Pentedron i substancje będące jego pochodnymi.
Więcej informacji: Pentedron w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2715 • Strona 38 z 272
  • 869 / 15 / 0
8-(

o kurczę, to ja myślałam, że jest źle ,kiedy wracam do domu i w panice przez chwilę:) myślę, że ktoś mi szafki przeszukiwał lub że mam zamontowany podsłuch za łóżkiem :P
dobrze, że popierdoliłam bk łącznie z pentedronem, bo gdyby mi się to spotęgowało, to cięęęężko. :cheesy:
So easy to begin and yet impossible to end

primum non nocere
  • 438 / 6 / 0
Modyfikowany Bigos pisze:
Znacznie gorzej... to co teraz masz to dopiero początek %-D
- takie jazdy mialem tylko po 9 miesiącach mefa z drobnymi przerwami na mdpv , teraz nic , chociaż wystarczy tylko maleńki zjazd po jakimś b-k i już i już znajome głosy i szydercze prześmiewki słyszę w koło .

Kiedy jesteś na zjeżdzie i jedziesz autobusem / tramwajem każdy gada o Tobie i Twoich historiach z życia ?? :listen:
Czy też Pani w wieczornych faktach opowiada o Tobie w telewizji ????
  • 1522 / 73 / 0
koljaczek pisze:
czy po nadużywaniu beta ketonów oprócz oczopląsu , mieliście zaburzenia typu niezborność gałek ocznych?
Przez kilka minut po strzale z pente kameleona jak chuj miałem %-D
tekst powyżej =/= prawda
  • 438 / 6 / 0
Satif pisze:
Uff myslałem, że istne yo-yo z gałek zrobię tak z 3-5 minut nieogar, ale inną drogą zapewne instalowałem, jednakże pocieszyleś mnie; bo już myślałem , że pentedron z ten w promocji po 25 zł ,jakiś skurwiały jest
  • 303 / 7 / 0
z oczami jak jiz pisalem wcale nie trzeba walic i.v zeby miec oczoplas ;p ja po sniffie 300mg podzielone na 2 dziury w nosie mialem przez pierwsze pare minut totalny odjazd, w chuj oevy itd. zreszta bigos o tym pisal ze jak sie jebnie raz a porzadnie to klepnie jak skurwysyn ze ciezko sie ogarnac ;)

moim zdaniem pente przewyzsza fete kilkakrotnie, dziala zajebiscie nawet po dociaganiu kilka razy ni mialem zjazdu... i to byly naprawde duze dawki, teraz nawet nie pamietam jakie ale jedynym problemem byl brak snu... 5 dni bez spania robi z mozgu papke- to fakt. Ale moim zdaniem i tak nie wyrzadza takich szkod jak feta albo meta... Oczywiscie nikogo nie namawiam do cpania a tym bardziej do zazywania kosmicznych dawek.. ale prawda jest tez to ze po wzieciu powiedzmy 50mg nie uzyskamy 100% mocy pente- jak pisal bigos duze dawki rozkurwiaja czlowieka od srodka pod wzgledem stymulacji i wtedy mozna poczuc "kopa" pentedronowego. W ciagu kilku dni przerobilem pare gram i nie mam zadnych psychoz, jedyne co mi dokucza to wyalienowanie- wole przebywac sam, wiadomo o co chodzi.


