jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Światło a wiesz co to są : "rożne dawki" walać 50-100mg MDPV można się naćpać. Przyjmując 2-5mg otrzymuje się fajną stymulacje/motywacje/koncentracje.
Jeśli pea-sele spalało ci mózg , to po raz kolejny zapytam ...jakie dawki ?(przeczytaj temat, poświęcony temu na forum)
Biorąc tyle syfu przez kilka lat, twoje funkcje poznawcze spadły troche
Gdyby było ustalone dawkowanie które oficjalnie byłoby podane żeby się po poszczególnych substancjach nie przekręcić ani nie popaść w schizy to bym się cieszył. Nie znam tego dawkowania bo się pogubiłem i nie było powrotu.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Fenylopiracetam.
Światło pisze:Weź mi Syberek wytłumacz jakim cudem substancja działająca na dopaminę nie daje fazy? Może jeszcze alfa-pvp nie daje? Może i w leczniczych dawkach o ile takie istnieją bo MDPV było przecież kiedyś lekiem, chyba w latach 60-tych jest jakieś pozytywne działanie. Ale pewnie nie bez powodu zostało wycofane bo faktycznie każdy próbuje coraz więcej i wpada w ciąg. A jak masz ciąg to nie ma leczenia. To trzeba leczyć.
Zapierdol sobie insuliny tez dobra faza ponoc.
rencznik pisze:Co z tego, że MDPV jest nielegalne? To znaczy, że wyklucza się tą substancję z używania do delikatnej stymulacji? Jeśli ktoś ma cojones i wie z czym się je ta substancja to nie wpadnie w głupie koło fortuny dociągając co dziesięć minut. Sam tak używałem ja i jeszcze lepiej scr, więc da się i tyle. Wystarczy się tylko trochę postarać aby zdobyć ten rarytas.
Poza tym za czasów świętości tej substancji dawki nawet 30mg mnie nie robiły, albo sort był chujowy.
Obczaje ten fenylopiracetam i etylofenidat.
Chociaż z tym drugim miałem już do czynienia ale tylko sniffem.
Od razu miałem wazo i niechęć do kontaktu z ludźmi.
Może oral zda egzamin.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Nogi kurwa jak lód, to samo z nosem i dłoniami.
Na szczęście działanie zamykało się w max 2h i nie miałem żadnych nieprzyjemności po zejściu.
Jakaś musi być też idea redukcji szkód, a najmniej szkód jest jak tego nie bierzesz bo wtedy szkód nie ma ;-) A wazokonstrykcja faktycznie nawet w małych dawkach zaczyna się pojawiać a to nie jest dobre.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
