Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
Czy chciałeś(-aś) kiedykolwiek zabić się?
Tak
58
56%
Nie
19
18%
Chciałbym(am) ale boję się
26
25%

Liczba głosów: 103

ODPOWIEDZ
Posty: 869 • Strona 6 z 87
  • 370 / 21 / 0
Kiedyś, kiedyś chciałem się zajebać. Wziąłem więc chyba 6 czy 7g tramadolu na raz. Z bomby. I kurwa, nic mi się nie stało, nawet nie musiałem wkładać siły w oddychanie, a liczyłem na inne efekty. Chujnia.

No ale dobra, od tego czasu myślę nieco inaczej, miałem jakieś plany i cele, związane z pewną nadzieją. Odebrano mi nadzieję, ale powiedziałem sobie, że zrobię najpierw to, co sobie wyznaczyłem, a później, będę kontemplował pustkę.
  • 577 / 8 / 0
0202122 pisze:
Nigdy nie miałem takich myśli, ani przez moment.
[...]
Trzeba się zebrać do kupy i działać, a nie leżeć/siedzieć w czterech kątach w izolacji i biadolić, użalać się nad sobą jak to jest ciężko i jakie to życie beznadziejne.
Parafrazując: "nigdy nie miałem tego problemu, ale weźcie się w garść. [w domyśle - JA NA PEWNO BYM UMIAŁ]". Właśnie do takich ludzi, jak Ty, pisałem poprzedniego posta. Przeczytaj proszę, bo na razie wniosłeś do tematu mniej więcej tyle, ile umiałby i przeciętny gimnazjalista.

Prościej: nie znam tematu - nie wypowiadam się. Fajna reguła, polecam stosować.
Uwaga! Użytkownik Amaterasu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1615 / 29 / 0
Miałem na myśli trudne sytuacje w życiu, bardzo trudne, potencjalnie bez wyjścia. A z takimi miałem do czynienia kilka razy, z resztą chyba jak każdy. Fakt, nie myślałem wtedy o samobójstwie (myślę że kilku by się znalazło, którym do głowy by to przyszło będąc na moim miejscu), ale ciężko było znaleźć rozwiązanie i sobie z tym poradzić. I były to sytuacje na pierwszy rzut oka beznadziejne.

I właśnie wtedy samozaparcie, konsekwentne działanie i to że wziąłem się w garść pozwoliło mi wyjść z tych problemów. Ogarnąć to wszystko i poukładać. Nie było ani łatwo ani przyjemnie. A rozłożyć ręce i biadolić każdy potrafi. Mogłem się poddać i odpuścić, bo przecież szansa jest jak 1 do 100 albo nawet do 1000. Ale było warto podjąć walkę. I właśnie to chciałem przekazać w swojej wcześniejszej wypowiedzi.
  • 577 / 8 / 0
Nie bierzesz pod uwagę tego, że w umyśle wszystko jest subiektywne. Być może, wbrew temu, co sądzisz, dla niektórych potencjalnych samobójców Twoje "prawie beznadziejne sytuacje" byłyby błachostkami, tak jak dla Ciebie ich problemy takimi są.
Nie jest to wcale takie rzadkie zjawisko - te parę lat temu wiele spraw, które "większość" traktowała śmiertelnie poważnie, dla mnie bywały wręcz zabawne swoją trywialnością. Sam powiedziałeś, że według Ciebie samobójcy to osoby chore i tak faktycznie jest - choroba to stan znacząco odmienny od tak zwanej normy; w tym przypadku często na fundamentalnym poziomie percepcji.

Po prostu nie da się tych sposobów postrzegania świata w żaden rozsądny sposób porównać przystawiając do nich sytuacje z życia codziennego, bo przypomina to licytację, kto potrafi więcej. Ot, pływak pouczający biegacza, jaka rozgrzewka jest najlepsza ;-)

Pomóc potencjalnemu samobójcy nie jest łatwo nawet z doświadczeniem i kwalifikacjami(bardziej jest to dorzucanie swoich kilku cegiełek do ogromnego procesu przemiany), a co dopiero przez internet i za pomocą utartych sloganów typu "trzeba otworzyć się na świat i wyjść do ludzi/weź się w garść". Większość pewnie myśli sobie w takich chwilach coś w stylu "NO KURWA CO TY?" bo jest to oczywiste, a człowiek, który jest w stanie to zrobić, po prostu to zrobi. W dodatku pisząc w ten sposób podświadomie bagatelizujesz problem, który dla danego człowieka jest przepotężny.

