Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 183 • Strona 3 z 19
  • 1 / / 0
myslalam, ze tylko ja tak mam. od zawsze bylam otoczona ludzmi, mialam kupe znajomych, zawsze mialam z kim i gdzie wychodzic, pisac, rozmawiac, spotykac sie itd. zanim przyszlam do mojego liceum poznalam marcina, bylismy razem poltora roku, to przez niego odcielam sie od ludzi, potem byl marcel - kolejne pol roku wyciete z zycia i tylko we dwojke, dusilam sie w tych zwiazkach, bo nie moglam miec wlasnych spraw, wychodzic samodzielnie, nie spowiadac sie z tego co robilam, moje zwiazki sie skonczyly, jestem w 3 liceum i jestem sama, bez przyjaciol, faceta ani blizszych osob, nie potrafie sobie z tym poradzic. od listopada chodze do psychiatry, psychologa i nic. chcialabym poznac "swoich" ludzi, ale nie umiem, kazda rozmowa znajomych ze szkoly jest o niczym albo o czyms co kompletnie mnie nie interesuje. kazda proba poznania nowych ludzi jest bezproduktywna. jesli poznaje faceta, to chce on tylko jednego. nie jestem aspoleczna, kocham imprezy i ludzi, lubie wychodzic, nie chowam sie przed ludzmi ale przestalam umiec z nimi żyć. brakuje mi bliskosci i wiezi z drugim czlowiekiem. m

edycja @down oj tam oj tam

Pierwszy i ostatni raz aptekuję Twój post, w którym:
- zdania z małej litery
- brak tzw ogonków
pill@
  • 189 / 9 / 0
"Problemem", jeśli już chcemy używać tego słowa, jest nadawanie mentalnym historyjkom dużego autorytetu. Przekonania typu: "trzeba to i tamto" często dają poczucie, że ze znajomymi będę bardziej wartościowym człowiekiem, że wreszcie będzie tak, jak być powinno. Co prawda w głębi od zawsze podejrzewamy, że to nieprawda, ale do pewnego momentu jesteśmy wobec tego programowania lojalni i łudzimy się, że może jednak kiedyś znajdziemy w ten sposób spełnienie. Z czasem po prostu wiara słabnie.

Porada? Jak Cię jebie, to niech Cię jebie. Wątpliwości, których doświadczasz, wywodzą się z przekonań, które starają się zaspokoić pewne wyobrażenia. To świetna okazja, żeby do nich dotrzeć i prawdopodobnie to będzie się działo.
Oczywiście możesz wciąż zmuszać się do działania według nich, ale nie sugeruję tego rozwiązania jeśli nie masz na to ochoty, bo będzie coraz bardziej męczące i bolesne.

Takie odcięcie nie będzie trwało wiecznie, ale pewne rzeczy muszą w końcu wyjść na wierzch i widocznie teraz są dla Ciebie ważniejsze, niż powierzchowne interakcje.
  • 483 / 70 / 0
massiveattacck
uciekaj z tego forum

