Ja osobiscie czuje sie nieco niedojebany tym że ostatnimi czasy jedyne co robie to szukam sposobu na naćpanie sie. Moze byc nawet alkohol jedynie by bylo "inaczej". Myślę że duzy wpływ ma tez na to presja otoczenia które usiłuje mi wmówić ze jestem ćpunem i nikim więcej a jak wiadomo po pewnym czasie zaczyna się wierzyć w to co mówią inni.
Piszcie własne przemyślenia, pozdrawiam
Gdzie tu presja otoczenia?
Toż to zwykłe ćpuńskie szukanie usprawiedliwienia :)
Chyba że widzisz że rzeczywiście szkodzisz sobie ćpaniem to wtedy te negatywne uczucia mają większą rację bytu.
jagupard pisze:No niby tak ale zwykłem mieć poczucie bycia sobą lubiącym eksperymenty z dragami a teraz raczej obróciło się to w poczucie wstydu że ćpam. Nigdy jakoś np nie mialem problemu z moim ćpającym "ja" a teraz czuje ze moje ćpające ja przewaza nade mną, jesli wiesz co mam na mysli
Myślę, że to jest naturalny etap dla wielu ćpaków. Jak zaczynałam to było takie "wooow, dragi nie są wcale takie złe, o co to całe zamieszanie, chora propaganda w szkole. Ja poszerzam swoją percepcję, narkotyki to narzędzie do poznawania siebie, mogę dostrzec to, czego inni nie zobaczą". Nie mówię, że u wszystkich, ale zazwyczaj przychodzi taki moment, że się pojawia kac moralny. U mnie to był pierwszy zjazd. Leżałam w łóżku, nie mogąc zasnąć, z korytarza dochodziła do mnie rozmowa współlokatorów i ich znajomych, też na zjeździe. Wtedy pierwszy raz pomyślałam o sobie, że jestem niczym innym jak paskudnym ćpunem i postanowiłam, że "nigdy więcej". Jaaasne. Po tym przez dwa miesiące nie tknęłam stimów, ale był ten nieszczęsny kolejny raz, znowu paskudny zjazd i do tego beznadziejne samopoczucie na samej fazie, bo podbite wyrzutami sumienia. To był ostatni raz ze stimami, ale od tego przełomowego poranka zmieniło się nawet moje fazowanie po mj. Miewam natrętne myśli, że marnuję życie, bardzo przesadzone, bo obiektywnie nie jestem wcale w złej sytuacji, nie zawaliłam życia, mam perspektywy. Zdarza mi się zapalić i zazwyczaj kończy się to takimi myślami. Głupota, ale ulegam znajomym, bo myślę, że tym razem będzie inaczej, "tak jak kiedyś". Może podświadomie wiem, że tym sobie szkodzę i ta podświadomość dochodzi do głosu po paleniu.
Jeśli chodzi o radzenie sobie z tym, to jedynym wyjściem jest chyba abstynencja. Porównywanie się do innych i wmawianie sobie, że jest się lepszym, bo się na przykład nie wącha kleju albo ćpa się raz na tydzień, a nie codziennie, jest słabe. Można też próbować zaakceptować swoje ćpakowanie jako jeden ze sposobów na życie i świadomy wybór
Ja staram się ograniczać częstotliwość przenoszenia się do innych wymiarów, szukam przyjemności w czynnościach, które kiedyś sprawiały mi przyjemność. I nie mówię sobie, że już nigdy nic nie zarzucę, bo potem będę się czuła jak gówno jeśli złamię postanowienie.
Dodam też, że trochę się cieszę z tego zjazdowego rachunku sumienia, bo nie wiem, co by ze mną było, gdybym pozostała na tym etapie bezrefleksyjnej fascynacji. Część moich znajomych to teraz oświeceni neohippisi, z którymi nie da się już normalnie pogadać, dobrze nam razem tylko na festiwalach trensowych. Znam też stimiarzy, którzy mają tak poorane mózgi, że wszędzie doszukują się spisków. Czasami czuję się jakbym utknęła gdzieś między światami - tym "zdrowym - normalnym" i ćpuńskim. Przez to, czego doświadczyłam, ciężko byłoby mi wrócić do tego pierwszego świata i nie tęsknić, ale też nie chcę zamykać do niego drzwi. Stoję sobie na korytarzu :rolleyes: .
Zrodlo problemu moze byc glebiej, lecz nie musi.
Presja otoczenia tez robi swoje.
Mozesz wmowic sobie, ze masz jakas tam kontrole i brac na weekendach. Mozesz to tez zaakceptowac ale fazy juz nie beda tak cieszyc jak zawsze. W obu przypadkach. Podswiadomosc to sukinkot.
Opcja ktora pomoze - reset dysocjantem przed odurzaniem.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
poczucie ćpunowości 100% xd
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa
Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.

