Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 83 • Strona 8 z 9
  • 126 / / 0
Niestety mam właściwie samych kolegów z którymi spotkania głównie polegają na wspólnym odurzaniu się. Jest to również bardzo częstym tematem rozmów. To smutne. Próbuję to zmienić-przestałem utrzymywać kontakt z kumplem z którym nic poza wspólnym ćpaniem mnie nie łączyło. Najbliższy z moich kolegów, tak jak ja próbuje porzucić nawyki codziennego bakania i piwkowania-widujemy się i spędzamy wspólnie czas na trzeźwo (co wcześniej też nam się czasem zdarzało, ale niezbyt często).Mam też kolegę z ewidentnym problemem alkoholowym (oprócz tego chętnie zarzuci wszystko co mu w ręce wpadnie), któremu niestety mocno się w głowie pierdoli. Szkoda mi go, bo to naprawdę inteligenty i ciekawy człowiek. Z nim spotkania na trzeźwo, bo sporadycznie w takim stanie bywa, są uciążliwe (aktualnie wygląda to zazwyczaj tak, że on pije, a ja nie).Dalsi znajomi zazwyczaj dzwonią z pytaniem czy przejdę się z nimi napić, albo zajarać. Taki stan rzeczy jest mocno przygnębiający.
Uwaga! Użytkownik Jezus z bagien nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 56 / / 0
Miałem podobnie. Jednak w momencie kiedy skończyło się wspólne ćpanie z piciem, skończyła się część kolegów. Chociaż może i lepiej że tak się stało.
  • 3854 / 316 / 0
U mnie też miało to podobny przebieg. Przestałem wychodzić pod klatkę/trzepak na jałowe dyskusje, i problem sam zniknął. Zresztą, jak mam się zjarać, stać jak palant pod klatką, i uskuteczniać te same bezsensowne gadki co miesiąc temu, to wolę jarać solo, iść gdzieś na przechadzkę, i nie spierdolić po godzinie do domu.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 31 / / 0
A ja się teraz leczę z ćpania a reszta moich ziomków nie, bo nie widzą problemu, faktem jest, że ćpali mniej, rzadziej ode mnie i potrafili się ogarnąć jak trzeba było, a ja - nie. I z jednej strony, dla swojego dobra powinnam zerwać z nimi relacje, bo oni ciągle w tym siedzą i boję się, że też wrócę jak będe sie z nimi zadawać, ale z drugiej strony to sa moi przyjaciele, wiele im zawdzieczam, najpierw byliśmy przyjaciółmi a potem staliśmy się wzajemnymi kompanami do ćpania... wiem, że oni nie przestaną i nie zmuszę ich do tego jeśli sami nie będą chcieli... trudna sytuacja... faktem jest, że jeśli zaczyna się od zwykłej przyjaźni a potem pojawiają się dragi to potrafią dobrze cementować ta relacje, bo wiele razem przeżyliśmy i ratowaliśmy się nawzajem z różnych ciężkich sytuacji, ale jak w grę wchodzi uzależnienie to i tak wszelkie wyższe uczucia można schować do kieszeni.
  • 195 / 4 / 0
Wydaje mi się, że z osobami z którymi się ćpa ma się bliższe relacje. Zarzucisz sobie kwasa, razem tripujecie ogólnie fajnie :mrgreen: Jesteście razem w innym świecie może dlatego taka więź się tworzy. Ale nie mam takich znajomych z którymi bym się spotykała TYLKO w tym celu. Najpierw poznaję ludzi, potem trzeba wyczaić czy oni też ćpają a jak tak to można coś kminić razem :>
W zachodu krwawych, ostatnich promieniach,
Pragnący śmierci — nie czekam już na nic.
I znów dzień wstaje, brzask bije z otchłani,

Powraca męka codzienna istnienia.
  • 78 / 1 / 0
Zależy, jak się ćpa. Jeśli mowa o wspólnym tripowaniu na psychodelikach, albo używaniu czegoś twardego -nim się człowiek wjebie – na sportowo, to nie ma problemu, zacieśnia relacje.
Jest jednak cienka granica, po przekroczeniu której człowiekowi bardziej zależy na samej substancji, niż relacji z tą osobą. I zaczyna robić się gnój.
mózgów masturbacja
  • 291 / 2 / 0
Też straciłem paru znajomych przez to,że albo ograniczałem albo (jak teraz) nie biorę i nawet nie chce o tym rozmawiać. Dzwonią tylko wtedy jak czegoś potrzebują ale żeby się ustawić i pogadać na trzeźwo to już jest gorzej. SMUTNE. Ciekaw jestem czy oni też kiedyś dojdą do właściwego momentu w życiu gdzie trzeba się ogarnąć czy będzie za późno na podsumowanie szczeniackiego życia..

