Teraz po 1,5 roku skacze mi ciągle ciśnienie i puls i już nawet beta blokery nie chcą pomagać, czuję że coś jakby siły nie mam na nic, ale kardiolog mówi że jest wszystko ok. Co jeszcze wiem to że zawsze mi się źle zaczynało robić jak miałem straszną zajawkę na sex i o tym myślałem i jarałem się tym to aż siadałem, może to coś też znaczy. No i tak, badania krwi i moczu ok, wątroba ok, coś tam z woreczkiem żółciowym że zgięcie 15 stopni i zwężenie 6mm, ale podobno to nie to, no wszystkie kompleksowe badania łącznie z echo serca i holterami ok, tylko w krwi trójglicerydy bardzo wysoko, ale lubię słodycze, a to nie od słodyczy mi się porobiło. Co jest grane, miał ktoś taki numer? Ogarnąłem się, a tu taka akcja. Jakby ktoś był w stanie mi pomóc, albo wiedział cokolwiek, może coś ci lekarze przeoczyli, niech da znać, no pożyłbym jeszcze trochę.
Od razu bym się udał do psychologa i.potem.do psychiatry po leki
Nie mam za bardzo siły psychicznej opisywać mojego problemu jeszcze raz, więc wkleję relację, którą napisał mój kolega, będący ze mną na imprezie w Berlinie w ubiegły weekend. Relacja została zamieszczona na portalu wykop, bo liczyliśmy, że znajdziemy tam pomoc. Częściowo się udało, ale panom, którzy nam podpowiadali, coś mogło umknąć, dlatego chciałbym się jeszcze z Wami skonsultować. Tekst będzie bardzo długi, więc uwaga (-:
Co i jak
Tło:
Ja - 26 lat, ona 21. Wcześniej jakieś małe i kontrolowane dawki xtzy, mdma. Ona dwa razy speed, ja nigdy. Raz już kiedyś (po AR w Płocku) miałem podobne zejście i niechęć do życia przez kilka dni, ale zakładam, że to była 10 razy mniejsza dawka i bez miksów jak w ten weekend. Ona bez większych problemów. Oboje lubujemy sie w techno/elektro i bawimy się w proszki od w zasadzie pół roku. Ona studiuje, ja pracuje. Nie wiem co jeszcze. Zdrowy tryb zycia, dużo w sumie ćwiczę, duża aktywność fizyczyna i intelektualna. Oboje jesteśmy bardzo uśmiechnięci, pogodni i zabawni. Sam pracuje jako "rozweselacz ludzi" w pewnej branży.
Obecny problem:
Chwilowy, napadliwy niepokój, brak motywacji, strach, że to nie przeminie, ten ciężar w klatce piersiowej, strach, że naprawdę mogło nam się coś złego stać, że cudem unikneliśmy śmierci/gwałtu, obawa, że nasze życie zmieni się już na stałe, napady zniechęcenia, obawa, że będąc razem, będziemy sobą przypominać tamte chwile. Ciągłe zmęczenie.
Obecne leczenie:
3 x dziennie Afobam 0,25 mg, moja dziewczyna 1 x dziennie. Melisa, czekolady, banany, jedzenie, witaminy, spokojna muzyka, ulubione filmy, przebywanie z ludźmi. Bez 5-htp (może powinienem jeszcze kupić?). Dodam, że w sumie to momentami jest całkowicie normalnie. Śmieszkujemy, uprawiamy seks, nie myślimy o tym... Ale później, jak nas trafi ta myśl, ten niepokój... Jest bardzo ciężko.
Właściwa historia (pisana z perspektywy 3 osoby, kumpla, który był z nami do pewnej godziny - jeśli pojawią się pytania, jakoś postaram się na nie odpowiedzieć):
Koledzy, potrzebuję rady. Bardzo poważnej. Będę wdzięczny za wyrozumiałość i brak zgryźliwych komentarzy, bo ja wiem, że nie warto, ale niektórzy dopiero się o tym przekonali. Historia przydługawa, prawdziwa i budząca niepokoje. Pisana na trochę na kacu, bo sam jeszcze nie doszedłem do siebie.
