hyperreal.info to największe polskie repozytorium informacji o substancjach psychoaktywnych. Aby wziąć udział w dyskusji i zobaczyć wszystkie działy, koniecznie rozważ założenie konta.
U nas możesz rozmawiać o wszystkim. Ważne, abyś przed napisaniem czegokolwiek, zapoznał się z istniejącymi tematami, w czym może pomóc wyszukiwarka, dostępna po zarejestrowaniu się w naszym portalu.
Ze względu na to, że substancje psychoaktywne są w Polsce wciąż nielegalne, lepiej załóż konto z innym nickiem niż na pozostałych portalach. Nie stosuj jednak kont jednorazowych, gdyż nie odzyskasz wtedy hasła.
Po zarejestrowaniu się
masz pełen dostęp do działów i wyszukiwarki, możesz kontaktować
się z innymi członkami społeczności, a poza tym zniknie też
irytujący baner z informacją, którą teraz właśnie czytasz ;-)
Na całym hyperrealu obowiązuje nasz
regulamin.
Nie stosując się do niego, możesz stracić konto.
Spora część forum jest moderowana, w trosce o jakość
dyskusji oraz komfort uczestników portalu.
Jeśli zauważysz jakiś post naruszający regulamin, nie wahaj
się go od razu zgłosić. Kliknij w odpowiednią ikonkę u góry
tego postu, a my zajmiemy się resztą. Nie akceptujemy zachowań,
które obrażają innych.
1) pewnie pierwszy raz z 13mg 2C-P i psychodelikami w ogóle, prawie zerowy bodyload, przyjemny sort, i oglądanie zupełnie nowego świata z wielkim bananem na twarzy. Późniejsze 2C czy 25C też były petardami, ale jeszcze żaden mnie tak nie rozjebał jak ten pierwszy, ale wciąż poszukuję :)
2)najdalej byłem po DXM(też pierwszy raz), znajomek utrzymywał że po 30 tabsach aco raczej nie wejdę na 3 plateau, nic bardziej mylnego, zupełne scalenie z muzyką, wypierdolenie ze świata i kompletny paraliż motoryki
Najgrubiej miałam zdecydowanie po wywołaniu u siebie ZS przez głupotę. 2.5g ruty stepowej (czyli niska dawka), 8 nasion HBWR (z dość wysoką tolerką, więc też mało), z gram trawy i więcej maczanki z UR-144.
[Przydługi opis:]
Spoiler:
Trip był ładnie rozkręcony już po półtorej h i było bardzo euforycznie i dziwnie (ale na tyle spokojnie, że bezproblemowo ogarniałam granie w przygodówkę). Ponieważ przed doświadczeniem nie jadłam nic przez kilka godzin, a w trakcie dużo paliłam, dopadło mnie gastro, a przy sobie miałam jedynie paczkę chipsów serowych. Myślałam, że jeżeli takie chipsy zawierają jednak dużo tyraminy, to najwyżej będę haftować. Bardzo się zdziwiłam, kiedy w przeciągu kilku minut od pochłonięcia chrupków (trzy godziny po zażyciu nasion) przestałam rozumieć czytany na ekranie tekst dialogu. Jeszcze wtedy nie miałam totalnego oczopląsu, widziałam literki i zdania ale nie rozumiałam absolutnie nic.
Po kilku minutach doszły takie objawy jak właśnie oczopląs, niekontrolowane wyrzuty ramion, nóg, czy coś jak "konwulsje" całego ciała (ze cztery siniaki na rękach i dwa guzy na głowie); chrapanie; odruchy wymiotne (mdłości na siłę niwelowałam dużymi ilościami palenia, co spowodowało, że nie czułam w ogóle brzucha, za to mięśnie szczęki i przełyku ciągle się kurczyły i rozkurczały, a do ust napływała kwaśna ślina); łzy cieknące z oczu i ślina z ust; trudności z oddychaniem; totalny nieogar, uczucie jakby ktoś wsadził mnie na rollercoastera i kazał się trzymać brzegów wagonika, bo nie ma pasów bezpieczeństwa; niemożliwość chodzenia, a jedynie zataczanie się, niemożliwość siedzenia w miejscu (mijało kilka sekund i leżałam z twarzą w pościeli), i parę innych atrakcji.
Ogółem to było skrajnie nieprzyjemne, trwające kilka godzin uczucie.. Szczególnie oddychanie, które po dwóch-trzech godzinach zaczęło wręcz boleć; no i widok serduszka migającego na ciśnieniomierzu w tempie, jakiego nie widziałam nawet po przerobieniu grama mefedronu w jedną noc. Wprawdzie wizje, jakich doświadczyłam były nieziemskie, ale nie warte takiego "załamania się" organizmu. Jednak jest jeden powód, dla którego absolutnie nie żałuję, że to się stało.
Teraz wiem, po zrobieniu researchu, że nie został udokumentowany ani jeden przypadek śmierci człowieka z powodu zażycia ruty stepowej; przeczytałam też kilka opisów dużych przedawkowań (jeden szczególnie ciekawy - koleś wziął 150 g!). Ale w tamtym momencie wierzyłam, że w każdej następnej minucie mogę stracić przytomność i przestać oddychać. Po raz pierwszy w życiu (chyba po trzech godzinach od kiedy się zaczęło) zaakceptowałam fakt, że kiedyś umrę, i że niczyja obecność mnie nie pocieszy, bo umiera się samemu - i tak jest dobrze!