Dla mnie takie pisanie to jedynie ciśnienie na wyrażenie swojej własnej opinii, ergo - egoizm. To zbyt delikatny temat na takie pobudki, bo pomóc w ten sposób nie idzie, a zaszkodzić łatwo. Wyobraź sobie, gdyby ktoś pisał "ej weź się w garść i nie narzekaj" gdy wymordowano Ci całą rodzinę wraz z kobietą, straciłeś pracę, masz 3 megabolesne nowotwory i jesteś codziennie okładamy kijami i gwałcony przez stado murzynów. A teraz uświadom sobie, że dla potencjalnego samobójcy codzienne życie bywa bardziej bolesne i chyba już łapiesz ogólny obraz tego, co takie słowa mogą zrobić.

Pozdrawiam.
Uwaga! Użytkownik Amaterasu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 196 / 1 / 0
Stwierdziłem, że samo życie jest samobójstwem na które się decydujemy, a więc ja w tym zakresie nie mam wiele więcej do powiedzenia, jeszcze mi się nie popierdoliło na tyle.
  • 1615 / 29 / 0
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Być może ciężko mi wyobrazić sobie, co może czuć człowiek w takim momencie (chcący odebrać sobie życie). Podajesz bardzo konkretne i drastyczne przykłady. Niektóre wręcz patologiczne. Oczywiście takie sytuacje mają miejsce, ale są to marginalne przypadki. I są to wydarzenia które ciężko wymazać z pamięci, zapomnieć się nie da a jedyną metodą jest nauczenie się z tym żyć.

Ja miałem na myśli inne, bardziej absurdalne przypadki. Ilu jest tu na tym forum dzieciaków którzy poza szkołą którą robią na odpierdol, lenistwem i ćpaniem byle czego nie robią nic. Nabawią się jakieś fobii społecznej, izolują się od świata bo wolą leżeć upierdoleni w czterech ścianach swojego domu. A później pierdolą że mają depresje, że świat im się wali. No kurwa, sami w to gówno się wpędzili. Albo nieszczęśliwie zakochani, którzy chcą się zabić bo mu z partnerem/partnerką nie wyszło w wieku np 19 lat.

To co oni zrobią później? Jak będzie trzeba zarabiać na siebie i rodzinę, gdzie nie będzie nic dane pod nos, za darmo. Wówczas gdy wszystko będzie na ich głowie. Dopiero wtedy zauważą co to są problemy. I rosną takie emocjonalne kaleki które są niezdolne do dorosłego życia.

Zgadzamy się co do jednego, że myśli samobójcze nie występują u zdrowych na umyśle ludzi. Może masz większą wiedzę z zakresu psychiatrii niż ja (moja jest kiepska) i wiesz jak wygląda proces leczenia i wyprowadzania na prostą pacjenta z takimi zaburzeniami. Ja nie wiem, ale podejrzewam że nie jest to szybki i prosty proces.

A moje doświadczenia raczej błahe nie były jakkolwiek by na to nie spojrzeć, ale to nie miejsce by się wywnętrzać w tym temacie i obnażać życie prywatne.

Fakt, może czasem zbyt chłodno i mało delikatnie wyrażam swoje poglądy. A nie chce kogokolwiek urazić. Z drugiej strony każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Między innymi temu służy również to forum. Jesteśmy tu po to żeby rozmawiać, dyskutować, wymieniać się doświadczeniami i poglądami.
  • 196 / 1 / 0
Ja wyobrażam sobie biedne głodne dzieci w afryce, które nigdy nie myślały o samobójstwie, bo bardzo chce im sie żyć - skoro im sie chce żyć w takim położeniu z bądź bez świadomości, że cały świat ma je ma w dupie, to ja moge tym bardziej to sobie jakoś wytłumaczyć.

To juz mój drugi post, bo pierwszy nie został zaakceptowany nie wiedzieć czemu.
  • 577 / 8 / 0
Ten przykład na końcu nie był z życia wzięty,
Spoiler:
Wyjście z takiego stanu nie jest proste, bo z początku wiele czynności typu otwieranie się przed ludźmi potrafi tymczasowo pogorszyć stan chorego. W moim przypadku przez długi okres jakakolwiek próba poprawienia sytuacji powodowała jeszcze większe realne cierpienie. Gdy wszystko, co robisz, pogarsza Twój stan, a zatracanie się w swojej ucieczce(każdy jakąś ma) przestaje wystarczać - samobójstwo wydaje się jedynym racjonalnym posunięciem.
0202122 pisze:
No kurwa, sami w to gówno się wpędzili.
Gdyby to było takie proste. Niestety, zazwyczaj to są problemy, które ciągną się od dzieciństwa i rozwijają się w człowieku na tyle stopniowo, że zauważa się je często dopiero wtedy, kiedy jest już naprawdę bardzo źle. Wiesz, że niektórzy odkrywają szczęście dopiero w dorosłym życiu, na własną rękę naprawiając swoje pokaleczone przez okoliczności życie? Chyba, że uważasz, że 3-letnie dziecko samo wpędza się w nerwicę i fobię społeczną i jest za nie w pełni odpowiedzialne.
Pisząc tak, robisz tym ludziom krzywdę. Nik nie wybiera nieszczęścia w pełni świadomie.
0202122 pisze:
A moje doświadczenia raczej błahe nie były jakkolwiek by na to nie spojrzeć
Zacytuję Ciebie: "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Wszystko da się zbagatelizować, naprawdę. Jakie masz prawo osądzać, czyje cierpienie jest "bardziej uzasadnione"?

