Fatmorgan pisze: Co do depresantów ( pomijam tu alko bo tego specyfiku używa niemal każdy) i stymulantów to sądzę, że osoby nie-zażywające raczej zyskują.
Uargumentuję to faktem, że jeśli ktoś pozna już prawdziwy opiatowy błogostan, czy też rozpierdalające euforyczne naspidowanie, może potem nie czuć w pełni przyjemności płynącej z normalnego życia i dążyć do coraz silniejszych doznań. Depresanty i stymulanty dają nam znane stany umysłu tyle, że spotęgowane ( takie jest moje zdanie i tak te substancje odbieram ) czy to euforię czy to spokój.
Choć pewnie dla niektórych osób mistyczne i paranormalne przeżycia to psychoza, ale według mnie są jak najbardziej pozytywne i zdecydowanie bardziej pasuje mi taki styl życia. Nie obchodzi mnie, co inni o tym sądzą. Ja jestem szczęśliwa. Poznanie psychodelików to zdecydowanie pozytywny przełom w moim życiu. Nie wiem, jak mogłam żyć bez nich. Mam wrażenie, że wszystko przed poznaniem ich to była jakaś tragedia, wielki wstyd z powodu samego faktu istnienia, a teraz czuję się wyzwolona, szczęśliwa. Uważam, że branie psychodelików nie powinno być tępione, a gloryfikowane. W ogóle moim zdaniem powinno się je rozdawać jako Komunię św. tak jak się to robi w Ameryce Płd. Oczywiście one nie są dla wszystkich, tylko dla mistyków, szamanów, artystów. Normalni ludzie tego nie zrozumieją i się wystraszą. To są odmienne stany świadomości, a nie zabawki. Ale pozostali powinni symbolicznie zjeść małą ilość grzybków podczas sakramentu. Po małych dawkach przecież nie ma bad tripów.
Co do pozostałych substancji, to one dają stany świadomości, które da się przeżyć na trzeźwo, więc raczej ludzie nic nie tracą.
Niby ludzie mówią, że psychodeliki też można zastąpić medytacją, ale myślę, że to nie jest dokładnie taki sam stan świadomości. Oczywiście Ci, co nie medytują, też wiele tracą.
romantyczka pisze:Uważam, że branie psychodelików nie powinno być tępione, a gloryfikowane. W ogóle moim zdaniem powinno się je rozdawać jako Komunię św. tak jak się to robi w Ameryce Płd. Oczywiście one nie są dla wszystkich, tylko dla mistyków, szamanów, artystów. Normalni ludzie tego nie zrozumieją i się wystraszą.
romantyczka pisze:Ale pozostali powinni symbolicznie zjeść małą ilość grzybków podczas sakramentu. Po małych dawkach przecież nie ma bad tripów.
@Asinus
Masz rację tak jak i ja mam rację - bo racja nie jest w tym wypadku jedna. W twoim przypadku (jak i wielu pewnie innych) widzisz długofalowy pozytyw płynący z substancji o których pisałeś i dobrze - cieszę się twoim szczęście. W moim wypadku odnajduję w nich co prawda fajny stan, ale fakt faktem, że bywają chwilę kiedy myślę sobie " no jest fajnie, ale jak by mogło być po tym czy po tym"
Także ewentualna strata czy zysk pozostaje kwestią indywidualną ;-)
Nie odczuwa się straty, dopóki się czegoś nie zazna.
Na zbyt wiele sposobów można rozważać pytanie zawarte w tytule wątku... Przymierzałam się do zakończenia wywodu stwierdzeniem, że "mamy remis", ale czyż nie należy w tym krótkim życiu spróbować wszystkiego? Ale właśnie: SPRÓBOWAĆ. :)
Zdrowemu, szczęśliwemu człowiekowi nie potrzebne narkotyki... :-) Oczywiście można być zdrowym i szczęśliwym człowiekiem, który ćpa, ale wtedy to zupełnie inny rodzaj ćpania.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
"Narcos z Podlasia" skazani. Ich narkotyki miały zalać polski rynek
Meksykańscy narcos, którzy produkowali metamfetaminę na Podlasiu, zostali skazani przed sądem w Białymstoku. To pierwszy przypadek w Polsce, który pokazuje zmianę modelu działania karteli - zamiast szmuglować narkotyki do Europy, wysyłają "kucharzy". Tylko w Polsce toczą się procesy jeszcze dwóch innych grup z Meksyku.