Byłem w ten weekend w Berlinie z dziewczyną. Na miejscu spotkałem się ze znajomymi i postanowiliśmy się trochę zabawić w znanych klubach. Ja z różowym preferujemy alko, znajomi - białe i mdmy.
I...
tl;dr
Znajomy ostro pobalował w weekend i trochę przesadził z prochami, miał piekelny bad trip iii zadarł z ciapatą mafią? Potrzebuje kilku poważnych odpowiedzi, chodzi o czyjeś bezpieczeństwo, heh.
Pierwszego dnia Tresor i wiem, że zarzucili jedna tableta słabego xtz z pewnego zródła. Balanga do 7 i potem na mieszkanie i lulu. Drugiego dnia Watergate. Poszedłem z nimi na chwilę sam, bo mój różowy źle się czuł i została na kwadracie. Tu rozpoczyna się właściwa akcja.
Z tego co mówił, zarzucił 1/3 grama słabego speeda (tego samego źródła co xtz) oraz, to kurwa bardzo ważne, kilka razy wsadził palucha do woreczka z kryształami MDMA (chyba!) od gościa poznanego w klubie, który częstował kilka osób w okół. Z tego co zrozumiałem później z bełkotania kumpla, to chłop przyjechał z innego miasta na jeden dzień i tak dzieli się z ludźmi, bo ma.
Oprócz niego, wzięła to jego dziewczyna (ładna blondyka, niebieskie oczy, Rosjanka - ważne), będąca również po speedzie - 2/3g, oraz jacyś młodzi turyści z australli (dwie laski i jeden ziomek) - do tego wrócę później,
Hojnego kolegę widziałem przez chwilę, miły, sympatyczny, radosna aparycja, średnio śniady. Oprócz rozdawania, opiekował się osobami, które częstował - w tym mojego ziomka i jego dziołchę. Oraz tę australijską ekipę. Z tego co wiem, namawiał na więcej, a że "za mało i nie klepało, to brałem, a że byłem średnio ogarnięty, to nie wiem ile". Po chwili jemu i jego dziewczynie weszła kosmiczna faza. MDMA - przytulanie, pocenie, cała reszta. W połączeniu ze speedem dało, jak się później okazało, wybuchową mieszankę.
Rozdający ziomek, ciągle namawiał na więcej, ale ogarnąłem już trochę kumpla i jego dziołchę, bo widziałem, że robi się nieciekawie - poszliśmy odpocząć, hojny przyjaciel nie był zadowolony, ale widziałem po chwili, że zajął się drugą ekipą - jakieś trzymanie za ręce, tańce i tak dalej. Wydało mi się to mocno podejrzane i zacząłem o tym rozmawiać z kumplem.
- Ten ziomek trochę podejrzany, tak narkusy za free rozdawał?
- lekko bełkocząc kumpel: Staary, to spoko koleś, o nic nie martw, wszystko pod kontrolą.
- Dobra, skoro tak mówisz, to spadam, bo późno, a różowy czeka.
- Elo
- Elo
Najebany wyszedłem i to był kurwa błąd. Bo mogłem z nimi zostać do końca. Dodam szybko, że w klubie byli ciapaci dillerzy oraz ekipa ciapatych, która, no cóż... Kontrolowała imprezę.
Po moim wyjściu kumpel zaczął panikować, ale tak na maksa maksa. Totalna panaroja. Przez telefon brzmiało to w chuj ciężko, a co dopiero na miejscu. Opowiedział mi, co pamiętał oraz trochę relacji jego dziewczyny, która ciągle powtarza, że wszystko jest przesadzone, a goście w lokali byli mili i życzliwi.
A co się działo?