Podaj mi przykład jakiegokolwiek problemu, a znajdę 1000 powodów, dla których masz pełne prawo mieć na niego wyjebane i TYLKO JEDEN, dla którego mógłbyś się nim przejąć - bo uznajesz go za problem. Tak, nawet jeśli gwałcą Twoją dziewczynę i okładają Cię kijem. Nie jest wazne, co wywarło na nas wpływ, ale to, jaki ten wpływ jest. Jeśli ktoś chce się zabić z błahego dla Ciebie powodu - wyśmiejesz go? Zdziwisz się, jeśli na drugi dzień zastaniesz go na stryczku, prawda? Po to mamy empatię, żeby do takich rzeczy nie musiało dochodzić.
0202122 pisze:
Fakt, może czasem zbyt chłodno i mało delikatnie wyrażam swoje poglądy. A nie chce kogokolwiek urazić. Z drugiej strony każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Między innymi temu służy również to forum. Jesteśmy tu po to żeby rozmawiać, dyskutować, wymieniać się doświadczeniami i poglądami.
Ale czemuś ma ta wymiana doświadczeń i poglądów służyć i raczej nie jest to pogarszanie stanu nieszczęśliwych ludzi. Jeśli chcesz pisać dla pisania, to zapraszam do tasiemca, ale w wątkach tego kalibru nie ryzykowałbym pisania wszystkiego, co ślina na język przniesie. Powiem to wprost: pisząc takie rzeczy przyczyniasz się do zwiększonego ryzyka czyjegoś samobójsta - dokładasz swoje kilka cegiełek do cierpienia. Twój wybór, ale to, jakiego dokonasz, kształtuje świat, w którym będziesz żyć - i to dosłownie, choć to nie temat na takie rozmowy. W każdym razie pisząc w takich wątkach bierzesz częściową odpowiedzialność za czyjeś życie. Nie czujesz tego, czy Cię to nie obchodzi?
Uwaga! Użytkownik Amaterasu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 578 / 14 / 0
W życiu chodzi o dobrą zabawę. Widać zapomniałeś, że to jest najważniejsze.
Jak nie pomoże to gruba dawka mahometa żeby cię sponiewierało jak szmatę i wypluło pierdoliard lat świetlnych od twojego ego. Bo zdaje się że tego dystansu ci brakuję.
Taki stan desperacji/depresji to błogosławieństwo. Obserwuj, dokonaj introspekcji. Doświadczenie = profit.
  • 196 / 1 / 0
W życiu chodzi o dobrą zabawę. Widać zapomniałeś, że to jest najważniejsze.
Nie zgadzam się z tym. W życiu z technicznego punktu widzenia nie chodzi o nic więcej niż o życie, przetrwanie, bezpieczeństwo dla następców, żeby oni łatwiej mogli przetrwać, a ich następny jeszcze łatwiej. Wszystko to w jakimś środowisku o ograniczonych zasobach. Jeżeli dobra zabawa pomaga Ci przetrwać, to nie znaczy, że o nią chodzi tylko o to, że akurat jest potrzebna, żebyś się bez niej np nie zabił pochłonięty wyłacznie troskami i zamartwianiem się o przyszłość planety czy co za tydzień włożysz do garnka, a stąd już krok do depresji, a ta bardzo skutecznie pozbawia ochoty do życia. Osobiście jestem zwolenniekiem realizującej się wielowątkowo ewolucji nastawionej na ekspansję życia tak daleko i tak szeroko, jak tylko się da ponieważ to zapewnia większe prawdopodobieństwo jego przetrwania i mniejsze prawdopodobieństwo takiej zmiennej losowej, która mogła by doprowadzić do jego zagłady pod warunkiem, że nie natkniemy się na zabójczych eliminatorów ludzi na etapie rozwoju, który wyraźnie im wskaże, że to my jesteśmy zagrożeniem wtedy okaże się, że nie tylko my ratujemy ten życiowy interes, ale to wszystko w ramach wspomnianego przeze mnie systemu premiującego życie i jego rozwój.

Samobój paradoksalnie może pomóc człowiekowi już nie myśleć o tak absurdalnych pomysłach o ile oczywiście nie okaże się śmiertelnie skuteczny. Żaden niedoszły samobójca nie twierdził, że to była dobra decyzja nawet Ci wielokrotni nie uznawali tego za właściwie rozwiązanie o czym słyszałem wielokrotnie.
ODPOWIEDZ
Posty: 869 • Strona 6 z 87
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.