"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Dziwią mnie ludzie którzy mimo że sami są użytkownikami, to cieszą się że sprawa konopi w Polsce znowu może zrobić krok do tyłu, zamiast do przodu.
05 października 2024jezus_chytrus pisze: Było do przewidzenia
05 października 2024jezus_chytrus pisze: pewnie 90% przypadków "leczenia" to zwykłe źródełko
05 października 2024jezus_chytrus pisze: Leczenie nie polega na wybieraniu sobie za każdym razem innej odmiany. Jeśli dana spełnia swoją funkcję, to czym niby uzasadnić ciągłe zmienianie?
05 października 2024jezus_chytrus pisze: Przecież to wygląda jak wizyta w kofiszopie
Mam nadzieję że zielonytemat nic nie zdupcyl w tej sprawie bo niby kartę mam założona ale za każdym razem w wywiadzie gdzie na odp czeka się czasem kilka godzin odpisuje to samo. Do tego jest to też w formularzu przed wywiadem.
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Można było się spodziewać mając w pamięci choćby historię z dopalaczami. Kto był wtedy premierem i kto jest aktualnie? Wystarczy "połączyć kropki". https://www.youtube.com/watch?v=gjtz-w0 ... Axhol3Rose Jakby mi się chciało, to pewnie znalazłbym swoje posty gdzieś sprzed roku, gdzie pisałem, że w końcu to ukrócą.
90% to był strzał i nie wziąłem tego z żadnego instytutu - nawet zaakcentowałem słowem "pewnie", które można zastąpić słowem zapewne / tak mi się wydaje. Wyłącznie moje gdybanie poparte obserwacją tego tematu. Zapewne nie ma w ogóle takich statyk, bo niby jak to obliczyć? Zastąp 90% słowem "większość", bo precyzyjny numerek nie ma tutaj nic do rzeczy...
Zgadzam się w 100%, że każdy powinien mieć dostęp do zioła, ale niestety żyjemy w kraju, któremu daleko do tego więc jestem realistą.
Trochę fantazjujesz z tym leczeniem duszy (no chyba, że dostałeś receptę dokładnie na "leczenie duszy"), ale niech Ci będzie. Mój tok myślenia jest taki - skoro to lek, to pierwszy produkt, który daje Ci to, co chciałeś, powinien być kontynuowany. Jeśli pacjent biorący tramal, na kolejnej wizycie poprosi o Oxy, a na jeszcze kolejnej o morfinę, to to nie jest żadne leczenie (chyba że duszy), a wiadomo co - oczywiście zakładając, że tramal spełnia swoje "zadanie".
Jak uzasadnisz zmianę odmiany za każdym razem? Bo po mojemu to zwykłe urozmaicanie sobie jaranka. Efekty medyczne są w pełni satysfakcjonujące, ale pojawił się nowy "sztos" i na forum pisali, że grzech nie brać... Czy to wygląda jak schemat leczenia czegokolwiek?
Jeśli danej odmiany nie ma na stanie, to oczywiście, że zmiana jest uzasadniona, ale chyba nie chcesz napisać, że "pacjenci" muszą za każdym razem wybierać inny produkt? Żeby tak było, każda odmiana musiałaby być dostępna góra 2 miesiące po czym zniknąć z niewyjaśnionych przyczyn, a tak się z każdą odmianą nie dzieje (chyba, że się dzieje :)).
Tak, zgadza się - pisałem, że używanie tej samej odmiany jest nudne (w kontekście rekreacji). Nie pisałem nic o mniejszych efektach medycznych - jeśli pisałem, zacytuj proszę, albo nie manipuluj pod swoją retorykę : )
Z kofiszopem to było luźne porównanie - człowiek inteligentny powinien to wyłapać, a nie wymieniać różnic, że w kofiku sprzedawca bardziej uśmiechnięty... Ale jeśli już idziemy tą drogą, to biorąc pod uwagę ceny, jakie tu podają ludzie, wcale nie jest drożej, niż w kofikach. No chyba, że można kupić 10g za 200zł z hakiem? Poza tym, jak wybierałem dla matki, to farmaceutka była bardzo uśmiechnięta więc tu też minąłeś się z prawdą ; )
Co z tego, że nie mam doświadczenia, jako "pacjent" aptecznej? Nie bardzo rozumiem argumentu w kontekście tego, o czym pisałem. Tzn kumam, że to próba zdyskredytowania mojego zdania, bo nie jestem pacjentem "medycznej" więc nie jestem na tyle kompetentny, by w ogóle zabierać głos w tej sprawie.
Nie wydaję na to kasy, używam "nielegalnie" i tu różnice się kończą. Kupowałem 2 razy (nie dla siebie). Czy muszę kupić 25 razy, żeby moje "doświadczenie" z kupnem było na akceptowalnym przez Ciebie poziomie do zabierania głosu?
02 października 2024aurora20 pisze: Backerstreet to chyba obecnie najlepsza indica. Wróciłem do domu z trzema czarnymi słoiczkami po 5g.
Dostałem kodzik w 5minut
Polecajka świetna, czytałem trochę recenzji, oglądałem relacje.
Zobaczymy co się święci, jestem pełen pozytywizmu. Dobrze, że zbiorniczek mniejszy bo 5gramowy.
Cena wraz z konsultacją zamknie się w 500zl. Pokładam nadzieję, że przebiję Aurorę pink kush w kwestii haju, czyli będzie owocniej.
Ponoć mocno odrywa od ziemi i nie szarpię psychiki w jakieś wkręty, lęki.
Takie uroki, mieszkania niedaleko większej metropolii.
Na stronie szukaj leku, nieliczne apteki podają cenę, najniższa około 320zł czyli 60zl za gram. Wliczyłem konsultacje, końcowa suma wynosi 450zl. 90zl/g.
Widziałem zarąbiste waporyzatory, te w których napełnia się balon chmurcią, ale, gdy zobaczyłem cenę to mnie zacementowalo.
Fifka za 60groszy z żabki, forever
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
Marihuana warta ponad milion upchana w Dacii. Szybka akcja CBŚP pod Warszawą
Niepozorna czerwona Dacia, a w niej ponad 20 kg marihuany upchanej w trzy kartonowe pudła! Przesyłki warte ponad milion złotych nadane zostały kurierem z Królestwa Hiszpanii. Przez Polskę przewoził je 51-letni Polak. Został zatrzymany w szybkiej akcji CBŚP w podwarszawskich Jankach.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
