ps.ja wiem ze bez terapii nie dam rady chocbym nawet bardzo chciala i mimo ze sie kurewsko boje tego co mnie czeka wiem ze niemam wyboru inaczej moje zycie szybko sie skonczy bo sie zacpam.
Trzeźwość narko od 11 wrzesznia 2006
http://www.feta.blog.onet.pl
-...wie ze musi wejść na wieżę,od tego zależy jego życie i nie może,dotknięty lękiem wysokości...
czyli niemozność czerpania przyjemności z rzeczy, które dla normalnych ludzi są przyjemne
normalnych, czyli takich co nie znają narkoorgazmów
i ja myslę, że w tej kwestii, jak rzadko w której psycholodzy mają cholerną rację
przetestowłam to wielokrotnie
są okresy, kiedy jestem niemal jak angel, nawet cukru unikam, bo to tez uzaleznia
a potem pojawia się cudowny zakręt
i tak jak dziś odtwarzam sobie ostatnie dni
co to było?
grzyby, THC, diazepam, hera i hera i morze alko i fajki, których przecież nie palę? o co tu chodzi? i co w tym cholernym domu robią te puste butelki i strzykawki?
just Ahedonia
popewnym czasie naprawde czlowiek wariuje i sie czuje jak wyobcowany-wszyscy sie ciesza a tyy siedzisz ciagle zamyslony zdolowany i obojetny..nawet jesli robicie te same rzeczy.nic nie cieszy nawet w najmniejszym stopniu..zero.jeden wielki smutek
Trzeźwość narko od 11 wrzesznia 2006
http://www.feta.blog.onet.pl
-...wie ze musi wejść na wieżę,od tego zależy jego życie i nie może,dotknięty lękiem wysokości...
w każdej religii obowiązuje zasada umiaru, w drug church też
40 dniowy post, a potem radość karnawału, naprawdę polecam;-))
ja po 3miechach bedac na lekach nadal nieodczuwalam szczescia nawet najmniejszego z byle czego.czulam sie strasznie zdolowana wszystkim i niechcialo mi sie zyc.
Trzeźwość narko od 11 wrzesznia 2006
http://www.feta.blog.onet.pl
-...wie ze musi wejść na wieżę,od tego zależy jego życie i nie może,dotknięty lękiem wysokości...
podpowiem jedynie ze autosugestia ma tutaj ogromne znaczenie - czeba na wszystko starac sie patrzec z jaknajlepszej strony to wtedy bedzie wszystko takie pocieszne i radosne
ps.nieszkodzi oblakany hehe ;-)
Trzeźwość narko od 11 wrzesznia 2006
http://www.feta.blog.onet.pl
-...wie ze musi wejść na wieżę,od tego zależy jego życie i nie może,dotknięty lękiem wysokości...
ja tez niećpam (moze nie az tak ortodoksyjnie, czasem sobie odlatuję - planowo i z pełną kontrolą, no prawie, hehe)
ale mam pocieszającą wiadomość
bardzo pocieszającą
gdy się nie ćpa, to sex staje się super fantastyczny
z dragami nie sposób jest poczuc go tak bardzo
zycze więc przyjemnego zatracania się w tej starożytnej i zdrowej (safe sex) używce;-)))
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.