NieZaczynaj pisze:Zasada jest taka, ze jak sa meskie to trzba je dotrzymac do momentu jak te jajka sa najwieksze i za chwile zaczna sie otwierac puszczajac pyelek, ale jeszcze tak sie nie dzieje. Wtedy roslina meska ma najwiecej thc. Warto zaznaczyc ze jajka maja wiecej thc niz liscie, wiec dobrze jest je poobrywac i oddzielic od reszty, zapewniajac sobie trosze lepsze meskie palonko niz pozostale liscie.
Żeńską ( tą pożądaną ) roślinę , łatwo poznać po "kielichach" i specyficznych , w początkowej fazie kwitnienia - wychodzących z kielicha , białych włosków.
Za to męską poznajesz po tym, że właśnie włosków brak. Kolejna sprawa - męskie nieco szybciej pokazują swoją płeć.
W załącznikach , zdjęcia.
( male - facet / female - kobitka )
Bądź czujny.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Ryzyko udaru wyższe o 37 proc. Naukowcy wskazują na popularną używkę
Marihuana może zwiększać ryzyko udaru mózgu – wynika z analizy danych ponad 100 mln osób. W przypadku konopi wzrost ryzyka wyniósł 37 proc., ale jeszcze większe wartości odnotowano przy kokainie i amfetaminie. Badacze osobno sprawdzili też osoby poniżej 55. roku życia.
Narkotyki z dostawą. „Kryształy" i skręty w przesyłce tak jak legalny towar
Zamówienie przez internet, odbiór w automacie paczkowym lub u kuriera – przestępcy przestawiają się na nowy kanał dystrybucji narkotyków – wykorzystują przesyłki pocztowe. Już ponad 86 ton narkotyków – jak pisała „Rz” – trzykrotnie więcej niż w całym ubiegłym roku, skonfiskowało od początku 2026 r. policyjne CBŚP. To „wierzchołek góry lodowej”, bo na rynek może trafiać nawet kilkakrotnie więcej. Dilerzy kamuflują drogę do odbiorcy – narkotyki docierają w przesyłkach, tak jak tysiące legalnych towarów
Palacze wiedzą, że tytoń wywołuje raka, gorzej znają zagrożenia dla serca
Nowe badanie obejmujące ponad 240 tys. palaczy w 46 krajach wskazuje, że wciąż słabo rozumiemy szkody sercowo-naczyniowe wywołane przez tytoń, co rodzi pytania, czy dziesięciolecia ostrzeżeń zdrowotnych przynoszą skutek.
