Od 8 lat jestem związana z mężczyzną, który praktycznie codziennie jara trawę od czasu studiów (teraz trawa swojej hodowli).
Od święta na imprezie np. techno/reggae - wrzuca coś innego, silniejszego.
Do trawy dodaje alkohol, głównie piwo/whisky/wóda.
Przeszłość - bardzo imprezowa (lata 90' techno-weteran).
Teraz jest już dorosłym facetem.
Ma pracę, ale oczywiście mógłby mieć lepszą.
Czasami nawet wolę, żeby zajarał, bo na trzeźwo jest bardzo źle.
Jeśli nie jara, jest nie do zniesienia.
Jest wtedy najbardziej antypatyczną osobą pod słońcem, zrzędzi, nic mu się nie podoba, do wszystkiego się przypierdala i ma słaby nastrój.
Psuje nastrój innych.
Na wszystko ma wyjebane, nie obchodzą go uczucia innych czy ustalenia, jakie poczynił z innymi.
Nawet jego najlepsi koledzy "ćpuny" (bo tylko takich ma od lat) to widzą i sygnalizują.
Jak jara, funkcjonuje normalnie albo nawet czasami jest miło i dopada go elokwencja.
Świetnie się z nim imprezuje fajnie się spędza wolny czas, ale codzienność jest dobijająca.
Ogólnie przez cały czas to tolerowałam, bo uważałam, że jest niereformowalny.
Przyzwyczaiłam się.
Niestety widzę, że jest coraz gorzej z wiekiem.
On ma coraz bardziej na wszystko wyjebane.
Nawet na kolegów "ćpunów", na rodzinę, na pracę (mógłby mieć lepszą, ale po co).
Robi tylko to, co mu się zachce zrobić.
Głównie dba o swoje przyjemności.
Dobre jaranie, dobre piwo, dobre jedzenie i wyjazdy, ale jak mu się chce.
W dupie ma innych.
Chciałabym przekonać go, żeby poszedł do lekarza, do psychologa.
Wiem, że tak łatwo nie pójdzie na odwyk.
Oczywiście on nie widzi żadnego problemu w niczym.
Jego rodzice wiedzą doskonale, jak jest, ale są już emerytami i nawet się cieszą z tej marihuany np. "teściowa" mówi, że chętnie by spróbowała.
Moja perspektywa jest taka - jeśli się nie zmieni i będzie miał problemy zdrowotne, ma sobie radzić sam. A będzie miał na pewno, bo już teraz to widać. Nie jest już młody i kiedyś sobie zrobi krzywdę - tu głównie mówię o tym, co on ładuje w siebie na imprezach od czasu do czasu i w jakich ilościach.
Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Jest szansa, żeby coś zmienić czy po prostu już nie brać poważnie tego "związku".
Dodam, że ja uwielbiam kokainę i lubię zapalić, ale robię to bardzo okazjonalnie np 2-3 razy w roku. Nie częściej.
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
Jednak 8 lat razem to trochę jest.
I nie wszystko zawsze było źle. Bywało też super.
Facet ma swoje lata i faktycznie, może tak być, że zostanie sam, bo żadna laska tego na dłuższą metę nie wytrzyma.
Apropos łobuza "łobuz kocha najbardziej", to nim nie jest.
Jest pierdolonym leniem i ćpunem, któremu nic się nie chce i który dba tylko o siebie :)
Tak jakby trawa wypaliła mu jakąkolwiek empatię w mózgu.
Widzę jak z wiekiem jest coraz gorzej i następuje u niego coraz większe spustoszenie.
Potrafi się świetnie maskować i nikt postronny by nie powiedział, że on ma taki problem.
Jego najlepszy kolega z dawnych czasów jest właśnie na odwyku od trawy.
Tylko jego zmusiła rodzina i żona, zagroziła rozwodem (mają dzieci).
Ale nie o to chodzi - ja mam stabilizację finansową i ok zarobki.
Bardziej chodzi o to, co on ze sobą robi...i jak coraz bardziej ma wypaloną głowę i brak empatii tym, co jara i przyjmuje.
Najgorzej jest jak jest całkowicie trzeźwy. Jest wtedy zrzędą i wyżywa się na wszystkich, za wszystko. Ciągle ma z czymś problem. Nikt z nim nie wytrzymuje ani minuty - nawet koledzy tak samo uzależnieni od trawska.
Albo bierzesz na poważnie "związek" , albo bawicie sie w parę. Jeśli Ci zależy , pogadaj z nim , powiedz co Cie boli. Rozmowa kluczem.
Byłem w podobnej sytuacji. Ale z czasem ja , jak i Ona pozwalaliśmy sobie na więcej ( speed , Ona bufedrony i inne szajsy produkowane u Heńka w stodole , prawdopodobnie tak samo jak ścierwo )
Później wyjechałem do NL - Ona kończyła mgr , dobre pół roku chlałem - zastępując sobie Ją ( raczej Jej nieobecność ) pierdolonym alkoholem, koksem od czasu do czasu i scierwem.
Ja obiecałem , że przystopuje z stimami i alko , co też zrobiłem, Ona przyjechała po 3 nieprzespanych nocach po Heńkowym rc. ( przy czym już wcześniej obiecała , że przestanie napierdzielać proch ) a tu klapa.
Początek "przygody" w NL i juz lipa. Doszła do siebie, pojawił się uśmiech , ale do czasu.
Zaczeło się dziać to samo , by nie gorzej - Dziewczyna po przyjęciu zajebiście wysokiej dawki 4FA - jak późnej doczytałem co to , jakie dawkowanie - przy czym ja sam racząc się koko , gdy ona sobie zapodawała proszek , doświadczyłem czegoś , czego nikomu nie życzę.
Domyślam się, że nie chcesz widzieć Twojego faceta jak Ci powoli schodzi po przedawkowaniu, czy innej chorobie spowodowanej przez ćpanie.
W każdym razie, z Nią ok - co mnie cieszy , mimo , że nie jesteśmy razem.
Jeśli nie psychiatra - to weź z nim pogadaj , postaw sprawe czarno na białym. Jeśli nie będzie chciał przynajmniej ograniczyć palenia, ćpania - więc mu nie zależy , albo problem leży gdzieś głębiej.
W moim przypadku rozejscie się było jedyną opcją. Korzystną dla obu stron. Wróci , zrozumie co stracił. albo się bardziej pogrąży.
Pogadaj z nim, bądź tym psychologiem , do którego chciałaś go wysłać.
Bo gadka " idź się leczyć " czy " idź do psychologa " nie polepsza sytuacji.
Powodzenia
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
