marnuję życie, bardzo przesadzone, bo obiektywnie nie jestem wcale w złej sytuacji, nie zawaliłam życia, mam perspektywy. Zdarza mi się zapalić i zazwyczaj kończy się to takimi myślami. Głupota, ale ulegam znajomym, bo myślę, że tym razem będzie inaczej, "tak jak kiedyś". Może podświadomie wiem, że tym sobie szkodzę i ta podświadomość dochodzi do głosu po paleniu.
Jeśli chodzi o radzenie sobie z tym, to jedynym wyjściem jest chyba abstynencja. Porównywanie się do innych i wmawianie sobie, że jest się lepszym, bo się na przykład nie wącha kleju albo ćpa się raz na tydzień, a nie codziennie, jest słabe. Można też próbować zaakceptować swoje ćpakowanie jako jeden ze sposobów na życie i świadomy wybór %-D
Ja staram się ograniczać częstotliwość przenoszenia się do innych wymiarów, szukam przyjemności w czynnościach, które kiedyś sprawiały mi przyjemność. I nie mówię sobie, że już nigdy nic nie zarzucę, bo potem będę się czuła jak gówno jeśli złamię postanowienie.
Dodam też, że trochę się cieszę z tego zjazdowego rachunku sumienia, bo nie wiem, co by ze mną było, gdybym pozostała na tym etapie bezrefleksyjnej fascynacji. Część moich znajomych to teraz oświeceni neohippisi, z którymi nie da się już normalnie pogadać, dobrze nam razem tylko na festiwalach trensowych. Znam też stimiarzy, którzy mają tak poorane mózgi, że wszędzie doszukują się spisków. Czasami czuję się jakbym utknęła gdzieś między światami - tym "zdrowym - normalnym" i ćpuńskim. Przez to, czego doświadczyłam, ciężko byłoby mi wrócić do tego pierwszego świata i nie tęsknić, ale też nie chcę zamykać do niego drzwi. Stoję sobie na korytarzu :rolleyes: .
  • 2372 / 57 / 0
Do autora: przyjeb, bo zaczynasz gwiazdorzyc. ;)
Tylko hipisi mieli gnostyczny, poznawczy ideał, natomiast dopalacze kupują głównie młodzieńcy w kapturach, którzy robią to, bo jak mówią - dobrze ryje banie
  • 5276 / 946 / 0
jagupard- naturalna kolej rzeczy. Zrob research sytuacji. Mam na mysli bilans zyskow i strat. Zajrzyj, czy nie ciagna sie za Toba jakies sprawy spowodowane takim stylem zycia np. wyroki, wyjebanie z pracy,nieukonczona praca na studiach itp. itd.
Zrodlo problemu moze byc glebiej, lecz nie musi.
Presja otoczenia tez robi swoje.
Mozesz wmowic sobie, ze masz jakas tam kontrole i brac na weekendach. Mozesz to tez zaakceptowac ale fazy juz nie beda tak cieszyc jak zawsze. W obu przypadkach. Podswiadomosc to sukinkot.


Opcja ktora pomoze - reset dysocjantem przed odurzaniem.
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 1042 / 151 / 0
Chodzi o to, że w pewnym momencie kończy się zabawa i zaczyna nałóg. Przyjemność z ćpania staje się niewielka, ale chęć do wzięcia pozostaje. Presja otoczenia ma pewne znaczenie jeśli nie jesteś na swoim do końca. Stabilizacja materialna również może pomóc w niwelowaniu nijakości fazy na etapie nałogu, ale nie powstrzyma parcia w dół. Najpóźniej wtedy należy wyznaczyć nową hierarchię potrzeb i wartości oraz przejść do etapu leczenia.
  • 769 / 19 / 0
lubię sobie spojrzeć w lustro na mocnej bombie
poczucie ćpunowości 100% xd
Uwaga! Użytkownik t0p3k jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2372 / 57 / 0
Jest sie czym chwalic... :rolleyes:
Tylko hipisi mieli gnostyczny, poznawczy ideał, natomiast dopalacze kupują głównie młodzieńcy w kapturach, którzy robią to, bo jak mówią - dobrze ryje banie
ODPOWIEDZ
Posty: 24 • Strona 1 z 3
Artykuły
Newsy
[img]
CBŚP i Policja Ukrainy rozbiły międzynarodową siatkę producentów narkotyków syntetycznych

36 zlikwidowanych laboratoriów, setki przeszukań i tony zabezpieczonych substancji – to bilans skoordynowanej operacji przeprowadzonej przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Policję Ukrainy przy wsparciu Europolu. To jedno z największych uderzeń w podziemie syntetycznych narkotyków w Europie Wschodniej.

[img]
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie

Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.

[img]
Wolne Konopie: Dlaczego składamy wniosek o informację publiczną do KPP w Piszu?

Polska Policja posługuje się hasłem „Pomagamy i chronimy”. To zobowiązanie wobec każdego obywatela, niezależnie od jego poglądów na prawo dotyczące marihuany. Niestety, wydarzenia ostatnich dni na oficjalnym profilu Komendy Powiatowej Policji w Piszu pokazują, że dla niektórych funkcjonariuszy to hasło jest jedynie pustym sloganem.