Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Podsumowujac (probujac) po szesciu latach DXM przestal mnie satysfakcjonowac, ale pozostaje substancja nr. 1 za caloksztalt i wplyw na moje zycie. Nie moge ocenic, czy wplyw byl dobry, czy zly, trudno tez porownac zycie sprzed poznania DXM do obecnego patrzenia na swiat, po prostu nie pamietam tego zbyt dobrze. :-D Zbyt wczesnie zaczelam brac narkotyki (co ma plusy dodatnie i ujemne), nie porownam swojej osobowosci, bo wtedy jeszcze nie byla wyksztalcona, jestem tworem chemiczno-aptecznym i nie moge powiedziec, gdzie bym byla gdyby. Na pewno nie na hyperreal. DXM byl pierwszym narkotykiem jakiego sprobowalam i od razu mi sie spodobalo - lekkosc, mglistosc rzeczywistosci (wrazenie, ze to na co patrze na codzien jest tylko hologramem, makieta, mapa), absurd, euforia - to na poczatku i w mniejszych dawkach. Lubilam jesc w ciagach, 150 mg, 225 mg, dorzucac w ciagu dnia, chodzic przez tydzien lekko odklejona. Przyznam, ze po pierwszym powaznym tripie (przeskok z 225 mg na 450 mg) bylam odrobine przerazona, ale dopiero jak zeszlo. Pierwszy raz mialam wizje i w dodatku niezwykle (teraz wiem, ze niezwykle, bo zdarzylo mi sie to moze 3 razy). Kontakt z niematerialna cywilizacja, brak strachu, pokora i wrazenie bycia po nieodpowiedniej stronie teleskopu. :-D Szczerze mowiac myslalam przez dwa tygodnie pozniej, ze mnie popierdolilo, bo o takich rzeczach slyszalam tylko w Nautiliusie radia Zet. Pozniej mi przeszlo i jadlam DXM na mase, przechodzac z tym do porzadku dziennego i bedac osobowoscia nawiedzona, co wcale nie przeszkadzalo mi w kontaktach towarzyskich, bo bylam raczej lubiana. Nawet ludzie niecpajacy lubili mnie sluchac vide moj stary, ktorego zafascynowala moja relacja miksu Szalwii z DXM.
Popsulo sie kiedy zaczelam jesc po piec paczek thiokodinu, zagryzac klonami i zapijac alkoholem, moge to potraktowac jako wyjatkowo burzliwy okres dorastania. W dodatku nie jestem pewna, czy mi do konca przeszlo, dopiero odkad wyprowadzilam sie ze Slaska (rok okolo) uspokoilam sie nieco i nie zdarza mi sie tak wiele absurdalnie pojebanych rzeczy. Wystarczy trzymac sie z daleka od pewnych ludzi i pewnych substancji. Dzieki DXM, MXE i autosugestii w znacznym stopniu wyszlam z depresantow, przez zwykle zdanie sobie sprawy z ich mialkosci i spojrzeniu, jak bardzo mnie uposledzaja.
Na ten moment jesc DXM nie moge, ze wzgledow zdrowotnych. Wlasciwie to ruletka, co jakis czas probuje (a moze mi przeszlo). Pewnie pierdolnely mi nerki i watroba, nic dziwnego. ;-) Jem do 450 mg, najlepiej z galka muszkatolowa, bo wtedy tylko czuc MAGIE. Po samym DXM czuje sie zle, mam zatrzymanie moczu, slabo mi i rzygam z bolu glowy caly nastepny dzien. Lubie mowic, ze wcale tak nie jest i nastepnym razem bedzie lepiej. Ciagle jest szansa, musze sprawdzic, czy teoria jedzenia w ciagach sprawdzi sie w moim przypadku, czy najzwyczajniej w swiecie zejde. :-D
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
Romantyczka pisze:Jeśli jadłeś 1350 mg dwa razy w tygodniu i to często w miksach, to właściwie nie trzeźwiałeś, więc nie ma się, co dziwić... DXM bardzo długo siedzi w organiźmie.
Raz jedyny poleciałem dzień po dniu 1350 a następnego 900 z piwem to podejrzewałem że miałem sigmę (tak wiem że każdy podejrzewał u siebie sigmę), przez co np. twierdzę że jestem/byłem potocznie zwanym odklejem.
Poza tym m.in. przez aco zawaliłem trochę studia, oddaliłem się od najbliższej rodziny, nie mówiąc o dziewczynie z którą nie wyszło właśnie przez dexa.
Mimo wszystko raz na jakiś czas chciałbym przypomnieć sobie tą magię ponieważ jeśli czegoś spróbujesz i to Ci się spodoba ciężko o tym zapomnieć, nawet znając konsekwencje - kolejna nauka, tym razem co do próbowania nowych rzeczy.
ciagi deksowe sa ok, ale nie nalezy zapominac ze to w koncu psychedelik i w zlym s&s pokara Cie Twoja wlasna psyche
zadna uzywka Ci zycia nie naprawi jak masz rozsypane, zadna nie rozsypie jak masz poukladane
czasem wystarczy zmienic otoczenie a nie zwalac swoje problemy na uzywki
wszystko jest w glowie
bywaly ciagi po 1350-1800mg dziennie - jedno solidne wieczorne pierdolnięcie (max. 2250mg)
lub też 75mg + 75mg + 300mg + 450mg rozlozone na dzien i normalnie praca itp...
Tak poza tym to zgadzam się z wypowiedzią poprzednika.
nieprzespane noce, wiele ciekawych mysli i pozytywnej energii
aco daje turbo do procesow myslowych
daje smaku nocnym spacerom i podrozom
daje interesujace doswiadczenia gdy sie lezy w lozku ze sluchawkami na uszach
wszystko to, gdy ktos umie brac, a nie szuka w tabletkach oswiecenia ani kosmitow
wejsc w siebie i wyjsc dalej
klania sie na wpol robot, w czwartej czesci doktor, cwierc kutacz ;)
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
1. fragment interesującego wykładu
2. o samobóju bez nadętej bufonady
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
1. fragment interesującego wykładu
2. o samobóju bez nadętej bufonady
:scared:
Odklejone prawdy coś w moim przypadku nie działają.
Tak jak NAgniot pisze : trzeba skupic sie na najblizszych i jesli konsekwentnie sie to robi ze szczerego serca, to moze tylko swiadczyc o nas, ze mamy sumienie i jestesmy dobrzy. Pewnosc tego sprawia, ze zwykle zycie przestaje byc nudne, monotonne a zmienia sie w realny przekaznik pozytywnych bodzccow. Dla mnie, praca wykonywana na sile nie bawi i jest zla praca ! Jednak mozg jest taka zgraBNA konstrukcja, ze mozna sobie wkrecic odpowiednio i nawet gowno bedzie smaczne, totez trzeba uwazac co sie czyta, komu wierzy.
Pisze obecnie trip raport z pierwszej 900mg w zyciu, o dziwo, pamietam calkiem duzo i coraz wiecej mi sie przypomina ! Oprocz tego raportz 450 plus 900 - mysle, ze sie spodobaja bo sa napisane jezykiem DXMowym bez interpretacji z punktu trzezwoscí.
Pozdro, nie lamcie sie! Shady, zla droga kroczysz czlowieku ! Fizyka dowiodla, ze masa jest pusta w srodku :finger:
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.