Paranoja, że ma przekichane u tych ziomków. Wziął dragi za free, teraz czas zapłaty. Że go pobiją, że mu dziewczynę zgwałcą. W klubie miał taką faze, że płakał, bał się wszystkich, czuł, że zaraz będzie po nim, że jak nie widział dziewczyny przez chwilę, bo łazienka czy coś (ona nie miała takiej fazy, próbowała go ogarniać, ale szło ciężko), to że gwałco i tak dalej. Płacz, totalna faza, dramat, bół i strach - tak mi to opisał. Nie wiedział co ma robić, więc zagadywał do każdego, by utrzymać kontakt z ludźmi, mówił, że jest większą ekipą, że kumple czekają w innym klubie itp. Kombinował jak tu wyjść, by ich nie zatrzymali... Czas mijał, lokal pustoszał, faza nie schodziła i według jego relacji problem narastał. Ziomki coraz nachalne, dosiadali się blisko, patrzyli na jego dziewczynę dziwnie, on naspeedowany, ona po mdma, cała rozgrzana, wiecie o co chodzi. Robiło się coraz gęściej i pewnym momencie (już koło południa, a impreza trwała przy 30 osobach z czego 10~ było "miejscowych"), podszedł do nich "Boss". Z jego relacji wynika, że najważniejszy z ekipy. Ja nie wiem. Zaczął wypytywać skąd są, był turbożyczliwy, uśmiechy i tak dalej. Trochę small talku i kciuki do góry "bawcie się dalej".
Kumpel podobno chciał się zeszczać ze strachu, ale nie mógł. Tak czy siak, wykminił, że wyjdą z klubu jak przejdzie chociaż odrobinę bad trip, że wyjdą z kimś "niemiejscowym" i... Się udało. Wyszli, ale całą drogę, aż do teraz (a akcja miała miejsce z soboty na dziele) w dalszej paranoi. Jutro mają autobus do Polski (my wróciliśmy wczoraj), a on zamknięty w mieszkaniu na zjezdzie, boi się wyjść, nie wie co ma robić, więc zadzwonił do mnie. Jakieś dwie godziny temu. Próbowałem się z nim kontaktować wczoraj i jak wstałem, ale nie odbierał. Jak dodzwoniłem do różowego, to usłyszałem, że jest okay, a Bartek przesadza. Nie chciał ze mną gadać przez telefon, bo się obraził, że go zostawiłem, lolz. Trochę wkurwiony i zaspany olałem temat, ale po jego telefonie teraz, to coś muszę zrobić.
Na zjazd (po przewertowaniu internetu), poleciłem witaminy, mleko, odpoczynek, luźną muzykę i niemyślenie o ciapatej mafii, ale on dalej swoje. Mówi, że różowy miał plecak, a w nim dokumenty, boi się, że jakoś to sprawdzili, że będą ich śledzić, że szykuje się porwanie (nawet w Polsce!) Chłop ma totalną schizę. Próbuję mu pomóc, ale nie mam doświadczenia a w internecie skąpe informacje, dlatego piszę tutaj. Wiem, wiem, że przydługawo, ale i tak zdycham na kacu, więc co mi zależy. Końcówka trochę słabiej opisana, bo mi się ciężko pisze, heh.
Teraz pytania:
1) Co należy zrobić, by zgubić tę paranoję? Nie może spać, ciągle kłóci się z laską, wmawia jej, że ją zgwałcili, ona zaprzecza i tak dalej. Boje się, że wmówi sobie jakieś dziwne akcje i jeszcze coś sobie lub różowemu zrobi. Jestem w nim kontakcie, od czasu do czasu dzwoni, wiem, że jest ciężko.
2) Czy faktycznie istnieje zagrożenie, że go chłopy złapią, że tak właśnie wygląda wstęp do porwań? Narkotyki za free, budowanie zaufania i później... Dodam, że faktycznie widziałem na imprezie, jak ciapaki bardzo dziwnie patrzyli na jego dziewczynę. Szukałem w necie coś na ten temat, ale zero konkretów, heh.
3) Co mogło stać się z australijską ekipą? Podobny hojnego ziomka już później nie widział, jak i ludzi zza oceanu. To go oczywiście też zmartwiło i podsyciło całą schizę.
Jestem wdzięczny, że tu dotarliście i czekam na jakieś podpowiedzi...
fuzja. Z
Dodam, że wizyta u psychiatry tylko trochę mi pomogła.
