Minusy:
- zamknięcie się w sobie przez ostatnie dwa- trzy lata ALE tylko kiedy byłem spalony. Paliłem jednego i było spoko, każdy kolejny już gorzej i nie bawił tak bardzo. Kiedy jestem trzeźwy, nie ma sprawy. Po 3-4 dniach abstynencji wracam d normalności. Te kilka dni jestem ciut bardziej zmulony, zależy ile wcześniej jarałem.
- shizki - wkręcam sobie po zjaraniu drugiego/ trzeciego lola różne chore jazdy, które normalnie się w głowie nie pojawiają. Ostatnio coraz częściej się to zdarzało, więc robię sobie przerwę bo to mało przyjemne kiedy zbakany pojawia się myśl, że moja rodzina będzie miała wypadek samochodowy ;/
Jednak poza tymi małymi schizami nie mam problemów. Ogarniam życie, pracę, siebie, ćwiczę, prowadzę dwa biznesy. Jakbym miał zawsze 100% naturalny towar to nie byłoby problemów. Jednak niestety nie mam dojść i paliłem co było. A tutaj już różnie bywa.
Teraz zmieniłem podejście, choć nie było bardzo łatwo. Rzucenie fajek było łatwiejsze niż ograniczenie mj..
przypadków przewlekłego marihuanizmu (xD), jest
SPADEK AMBICJI.
Zaraz się odezwą głosy oświeconych którzy medytują nie jedzą mięsa itp.,
ale taka jest prawda, deal with it.
brałbym to pod rozwagę, będąc na skraju uzależnienia (o ile bym wiedział)
samedobretopy pisze:niepodważalną zmianą pojawiającą się w większości
przypadków przewlekłego marihuanizmu (xD), jest
SPADEK AMBICJI.
Zaraz się odezwą głosy oświeconych którzy medytują nie jedzą mięsa itp.,
ale taka jest prawda, deal with it.
Bo niestety ale leżenie, spanie, jedzenie i oglądanie seriali to nie jest żadna sensowna aktywność na dłuższą metę.
Medytować można równie dobrze bez MJ, a nawet lepiej!
Więc jeśli tylko przedzierasz się przez życie na minimalnych obrotach i wymaganiach no to warto się zastanowić nad sobą.. Mnie to trochę zajęło ale poszedłem po rozum do łba..
alfalfa pisze:Mnie palenie prawie codziennie zajęło dobre 8 lat + popalanie z rok zanim zacząłem więcej. Dalej palę ale staram się ograniczać. Czasem się udaje, czasem mniej. Najgorzej, że jak mam, to palę aż się skończy.
Minusy:
- zamknięcie się w sobie przez ostatnie dwa- trzy lata ALE tylko kiedy byłem spalony. Paliłem jednego i było spoko, każdy kolejny już gorzej i nie bawił tak bardzo. Kiedy jestem trzeźwy, nie ma sprawy. Po 3-4 dniach abstynencji wracam d normalności. Te kilka dni jestem ciut bardziej zmulony, zależy ile wcześniej jarałem.
- shizki - wkręcam sobie po zjaraniu drugiego/ trzeciego lola różne chore jazdy, które normalnie się w głowie nie pojawiają. Ostatnio coraz częściej się to zdarzało, więc robię sobie przerwę bo to mało przyjemne kiedy zbakany pojawia się myśl, że moja rodzina będzie miała wypadek samochodowy ;/
Jednak poza tymi małymi schizami nie mam problemów. Ogarniam życie, pracę, siebie, ćwiczę, prowadzę dwa biznesy. Jakbym miał zawsze 100% naturalny towar to nie byłoby problemów. Jednak niestety nie mam dojść i paliłem co było. A tutaj już różnie bywa.
Teraz zmieniłem podejście, choć nie było bardzo łatwo. Rzucenie fajek było łatwiejsze niż ograniczenie MJ..
A wiesz co jest najgorsze? Strach przed rzuceniem! Tzn. boję się rzucić bo co potem będzie? W tylu sytuacjach mi mj towarzyszyła, że teraz niektóre rzeczy wydają się, podkreślam WYDAJĄ się, mdłe, bez polotu ani smaku.. Jak żyć?!
WTF w ogóle, co za debilne myślenie?!
Szkoda, że kilka lat nie rzucałem ani nie ograniczałem BO SIĘ BAŁEM SUKCESU RZUCENIA. Dopiero od roku się ogarnąłem, że po prostu boję się rzucić.. bo się boję!
Damn, jajebie, co za podświadomość :E
tylko "dziś" nie myślimy za bardzo do przodu
Konopie wygrywają z opioidami w badaniach klinicznych
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
22 561 głosów obywateli, miesiące wyczekiwania i projekt, którego Sejm znów nie chce ruszyć
Otrzymaliśmy właśnie kolejną oficjalną odpowiedź z Sejmu w sprawie projektu ustawy depenalizującej posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawę jednej rośliny na własny użytek (druk nr 2672) – i trudno tu ukrywać nasze głębokie rozczarowanie.
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?
Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.
Pięć tryptamin w Schedule I: co ten wykaz realnie oznacza dla naukowca
Amerykańska DEA opublikowała 23 września projekt przepisu, który umieściłby pięć tryptamin w Schedule I — najostrzejszej kategorii federalnej ustawy o substancjach kontrolowanych. Spór nie dotyczy tego, czy ktoś będzie mógł te związki legalnie kupić, bo nie będzie i dziś nie może. Dotyczy tego, ile czasu i pieniędzy pochłonie po tej zmianie zwykłe badanie laboratoryjne. Sam wniosek opisaliśmy w tekście o tym, jak DEA chce zakazać pięciu tryptamin. Tutaj idziemy w konsekwencje.