btw. bigos ty jestes jak terminator %-D Jak wyglada psychoza pentedronowa u Ciebie? Prosilbym kilka szczegolow ;)
  • 44 / 1 / 0
Jako osoba czysta, która ma bardzo małe doświadczenie w tego typu używkach napiszę jak na mnie zadziałało. Wcześniej próbowałem tylko pentedron w drobnym proszku, który działał na granicy placebo oraz bufedron, który działał w miarę średnio nawet przy w miarę dużych dawkach dla osoby początkującej. Wiele opinii jest tutaj kompletnie nieobiektywnych ze względu na wasze doświadczenie z tego typu używkami. Przejdźmy do rzeczy. pentedron w średnich kryształkach, a zamawiany jako w dużych (nie wiem może to są te duże i tak ma wyglądać) rozkruszony palcami na drobny proszek. Dawki naprawdę nieduże, odmierzane na oko ze względu braku wagi. Metoda przyjmowania to sniff, który nie jest dla mnie bolesny. Pierwsze efekty natychmiastowe już po 5 minutach. Zdecydowanie lepszy humor, pewność siebie strasznie podniesiona oraz speed. Ktoś może mi powiedzieć jak nazywa się to uczucie, które trwa przez pierwsze 30 min od przyjęcia substancji? Chodzi mi o ten super stan, że możesz, np. siedzieć na ławce i jest tak przyjemnie. Nie wiem jak to opisać. Ten stan trwa dość krótko dlatego lecą kolejne sniffy co jakiś czas. Dorzutki działają tak samo dobrze. Speed i pewność siebie zostaje na naprawdę wiele godzin. Z poceniem się jest dziwna sprawa bo czasem się leje, a czasem nie i nie zależy to od tego czy jesteśmy w ruchu. Można powiedzieć, że dość mocno odwadnia. Zapach potu chemiczny, czuć pentedron, który wydziela się przez skórę. Brak apetytu ale nie jakiś straszny, można się zmusić chociaż jedzenie smakuje gorzej. Zejście objawia się ZDECYDOWANIE obniżonym nastrojem, mógłbym to nazwać depresją?, która trwa parę godzin oraz ogólnym spięciem, nie wiem jak to opisać. Mogę jeszcze dodać trochę inne odbieranie kolorów?, lekki ból gałek ocznych oraz umiarkowane nietrzymanie moczu. Przez cały czas działania nie chcę się sikać, nawet jak dużo pijemy, podczas gdy na trzeźwo nie wyobrażam sobie braku szczania przez 6-7h. W moim przypadku bezsenność była wielka, nawet około 10h od ostatniego sniffa miałem problemy z zaśnięciem. Zapomniałem jeszcze dodać, że w czasie działania występuje ciężki oddech. Zjazd jest bardzo lekki, tylko psychiczny. Następny dzień jest normalny. Substancja świetna chociaż jeszcze wczoraj miałem ją spuścić w kiblu, a już dzisiaj chcę znowu przywalić. Oceniam ją wyżej od bufedronu pod każdym aspektem działania, a nawet zjazdu. Nie wiem czy wszystko co chciałem opisać ale narazie to tyle.
  • 869 / 15 / 0
bawimysie051 pisze:
Wiele opinii jest tutaj kompletnie nieobiektywnych ze względu na wasze doświadczenie z tego typu używkami.
powiedziałabym wręcz, że każda jest subiektywna ;)

natomiast odnoście tolerancji - większość użytkowników zaznacza, czy jest początkująca w temacie bk, czy ma doświadczenie.
Chodzi mi o ten super stan, że możesz, np. siedzieć na ławce i jest tak przyjemnie.
może poczułeś coś na granicy euforii?

choć chyba wiem o czym dokładnie piszesz... :) nie doświadczyłam takiego stanu akurat po pentedronie, ale np. po 3-FA odczułam coś więcej niż podniesiony nastrój, nieco mniej niż euforia, inaczej niż naturalny "dobry humor" czy "chill". Stan "niby nic, ale jest jakoś tak fajnie:D!" i ciężko o podobny będąc trzeźwym.
So easy to begin and yet impossible to end

primum non nocere
  • 44 / 1 / 0
Każda substancja działa trochę inaczej na każdego. To tylko potwierdza jak olbrzymie znaczenie ma tolerancja i doświadczenie. Czy to była euforia naprawdę ciężko mi powiedzieć bo mam zbyt małe doświadczenie i jeszcze jej nie miałem ale nie wydaje mi się. To było coś więcej niż zwykłe podniesienie nastroju. Po prostu wszystko było piękne. Jeżeli ktoś zna jakieś odczynniki chemiczne, które oferują taki profil działania ale w dłuższym czasie to byłbym wdzięczny.
  • 4807 / 270 / 0
Trochę poćpasz i ten stan będzie celem którego już nie osiągniesz - takie znaczenie ma tolerancja i doświadczenie.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 869 / 15 / 0
próbuj dragów o profilu serotoninowym (etylon, brefedron, 6-APB, 3-MMC...). wg mnie ich działanie Ci się spodoba, skoro właśnie tą quasi;)-euforię uznałeś za największy plus pentedronu.
So easy to begin and yet impossible to end

primum non nocere
ODPOWIEDZ
Posty: 2715 • Strona 38 z 272
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln

Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.

[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.