Po zdaniu relacji, Pani lekarz powiedziała, że potrzebuję czasu, że nie ma powodu do obaw, ponieważ w całej tej psychozie i stanach lękowych zachowuję świadomość i racjonalność, że jesteśmy już w Krakowie, cali i zdrowi, że dziewczynie, gdyby coś się stało (gwałt) to nie byłaby spokojna i nie wróciła tak szybko do "normalności". Musimy myśleć pozytywnie, zająć się swoimi rzeczami, że nawet jak cos nam groziło, to pokonaliśmy wspólnie zagrożenie, że udało się nam przetrwać i że w Polsce nic już nie grozi. Jeść witaminy, dobre jedzenie, uśmiechać się i... Za jakiś czas będziemy się z tego śmiać.
To jej słowa. 100 zł za 30 minut, 0,25 Afobamu i do domu.
Podrzucam także link do rozmowy, która miała miejsca pod "moim" wątkiem:
Edit:
Tak pomyślałem by tu dopisać. Ludzie przeżywają mniejsze lub większe traumy i potrafią z tym żyć. Mogło sie to skoończyć o wiele gorzej a nawet nie dostałeś po mordzie. Masz dziewczyne którą kochasz, przestań cpać i ciesz sie że obyło sie bez większych problemów. Świat narkotyków jest pełem patologi, wmiare ci sie układa po co sie w to dalej mieszać jak wystarczy w życiu sobie poukładać i żyć szczęśliwie z dupą w świecie bez dragów :finger:
![[mem]](https://hyperreal.top/wtf/memy/4/4d74c755-cec4-4d83-afea-3be96bee72d5/847x6h.jpg?X-Amz-Algorithm=AWS4-HMAC-SHA256&X-Amz-Credential=nxyCWzIV8fJz5t5dUSIx%2F20250829%2FNOTEU%2Fs3%2Faws4_request&X-Amz-Date=20250829T220901Z&X-Amz-Expires=3600&X-Amz-SignedHeaders=host&X-Amz-Signature=43c7bd951ec395fe879db368b7f8879a421da9b81251e6b06c40535f0d047db6)
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/mozg-jointy-1000.png)
„Tysiąc jointów później” – co naprawdę dzieje się z mózgiem stałego palacza marihuany?
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/grafika_news_skrot/weedatwork.jpg)
Jeden na dziesięciu trzydziestolatków pracuje pod wpływem. Naukowcy biją na alarm
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/grafika_artykul_skrot/uecocaine.jpg)
UE alarmuje: coraz więcej Europejczyków zażywa kokainę i inne ciężkie narkotyki
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/grafika_news_skrot/drozdze.jpg)
Drożdże piwowarskie reagują na odpowiednie dźwięki i zwiększają produkcję
Wiadomo że rośliny i zwierzęta wydają dźwięki, reagują na nie i za ich pomocą się komunikują. Komunikacja taka zachodzi też pomiędzy zwierzętami a roślinami i odwrotnie. Czy jednak organizmy należące do innych królestw domeny eukariontów w jakiś sposób reagują na dźwięki? Okazuje się, że tak. Reakcję taką zauważono u drożdży piwowarskich. Co więcej można to wykorzystać w produkcji złocistego napoju.
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/dhh.jpg)
Bransoletka, która chroni przed „pigułką gwałtu”. Wynik w kilka sekund
Naukowcy z Portugalii i Hiszpanii opracowali papierową bransoletkę wyposażoną w miniaturowy czujnik, który w ciągu kilku sekund potrafi wykryć w napoju najczęściej stosowane substancje odurzające, m.in. GHB, skopolaminę, ketaminę czy metamfetaminę.
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/gorlice.jpg)
Okultystyczne rytuały czy "zabawa" pod wpływem medycznej marihuany? Co wydarzyło się na Górze Cment
"Wszystko wskazuje na to, że ktoś uczynił sobie z cmentarza miejsce zabawy. Jak niebezpiecznej? Nie wiadomo. Być może pod wpływem leczniczej marihuany, której sprzedaż prowadzona jest tylko na receptę. Opakowanie po takim leku, leżało wśród świec, lampek, kartek z dziwnymi, niemożliwymi do odczytania tekstami, ale też monetami, drewnianymi figurkami i chustami."