Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala
Niech się wypowie zarówno osoba, która dopiero co sięgnęła po kodeinę, jak i również wieloletni heleniarze dożylni (i koniecznie zaznacz swój staż i ilość zażywanej substancji).
Myślę, że pojawią się tu bardzo ciekawe spostrzeżenia oraz powtarzające się tezy (np. że na samym początku zadowolenie z życia, otwartość, towarzyskość na plus, a im dłużej w ciągu, tym na odwrót, pojawia się głęboka depresja itd.)
Sama ta podróż przez życie "bez nerwów" dała mi bardzo dużo na początku, gdy brałem głównie kodeinę (brany w tamtym okresie tramal, PST czy buprę na "przerwy" od opio pominę, bo jednak to koda grała pierwsze skrzypce), przestałem się przejmować mało istotnymi rzeczami, jedyny minus w tamtym okresie to podporządkowanie finansów pod tabletki, fizycznych dolegliwości na szczęście nie zauważyłem. Trwało to dość spory okres czasu, kilka lat, w przeciągu których zrobiłem progress w niektórych aspektach życia, na których mi zależało. Wtedy miałem jeszcze zdrowe priorytety, układ nagrody funkcjonował poprawnie, hormony również.
Bajka się skończyła, gdy w końcu trzeba było przystopować z kodeiną, bo jednak nie da się jej brać w ciągu całe życie. Czystą może i tak, ale dodatki do leków otc, tolerka - która mimo iż się trzymała przez długi czas na zbliżonym poziomie, to jednak w końcu urosła, czy też ustawa która weszła skutecznie przystopowała kodeinowe cugi. A że nałóg rozwinął się mocno, co jest naturalnym procesem, następnym krokiem były mocniejsze opioidy. I tutaj już wszystko się zaczęło chrzanić i minusy brania w praktyce przewyższały resztki plusów. Płynnie łamane były kolejne granice, które z początku były "nie do przeskoczenia". Obecnie straciłem przynajmniej połowę tego polotu, wigoru, chęci które miałem kiedyś. Wiem, że jeśli skala minusów brania jest większa niż plusów, powinno się przystopować, ale nie umiem. Ehh co tam, jak jest peak to wszystko jest piękne, co nie?
Jeśli miałbym coś doradzić początkującym kodeiniarzom - trzymaj się tej kodeiny jak najdłużej i nie wpadaj w ciągi, a jak już wpadniesz, to chociaż spróbuj go przerwać, chociaż na trochę. Totalnie zniechęcić nawet nie próbuję, bo ktoś, kto zaznał pełnego peaku na kodeinie, i tak będzie do tego wracał, więc moralizowanie nie ma sensu. Dopiero mocniejsze opio pokazały książkowe efekty uboczne, więc odkładajcie jak najdłużej ten moment sięgnięcia po coś mocniejszego, ja ten moment przekładałem wiele lat, chociaż tyle. Zawsze wyznawałem zasadę "mniej bierzesz, dłużej poćpasz". I pamiętajcie, pierwsze razy z kodeiną, kiedy pokaże 101 % swoich możliwości, zapamiętacie na długo, poźniej będziecie ćpać mocniejsze opio aby uzyskać własnie podobny stan.
A Ty jakie mocniejsze opioidy bierzesz?
I zgodzę się z Tobą w 100% z tym, co napisałeś o kodeinie w ostatnim akapicie. Dopóki brałam kodę, byłam tym samym człowiekiem, chodziłam na siłownię, uczyłam się, pracowałam, nie odseparowywałam się od ludzi - żyłam, a koda to był dodatek. A trwało to kilka ładnych lat.
Dopiero jak sięgnęłam po mocniejsze opio - buprę, to się bajka skończyła, poznałam, co to skręty, depresje itd.
Teraz nie mam życia, bo całe życie jest podporządkowane opio.
Każdy mi odradza (no, prawie) iv, bo potem będzie tylko ta roa się liczyć, a tego też nie chcę. Następny krok to będzie albo palenie browna, albo klejenie durogesica na dziąsło. Może. Chyba. Nie wiem...