Od dziecka regularnie miewałam koszmary powodowane lękiem przed śmiercią, przed wiecznością. Czasami potrafiły zostawiać poczucie totalnej pustki i beznadziei na kilka dni. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to były najgorsze dni mojego życia. Szczególnie kiedy miałam osiem, potem dziesięć lat, i nie znałam nawet słów, którymi mogłabym komukolwiek opisać co czuję. Pierwszy bad trip też polegał w dużej mierze na zawieszeniu na tym lęku.
A tu okazało się, że kiedy poczułam, że jestem na wykończeniu, akceptacja i spokój przyszły same. Wprawdzie ani trochę nie zmniejszyły fizycznych objawów, ale psychicznie to była ulga, jakiej nie doświadczyłam nigdy w życiu. To tak jakby ktoś zabrał mi kulę u nogi, jaką taszczyłam za sobą od wczesnego dzieciństwa.
Około 150 mg MXE donosowo (pierwszy raz z MXE) + lufka maczanki na AM-2201 w proporcjach 1g canna na 10g podkładu. Czułem mikroorganizmy (?) w otoczeniu. Nie mogłem się podnieść z wyra. Ogólnie nie do opisania, więc nawet nie próbuję tego robić.
Najgrubiej mialem jak przerobilem w niecale 48h: hippyflipa (po tygodniu grzybienia, leciały duże dawki 3-4 g suchych łysiczek) potem candyflip z 450 ug LSD, (MDMA ok 50-80 mg za kazdym razem) potem zjadlem MDMA+4-FMA w jednej kresce (4-FMA ok 40-50 mg), wrzucilem meskaline ok 500 mg, znowu mix MDMA+4-FMA (meskafliping?), MXE (jakies 30-40 mg), mix, mix, potem wrzucilem 3,5 mg DOB do tego ciagle palilem bucha a na koniec jeszcze sie najebalem. Skonczylo sie w psychiatryku bo zaczalem sie naprawde grubo odkejac.
Ostatnio zmieniony 19 stycznia 2013 przez Akodeen, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik Akodeen jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
Odjebalo mi, wydawalo mi sie ze ktos sie schowal w moim domu i chce mnie zabic. Potłukłem szkła i rozrzucilem po podlodze, pozastawialem sidła, pozawiazywalem sznurki o meble, zaryglowalem wszystkie drzwi po czym spakowalem sie i wyszedlem z domu przez okno w poddaszu. Potem mialem przypal z psami bo na miescie nieco dziwnie sie zachowywalem to mnie zgarneli na komende, gdzie dostalem nie lada wpierdol (motyw męki pańskiej), bo bylem kurewsko nacpany i nie panowalem nad soba. Do tego mialem ze soba palenie i pare innych rzeczy. Pozniej dolek, jak z niego wyszedlem to jeszcze mialem faze. MIalem sie na drugi dzien stawic na komendzie na jakies zeznania to sie zabarykadowalem znowu w domu i wjechali po mnie karetka bo starzy zadzwonili. Psy wpadly, jeb kajdany (kurwy tak mi ciasno spieli ze przez 3 miechy mi kciuk dretwial) i do karetki A w szpitalu bylo lajtowo, oczywiscie na poczatku poszedlem na 48h w pasy. Ale z kazdym dniem wixa tracila na sile i po 2 miesiacach wyszedlem.
Uwaga! Użytkownik Akodeen jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
HEHE, mocno poleciałeś. Ale chyba za darmo Cie nie zatrzymali XD Martwie sie ,że też kiedyś mi odjebie na poważnie. Póki co dopadają mnie czasami jak pomieszam kilka rzeczy na raz i zajebie pare buchów. Właśnie buchy mi instalują jakieś dziwne strachy psychozy podejrzenia itp. Moze nie powinienem tego łączyć. Dodam ,że nie zawsze sie tak dzieje, trwa to zazwyczaj pare godzin.
Akodeen pisze:Odjebalo mi, wydawalo mi sie ze ktos sie schowal w moim domu i chce mnie zabic. Potłukłem szkła i rozrzucilem po podlodze, pozastawialem sidła, pozawiazywalem sznurki o meble, zaryglowalem wszystkie drzwi po czym spakowalem sie i wyszedlem z domu przez okno w poddaszu. Potem mialem przypal z psami bo na miescie nieco dziwnie sie zachowywalem to mnie zgarneli na komende, gdzie dostalem nie lada wpierdol (motyw męki pańskiej), bo bylem kurewsko nacpany i nie panowalem nad soba. Do tego mialem ze soba palenie i pare innych rzeczy. Pozniej dolek, jak z niego wyszedlem to jeszcze mialem faze. MIalem sie na drugi dzien stawic na komendzie na jakies zeznania to sie zabarykadowalem znowu w domu i wjechali po mnie karetka bo starzy zadzwonili. Psy wpadly, jeb kajdany (kurwy tak mi ciasno spieli ze przez 3 miechy mi kciuk dretwial) i do karetki A w szpitalu bylo lajtowo, oczywiscie na poczatku poszedlem na 48h w pasy. Ale z kazdym dniem wixa tracila na sile i po 2 miesiacach wyszedlem.
To ty jesteś ten typ co z mieczem i plecakiem z LSD, fetą i jaraniem wyszedł na ulice ??
Ćpający kaszlodyn ponad dacz dachami
Wpychając na siłę tjokodin do mordy
Debatujący - Palikot, czy Korwin?
Ooo! Święty kaszlodynie - O! Święta makiwaro
Święty gieblu i święta maczano
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ
Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.