Berig pisze:Jony fluoru są niezbędne do funkcjonowania organizmu (zawarte np. w NaF, który znalazłeś w swojej paście).
Z chemii jako takiej jestem kaleki, nawet po przeczytaniu na wikipedii co to jest jest jon nie odróżniam jonu fluoru od samego fluoru, więc prosiłbym o naprawdę łopatologiczne wyjaśnienie tego.
Berig pisze:M.in. o fluorze w x-F(M)A pisał Surveilled w jednym z tematów poświęconych amfetaminom, aczkolwiek mam obecnie trudność ze znalezieniem tego posta, tak więc musisz poszukać sam :)
Chopinhauer: linki niestety nie działają. Co do szkodliwości, to najbardziej obawiam się o swoje możliwości intelektualne (lubię swój mózg :cheesy: ) i o szyszynkę, bo medytuję i ogólnie siedzę w tym temacie.
Chopinhauer pisze: A szkodzi im w ten sposób że utrudnia wchłanianie wapnia do kości po przez to że sam wskakuje do tych kości. Kości są przez to bardziej kruche, a żeby to też kości w końcu ;-) No i co też ważne tak stosowany fluor ogłupia.
@FrozenSynapse - jony fluorkowe nie są szkodliwe bezpośrednio, ponieważ nie maja właściwości utleniających, takich jak fluor (łopatologicznie mówiąc, obcego pochodzenia utleniacze w organizmie są złe, gdyż zwykle niszczą ważne struktury, takie jak enzymy czy ogólnie tkanki), poza tym w paście są ich minimalne ilości, które organizm wbudowuje w postaci fluoroapatytu (na miejsce naturalnie występującego hydroksyapatytu) w zęby i kościec - w nich też się kumuluje. Toksyczność nadmiaru fluoru wynika z faktu, że ma on silne właściwości łączenia się z innymi pierwiastkami, a jako, że centrami aktywnymi enzymów są metale, to jony fluorkowe tworzą z nimi nieaktywne kompleksy, w ten sposób unieczynniając całą strukturę tak, że nie jest w stanie spełniać swojej funkcji. Duże dawki hamują oddychanie komórkowe, przemiany węglowodanów, lipidów, syntezę hormonów, gruczołów przytarczycznych i przysadki mózgowej, a także samej tarczycy. Oczywiście to wszystko przy nadmiarze fluoru. Nie polecam połykać pasty do zębów, kwaśne środowisko sprzyja powstawaniu kwasu fluorowodorowego - przynajmniej w teorii, bo stężenie kwasu solnego w żołądku jest niskie.
Natomiast fluor gazowy, który w reakcji z parą wodną tworzy fluorowodór, ma bardzo silne działanie żrące, drażniące, jest mutagenny i toksyczny. Powoduje poparzenia i ciężką martwicę tkanek. Z płuc wchłania się w 99%, śmierć zwykle następuje przez uduszenie. Z tym na szczęście poza laboratorium normalny człowiek nie powinien mieć nic do czynienia. Polecam książki toksykologiczne, dla przykładu: "Toksykologia współczesna" pod redakcją Witolda Seńczuka,W-wa 2005. Tam tego typu mechanizmy są wyjaśnione, aczkolwiek w kwestii narkotyków z prawdą przeplatają się laickie uwagi i legendy miejskie.
ZERO TOLERANCJI DLA TOLERANCJI!
