Więcej informacji: Ayahuaska w Narkopedii [H]yperreala
Na start - polecam całym sercem. I duszą i w ogóle.
Miejsce - otoczone zalesionymi górami, odizolowane znacznie bardziej, niż by się wydawało po zdjęciach ze stronki. Po prostu sanktuarium. DOM przestronny, z kominkiem, który odegrał niebanalną rolę w moim (a pewnie nie tylko) doświadczeniu, ciekawymi obrazami na ścianach i naprawdę korzystnym vibem.
Substancja - cóż, tutaj rozpisywać się nie będę, bo w sumie nie bardzo jest co. Powiedzieć mogę tyle, że wywar jest pierwszej klasy i o naprawdę potężnej mocy.
Ludzie - 100% profesjonalizmu, znajomości substancji, ludzkich reakcji i adekwatnych do sytuacji zachowań. W ciągu dnia zwyczajne, otwarte i przesympatyczne osoby, z którymi wyszłoby się na piwo i spaliło blanta. Wraz z nadejściem ceremonii wyłażą z nich szamańskie zwierzęta =] Jakkolwiek wcześniej uważałem (i w sumie częściowo wciąż się tego trzymam, acz na inne zasadzie), że opiekunowie są zbędni, nie sposób nie docenić ich obecności i sporego nakładu pracy, jaki wkładają w samą ceremonię. Od rzeczy banalnych, jak poprawienie ściągniętego dywaniku, do ratujących psychikę. Przykład - przy siódmej dawce (nie ma że boli :D) doświadczenie stało się ewidentnie zbyt silne, zaczął ogarniać mnie autentyczny lęk. Nie musiałem nawet nic mówić ani przywoływać nikogo wzrokiem - Badi już po chwili był nade mną, otulając mnie dymem z kadzidła, co pozwoliło mi się nieco uspokoić i korzystać z kolejnej lekcji od ayi. Opiekują się grupą i każdym z osobna, jednocześnie nie będąc w żaden sposób nachalni czy nadgorliwi. Oni po prostu wiedzą kiedy, czy i co robić. Playlistę na ceremonię również mają boską i bardzo dobrze przemyślaną (chociaż na jakiś czas odciąłem się Shponglami, acz bynajmniej nie dlatego, że nie podobało mi się to, co leciało).
Ogółem - zarówno doświadczenie, jak i cała ceremonia (3 wieczory) przerosły moje oczekiwania. Magia, aparat czeski, gwoździe pinezki.
Jeżeli zaleciało reklamą - to bardzo dobrze, bo ci ludzie na reklamę zasługują. Wiadomo, prym wiodła aya, oni byli "tylko" opiekunami. Ale swoją rolę odegrali pierwszorzędnie i naprawdę nie wyobrażam sobie teraz jak lepiej można było, przy dostępnych środkach i możliwościach, poprowadzić ceremonię.
mm.. chyba tylko puścić "Divine Moments of Truth" na głośnikach :D
Dzięki za wszystko i do zobaczenia, mam nadzieję <3
Troszkę nieodpowiednie miejsce, ale.... Ile taka przyjemność? Pytałem organizatorów, ale chyba mają ręce pełne roboty, a na stronie brak info. Miło byłoby wiedzieć ile banknocików trzeba uszykować
No chyba, że ktoś jest wybitnie początkującym to spoko.
kacyk pisze:@HunT
Troszkę nieodpowiednie miejsce, ale.... Ile taka przyjemność? Pytałem organizatorów, ale chyba mają ręce pełne roboty, a na stronie brak info. Miło byłoby wiedzieć ile banknocików trzeba uszykować
Myślę, że osoba mająca "prowadzić" trip jest zupełnie niepotrzebna bo i po co? Ma to zastosowanie chyba do wszystkich psychodelików.
No chyba, że ktoś jest wybitnie początkującym to spoko
Mam pytanie - Badi wspominał o tym, że niektórzy piją jeden ze składników aya przez 12 miesięcy codziennie aby lepiej poznać roślinę. Jest komuś bliżej znana ta technika? Można po tym np. chodzić do pracy ;) ?
klepnalwtylek pisze:Wybieram się do Czech i napiszę o wrażeniach jak wrócę. Gdyby ktoś z Krakowa jechał tam samochodem to dorzucę się na benzynę. Myślę też o tym, by z czasem samemu organizować aya sesje w wynajętym domku w Czechach - gdyby okazało się, że wyjdzie taniej. Ale trudno powiedzieć, może nie będzie takiej potrzeby. W każdym razie gdyby ktoś był zainteresowany to czekam na kontakt.
Mam pytanie - Badi wspominał o tym, że niektórzy piją jeden ze składników aya przez 12 miesięcy codziennie aby lepiej poznać roślinę. Jest komuś bliżej znana ta technika? Można po tym np. chodzić do pracy ;) ?
Robi się specjalne diety z roślinami które czasem trwają bardzo długi okres czasu , nie wiem jak w Europie ale napewno jest to typowa praktyka w Ameryce Płd . Choć znam osoby które żeby przygotować się do pracy z Ayahuaską piły ją codziennie przez 8 miesięcy ( to nie żart) więc dla mnie to jeszcze większy hardcore :-)
Kiedy wybierasz się do Czech?
Za jakiś czas będe się tez wybierać na ceremonię Santo Daime w Holandii jeśli jest ktoś kto uczestniczy w tamtejszych ceremoniach prosiłbym o kontakt bo mam parę pytań ;-)
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.
CBŚP rozbiło „rodzinny” gang przemytników narkotyków. 12 osób z zarzutami
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, działając wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Krakowie, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą podejrzaną o przemyt znacznych ilości narkotyków z Hiszpanii do Polski oraz ich dalszą dystrybucję. W wyniku skoordynowanej akcji przeprowadzonej na terenie województwa śląskiego i małopolskiego zatrzymano 11 osób, a łącznie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.