Ale nie powiem,że kiedy się dragowało z kumplami to jednak powstawała zupełnie inna więź jak była na początku. Nie było czegoś takiego jak tabu,szczere rozmowy,wspólne wygłupy..
  • 1290 / 7 / 0
@up widać, że dla Ciebie ogarnięcie jest zaprzestaniem brania, a to chyba nie tylko o to chodzi.
plodny92 pisze:
Dzwonią tylko wtedy jak czegoś potrzebują ale żeby się ustawić i pogadać na trzeźwo to już jest gorzej. SMUTNE.
Pamiętaj, że telefony nie tylko dzwonią, czasami trzeba samemu zadzwonić.

A do tematu ode mnie. Wg mnie każda znajomość, która zbliżyła do siebie dwoje ludzi przez dragi, jest nic nie warta.
Co do mnie, mam ekipę stałą od paru lat. Każdy z nas zaczyna powoli rozkręcać swoje życie na różne sposoby. Każdy z nas jest w jakimś stopniu chujowy, ale żyje nam się dobrze. Zbliżyliśmy się do siebie dużo wcześniej niż poznawaliśmy dragi mimo tego, że jesteśmy zupełnie inni i trzymamy się razem. Z całej ekipy, to ja mam największe doświadczenie w dragach, ale każdy z reszty coś tam brał przy okazji. Często spędzamy razem czas na fazce, ale tutaj zazwyczaj ograniczamy się do alkoholu i fajki, cięższa artyleria to już sprawa osobnicza. Mimo tego sporo czasu spędzamy grając w ping-ponga i kosza, jeżdżąc na rowerze czy pływając na skimbordzie. Mamy podobne zainteresowania, lubimy dobry film, inni książkę, komedie, na naszych spotkaniach poruszane są najróżniejsze tematy, ale fakt faktem, jakiś grosz się przy nas kręci więc buchy czy piwka goszczą u nas dość często. Nie ma u nas tematów tabu, nie wypominamy sobie w sposób szyderczy wzajemnie swoich błędów, raczej motywujemy się wzajemnie do działania.
Dobrze mi z tą ekipą i nie zamieniłbym jej na jakąkolwiek inną.
  • 3732 / 45 / 0
SzatanskiSkoczek pisze:
A do tematu ode mnie. Wg mnie każda znajomość, która zbliżyła do siebie dwoje ludzi przez dragi, jest nic nie warta.
Poznalam mojego partnera na H i jestesmy ze soba ponad cztery lata. :-| I do tej pory nie znudzilismy sie soba na tyle, zeby rozmawiac jedynie o narkotykach. Gdyby tak bylo, nie bylibysmy ze soba tak dlugo.
osobisty kawalek internetu
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:
Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
  • 1290 / 7 / 0
Tak tak, Twoje doświadczenia są takie jakie są. Wyżej było napisane
Wg mnie
Ja do ludzi, których poznałem przez H (może jedna czy dwie osoby) podchodzę zawsze ostrożniej, nieufnie, nie jestem zbyt chętny na poznawanie nowych hajpowiczów. Jest to dla mnie bezcelowe, bo i tak nie zamierzam tych znajomości pielęgnować. Bardziej ważne są dla mnie inne znajomości, z pracy, z imprezy lub te przez znajomych. Lepiej czuję się z tymi osobami i na tych związkach międzyludzkich bardziej mi zależy.
Taki już jestem i mam świadomość, że ludzie są inni i mają swoje poglądy.
ODPOWIEDZ
Posty: 83 • Strona 8 z 9
Artykuły
Newsy
[img]
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana

Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.

[img]
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku

Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.

[img]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu

Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.