Kiedyś też byłam nastolatką z innymi problemami, więc może to nie same opioidy, ale jestem bardziej otwarta, koloryzuje historię i napędzam rozmowę w grupie (mimo, że wcześniej siedziałam zawsze gdzieś "w kącie" gadając z jedną osobą. Jednak pogorszyły się relacje z bliskimi znajomymi, jestem nieufna, ciągle spiskuje i myślę o tym czy ktoś i czym mógłby mnie skrzywdzić. Moje relacje są płytsze, wykazuje zachowania aspołeczne (brak empatii mimo relacji w której uważam że poświęcam uczucie)
Obecnie biorę tak raz, dwa w tygodniu, w tym benzo codziennie, odcięłam się od wszystkich, zero emocji. Mam myśli samobójcze.
Ale u mnie też są inne czynniki (uczę się i pracuję, 7 dni w tygodniu mam zajebane)
SandS pisze:Jak porównasz swoją osobowość, introwertyzm/ekstrawertyzm, motywację, poziom zadowolenia/szczęścia z życia przed pierwszym kontaktem z opioidami, a po?
Niech się wypowie zarówno osoba, która dopiero co sięgnęła po kodeinę, jak i również wieloletni heleniarze dożylni (i koniecznie zaznacz swój staż i ilość zażywanej substancji).
Myślę, że pojawią się tu bardzo ciekawe spostrzeżenia oraz powtarzające się tezy (np. że na samym początku zadowolenie z życia, otwartość, towarzyskość na plus, a im dłużej w ciągu, tym na odwrót, pojawia się głęboka depresja itd.)
Kiedyś też byłam nastolatką z innymi problemami, więc może to nie same opioidy, ale jestem bardziej otwarta, koloryzuje historię i napędzam rozmowę w grupie (mimo, że wcześniej siedziałam zawsze gdzieś "w kącie" gadając z jedną osobą. Jednak pogorszyły się relacje z bliskimi znajomymi, jestem nieufna, ciągle spiskuje i myślę o tym czy ktoś i czym mógłby mnie skrzywdzić. Moje relacje są płytsze, wykazuje zachowania aspołeczne (brak empatii mimo relacji w której uważam że poświęcam uczucie)
Obecnie biorę tak raz, dwa w tygodniu, w tym benzo codziennie, odcięłam się od wszystkich, zero emocji. Mam myśli samobójcze.
Ale u mnie też są inne czynniki (uczę się i pracuję, 7 dni w tygodniu mam zajebane)
Znam grzejników z dwudziestoparoletni stażem, co palą hel i na detoksie w mig dochodzili do siebie, a ciągle mieli euforię i przysypki po spaleniu nawet pół ćwiartki (to taki delikwent mi zasypiał, podczas gdy ja, po rocznej przerwie, z o wiele krótszym stażem z opio, wróciłam do walenia iv i już po miesiącu NIC nie czułam po jakiejkolwiek dawce, mogłabym zajebać 10 cwiartek iv i nic, nawet wejścia nie mam. No i depresje i doły się także zaczęły od bupry iv (akurat bupra to była pierwsza moja substancja, którą zaczęłam podawać iv, więc najgorsze się od iv zaczęło).
I PAWS-y mam straszne, a ci, co palą, a znam takich wiele, to dochodzą do siebie po odstawce mega szybko. A ja się męczyłam z rocznym PAWS-em i w końcu mówię, że pierdolę to i walę dalej, bo mija rok 1000% czystości od czegokolwiek, a ja z łóżka zwlec się nie mogę, to pierdolę to i walę dalej.
Więc jak teraz patrzę na tych, co palą 10-20 lat i po PÓŁ ćwiartki łapią ostre noddy, to im zazdroszczę - ja mam staż kilkuletni i ŻADNA ilość jakiegokolwiek opio nie sprawi, że ją w ogóle poczuję, bo walę iv.
To straszne co piszesz, tzn. że nie czujesz w ogóle działania opioidów. Wspominałaś już o swojej patowej sytuacji w innych tematach. Bierzesz jakieś inne leki? Może to ma wpływ. A jeśli nie, to w sumie może i powinnaś jakiegoś antydepa wziąć, skoro tak Cię męczy deprecha? Pewnie nie pamiętasz, ale 2-3 lata temu, jak wróciłem na hajpa po długiej przerwie, doradzałaś mi na privie a propo alpry, trochę ogólnie rozmawialiśmy. Rozumiem, że po tamtym okresie miałaś przerwę od opio, która nic nie dała prócz formalnej czystości. A może coś sobie uszkodziłaś gdzieś w środku, kurde strasznie ciężko wyjaśnić, czemu opio na Ciebie nie działają. Chyba, że tylko heroina nie działa? Może inne, teoretycznie słabsze opio by paradoksalnie zadziałały?
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie
Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.