testowałem 2 razy:
1) próba to 5 nasion pogryzionych na kawałki i spakowanych do joita. sklepał mnie ten skręt mocno. paliłem go na dwa razy. sklepał do tego stopnia że dwie osoby pytały czy aby napewno tylko paliłem. wzmacnia działanie baki i ogólnie cięzko opisać. odczuwalne zmiany w myśleniu.
2) próba to 3 nasiona rowniez rozdrobnione z lufki z szałwią. nic spektakularnego. ani konkretnego działania szałwi ani bielunia. cały czas czułem jakby zaraz miało sie załadować...
nie mam dostepu do liści natomiast mam dostęp do nasion. zastanawiam się właśnie czy nie zorganizować 3 próby. tylko nie wiem jak to dawkować... myślę że tym razem spróbuje 7.
z efektów fizycznych :
zwiększona potliwość przez czas jakiś
sine worki pod oczyma
suchość w ustach
mocne zaczerwienienie oczu ( po skunie rzadko mam tak czerwone)
podwyższona temperatura ciała
szybsze bicie serca
otępienie
spowolnienie
jestem po 3 próbie z 8 nasionami zaczyna się rozkręcać ;)
Ostatnio całkiem przypadkiem napotkałem na swej drodze uschnięty już krzaczek bielunia, a na nim otwarte kasztany pełne nasion (ciekawe, czy straciły coś na mocy?). Zebrałem ze 200-300 nasionek. Wpadłem na forum w poszukiwaniu dodatkowych informacji o tej roślince, dawkowaniu itd. nigdy nie próbowałem, a skoro nasiona same wpadły mi w ręce, warto to zmienić :diabolic: Miałem zamiar je zjeść, ale trafiłem na ten wątek i chyba jednak będę eksperymentował z paleniem :-D
Na dniach sprawdzę nieco większe ilości spalone na raz i zdam relację
Słońce, jezioro, ich trzech, ale nas czworo...
Była to brugmansja, z dużymi, około 25 centymetrowymi żółtymi kwiatami, zwisającymi w dół. Po pocięciu i ususzeniu sześciu sztuk, mając trzeźwego opiekuna postanowiłem wypróbować roślinkę. Załadowałem pełny cybuch bonga skleconego z półlitrowej butelki po napoju i zaczynamy zabawę. Już po pierwszym buchu źrenice wielkie jak 5 złotych, ale nic ponad to. Po spaleniu całego materiału nie poczułem nic specjalnego, załadowałem jeszcze raz. Dym gryzie okrutnie, więc po spaleniu półtora cybucha miałem dość. Jednak coś zaczęło się dziać. Mimo, że wcześniej wypiłem litr piwa, mój stan tylko trochę przypominał upojenie alkoholowe. Pokój wydawał się być ogromny. Wstałem i chwiejnym krokiem wyszedłem do łazienki, zobaczyć swoje wielkie oczy.
Gorzej było, gdy wróciłem do pokoju.
Nic szczególnego się w nim nie działo. Przyjaciel siedzi i pyka na Game Boyu.
A na łóżku leży torba z Avonu. Coś z nią nie tak. Gdy doszło do mnie, że modelka na niej zamiast oczu ma dwie, czarne, krwawiące dziury dostałem takiego ataku strachu, że zacząłem wydzierać się na cały głos "zakryj to kurwa, wyjeb tę torbę! Ona nie ma oczu! Ona nie ma oczu!". Nie wszedłem do pokoju, kryjąc się za futryną drzwi, dopóki przyjaciel nie schował reklamówki. Zdążył też wyrzucić suchy materiał, chwała mu za to. Na uspokojenie wypiłem jeszcze ćwiartkę wybornej, bośniackiej śliwowicy. Wszystko wróciło do normy. Żadnej psychodelii, alkohol całkowicie zagłuszył działanie bielunia.
Żeby nie było, to był mój pierwszy raz z bieluniem. I mimo to, spróbowałem drugi raz. I następny. Przy żuciu zawsze miałem przyjemny stan, pewnie to kwestia dawki oraz odmiany. Gdy w Polsce żułem liście inoxii i stała się moją ulubioną roślinką. Ale palona, chorwacka brugmansja była dla mnie hardkorem. Jaki z tego morał? Działa, i to dobrze. Mocno i krótko.
Towarzysz Lenek pisze: Żadnej psychodelii, alkohol całkowicie zagłuszył działanie bielunia.
mordofil pisze:weź mi tu nie obrażaj psychodelików przez zrównywanie ich z deliriantami...Towarzysz Lenek pisze: Żadnej psychodelii, alkohol całkowicie zagłuszył działanie bielunia.
Mam ma myśli miks THC+atropina (w postaci np. Jointa z dodatkiem 1/4 suszonego liścia bielunia, co daje o kilkanaście razy mniejszą dawkę niż przy znanym przyjmowaniu p.o.
Nie brałem nigdy bielunia w sposób opisywany szeroko na [H] albo neuro. Wszystko zaczęło się od smsa od kumpla, kiedy napisał mi, że znalazł bielunia idąc do mnie - i przyniósł go. Popatrzyliśmy sobie ale zgodnie stwierdziliśmy że zarzucanie jest zbyt niebezpieczne, bo przecież każdy zna efekty bielunia - urwany film, odpierdalanie i szpital.
Otóż nie tym razem moi drodzy.
Postanowiłem poeksperymentować z małymi dawkami przy paleniu. Lufka, nawet dwie i zero efektów, może poza przymuleniem. Nie znalazłem też żadnych sensownych informacji na hypku, więc dałem sobie spokój.
Do czasu, kiedy kupiłem trochę mj.
Podczas palenia naszedł mnie pomysł aby spróbować jeszcze raz, tym razem jedynie jako dodatek. Nabiłem tył lufki ok. 1/4 średniego liścia i po prostu spaliłem. Nie paliłem dużo trawy, może z max 0,3.
Chwilę po zapaleniu zacząłem odczuwać jakąś zmianę. Spodziewałem się mniej przyjemnych efektów, jednak nagle wszystko wokól mnie zaczęło się bardzo powolutku i subtelnie topić.
Otoczenie wydawało się miękkie i puszyste. Delikatnie falowało. Po ciemku pojawiały się lekko widoczne fraktale.
Co dziwne ustały mi praktycznie wszystkie tiki nerwowe, które występowały u mnie zawsze podczas zwykłego palenia THC.
Cały opis stworzyłem niedługo po wypaleniu. Jestem ciekaw, czy może to być sposób na doświadczenie działania atropiny w miarę najbezpieczniejszy sposób. Całość oceniam naprawdę pozytywnie, ku własnemu zaskoczeniu.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