poważnie, szkoda by była... za bardzo tu pasujesz
możecie mnie z(a)b(i)ć
Przez przypadki?
Szpondzicie?
Szpońcicie
Szpondździcie
Szpondzijcię
szeszele
Szpoń ć i dziel(l) :heart:
demiurgia
posuń się Iwan
J/O(n)?
MiCHoł
m.i.on
energia, praca, materia, czas
tylko dobre rzeczy, misia, Odyseuszu, o mi?
  • 370 / 13 / 0
Bombaj pisze:
często dają poczucie, że ze znajomymi będę bardziej wartościowym człowiekiem, że wreszcie będzie tak, jak być powinno. Co prawda w głębi od zawsze podejrzewamy, że to nieprawda
Akurat bycie w zgranej grupie czyni silniejszym i odpornym, bo stabilizuje umysł. Więc chęć przynależenia do grupy to sensowne dążenie.
Ja czasem myślę, czy moje postrzeganie ludzi jako generalnie nudnych nie jest schizą, jak inne pomarihuanowe paranoje. Co prawda jestem w stanie racjonalnie uzasadnić, dlaczego mnie ci ludzie nie interesują, ale jak pomyśleć, to w sumie przecież zawsze można się śmiać, żartować, wygłupiać się - a to można robić z każdym, nawet z babcią czy psem. Sobie to uzasadniam tak: właśnie z psem można się pobawić, ale najciekawszych rzeczy, które mnie interesują, pies nie ogarnie. Więc dopóki nie mogę się z człowiekiem podzielić tym, co dla mnie najciekawsze, wszystkie inne zabawy stają się niezaspokajające.
Niemniej nie jestem pewien, czy to nie jakieś mocno wydumane.
Uwaga! Użytkownik Machine205 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 219 / 1 / 0
To o czym wyżej pisaliście wygląda mi na fobię społeczną. Wydaje mi się, że w pewnym stopniu i ja na to cierpię. Nie chodzi o nawiązywanie kontaktów tylko właśnie takie społeczne sytuacje, miejsca publiczne itd.
  • 189 / 9 / 0
Machine205 pisze:
Akurat bycie w zgranej grupie czyni silniejszym i odpornym, bo stabilizuje umysł.
W jakim sensie stabilizuje?
  • 3964 / 150 / 0
Zychu64 pisze:
To o czym wyżej pisaliście wygląda mi na fobię społeczną. Wydaje mi się, że w pewnym stopniu i ja na to cierpię. Nie chodzi o nawiązywanie kontaktów tylko właśnie takie społeczne sytuacje, miejsca publiczne itd.
ni chuja, nie zrozumiales.
  • 3964 / 150 / 0
Blue_Berry pisze:
Ja jeśli przebywam z więcej niż jedną osobą zaczynam się źle czuć. Nigdy nie byłam na żadnej imprezie, nigdy nie byłam na dyskotece, w klubie itp. Każdą wolną chwilę spędzam sama w domu, nie wychodzę nigdzie w czyimś towarzystwie, zawsze sama, inaczej bym się umęczyła. Dlatego dość dużym problemem jest przebywanie w miejscach publicznych, gdzie niestety jestem zmuszona przebywać, denerwują mnie tłumy i hałas. Zawsze muszę mieć spokój jeśli mam coś zrobić, bo wszelkie zakłócenia mnie dekoncentrują.
to jest wlasnie FOBIA SPOLECZNA
  • 823 / 11 / 1
Chodziłem na terapię między innymi na to przez 8 miesięcy, nauczyłem się to ignorować i np. iść do sklepu ignorując "lęk" ale nadal się źle czuje i już nie daje rady (oczywiście nie brałem nic przez około 10 miesięcy podczas trwania terapii). Terapeuta powiedział że to już koniec terapii i już więcej nic nie możemy zrobić. W ogóle byłem chyba u 8 psychologów i 5 psychiatrów i u neurologa (badanie EEG - niby lekkie zmiany w mózgu, ale jeden neurolog mówi że to zapadanie w sen a drugi że zmiany...) wszyscy chcieli mnie wsadzić na oddział. Ale jeszcze daję radę więc nie idę, leków też nie chce bo to tylko takie narkotyki na receptę. Ale to strasznie męczące ! Człowiek już nie daję rady bo dochodzą skutki lęku takie jak (nudności, nerwobóle, wycofanie społeczne, duszności, ból brzucha, ból głowy, stany depresyjne, gwałtowne zmiany nastrojów i wiele innych). Nic mi nie pomaga, już nie wiem co robić, a dziwię się że jeszcze nie wjebałem się w opiaty.

Współczuje wszystkim którzy mają to samo lub podobnie :hug:
Chcesz się spotkać, pogadać ? >

Życie to najlepszy narkotyk...
  • 788 / 21 / 0
Jednak nie powinnam wyolbrzymiac i stwierdzam, że nie mam problemów z kontaktami ze znajomymi. Jedyne co, otworzyły mi sie oczy i jestem w stanie jasno ocenić z kim chce sie zadawać, kto mnie wku*wia, ze nie warto sie zbytnio przejmować czy zabiegać. Coś w rodzaju bardzo skrupulatnej selekcji.

A pytając zupełnie z ciekawości. Czy Ci z was, którzy maja problem z przerywaniem wsród dużej ilości ludzi etc- czy można robić cos, co sprawi ze zachowujecie/czujecie sie pewniej/lepiej oraz co sprawia że jest jeszcze gorzej?
Uwaga! Użytkownik ambiwalencja nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 183 • Strona 3 z 19
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces

Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.

[img]
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP

Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.

[img]
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji

Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.