LosMDMA pisze:
Dasz radę. Mnie nadal prześladują czasami powikłania po psychozie typu widzę w wyobraźni jakieś pojebane rzeczy typu szatan lub mam czasami koszmary ale już daję radę więc i Ty dasz. Co fakt to fakt to gówno pokazuje, że dragi nic nie dają tylko zabierają. Teraz jeszcze biorę neurotop i te blyski o których wspominalem zaczynają przechodzić :) Ja sobię to wszystko teraz tlumaczę na przykladzie, że to jest jak ze zlamaną nogą w kilku miejscach ( tu psychika) i żeby dojść do siebie po takiej traumie wymaga to dużo, naprawdę dużo czasu. W sumie pani lekarz powiedziała mi, że ile ćpałeś tyle będzie trwać rekonwalescencja do końca. Prawdą jest, że będzie ona tak naprawdę trwać do końca życia ale tak wspominalem żadnych narkotyków w moim życiu już nie będzie. 3 miesiące nic nie biorę i czuję się coraz lepiej, lepiej niż bralem cokolwiek :-) ;] pozdro i trzymać się
Na początku tego weekendu, dałem się namówić na wyjście na imprezę. W czasie melanżu kolega zaproponował mi metylobenzoiloekgonine (później się okazało, że to jednak był mefedron). Do tej pory nie miałem praktycznie żadnego doświadczenia ze spidem, zdarzało mi się coś spróbować, ale naprawdę sporadycznie ( 3-4 razy ) i w ilościach mniej niż symoblicznych. Dlatego nie zorientowałem się, że antagonista ;) tej opowieści nie jest tym, za kogo mi go przedstawiono. Mam trochę większe doświadczenie w innych środkach psychoaktywnych, ale to chyba nie jest ważne dla tematu. Warunki imprezy były sprzyjające i przez całą noc wyszło gdzieś tak 0,3 g na głowę. Zdaję sobie sprawę, że to dużo jak na pierwszy raz - mea culpa - ale wydaję mi się, że nie okazałem się osobą zbyt podatną na substancję - owszem, byłem pobudzony i dosyć miło nastawiony do ludzi i świata, ale nie było to jakieś wyjątkowo intensywne doznanie. Zjazd, którego wiedziałem że trzeba się spodziewać, nie był zły, charakterystyczny ( z tego co czytałem ) dla tej substancji - wyrzuty sumienia, dołek moralny itp. bez trupów.
Niestety, mój problem polega na tym, że jestem strasznym hipochondrykiem! Od razu po powrocie do domu i post-factum dowiedzeniu się, że to był jednak mefedron, zacząłem robić rekonesans po necie i trochę się zestresowałem. Przeczytałem, bowiem że mefedron jest przyrównywany do mety, której nigdy w życiu nie chciałem próbować. Od razu zacząłem sobie wmawiać, że mogłem sobie zrobić nieodwracalną krzywdę tym jednorazowym wygłupem i nie może mi to dać spokoju. Na kwasowym zjeździe miałem podobnie, ale wiadomo że LSD to co innego - jedna z najmniej toksycznych substancji. Do tego za chwilę sesja i nauka non stop... Zdaję sobie sprawę, że to nieodpowiedzialne co zrobiłem, ale na swoją obronę mam to że rzadko melanżuję i raczej prowadzę naprawdę zdrowy tryb życia.
Reasumując, moje pytanie brzmi: czy moje obawy są słuszne? czy może nie? Nie chcę sugerować żadnych odpowiedzi, będę mega-mega-mega wdzięczny jeśli ktoś będzie mógł merytorycznie skomentować moje pytanie.
Zdaję sobie sprawę, że moja wypowiedź ma trochę histeryczno-prawiczkowy ton, ale niestety mam tendencje do panikowania w niektórych sprawach. Ogólnie, przygodę ze spidem zamierzam zakończyć w momencie w którym się zaczęła. Zbyt dużo te zabawki wymagają i zabierają a za mało dają.
Piszez, że brałeś LSD. Fakt to co innego, ale przecież mogłeś mieć jakąś ukryte problemy spychiczne i kwas mógł ci ostro namieszać w głowie ale jak sam piszesz nic ci się nie stało. Pomijam już fakt że na temat LSD krążą rozmaite przedziwne historie na temat tego jakie ktoś tam miał efekty uboczne po zarzuceniu.
Tak więc na twoim miejscu byłbym spokojny i niczego się nie obawiał.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
