"Nie mam po co żyć, ale skoro nie cierpię fizycznie to jest ok i żyję bez sensu i celu. Planuję się odjebać gdy stan zdrowia nie pozwoli mi żyć, co pewnie nastąpi niedługo. 2-5 lat i to zrobię." Pierdolenie hłe hłe "Z Waszej perspektywy mógłbym faktycznie być po prostu w kiepskim stanie emocjonalnym, ale to naprawdę racjonalny wybór i szukam racjonalnej metody. Nic innego nie można już zrobić, a im dłużej żyję tym jest gorzej. Psychoterapia i głębsze zrozumienie tylko pogorszyły sprawę, a specjaliści mówią wprost, że nic się nie da zrobić."
Twoje wypowiedzi:
"Dla mnie najgorszy w tym wszystkim jest brak szansy na miłość, celu związanego z uczuciami (można wyznaczać sobie intelektualne cele i zaznaczać przy nich krzyżyki, ale to bez sensu). Nie wyleczę depresji, bo nie da się rozwiązać jej powodu.
Odpada większość metod i zostają narkotyki. Nie spieszy mi się, bo muszę jeszcze pooddawać długi, a zanim umrę można jeszcze potestować różne rzeczy i szczerze mówiąc to jest jedyny powód tego, że jeszcze żyję."
Podajesz różne powody dlaczego się jeszcze nie zabiłeś, a CHCESZ to zrobić podobno (tak pisałeś na początku). Słówko "można" wygodnie oddala od ciebie to testowanie.
" Pateusz napisał:
Duce napisał:
Jak masz na tyle odwagi żeby się zabić, to powinieneś mieć też na tyle odwagi żeby wziąć nóż i przeciąć sobie nim tętnice, powinno się udać, czyż nie? Takie jest moje zdanie.
Gdybym był przeciętnym Januszem to tak bym zrobił, ale można przecież zaplanować bezbolesną śmierć." Podobno cierpisz cały czas, otwarcie tętnicy udowej wąskim ostrzem boli zaskakująco mało, tak jak i towarzysząca mu śmierć. Do boju.
"Dobrze gdyby nie kazało się im żyć, ale nie jest tak jak piszesz, bo gdybym był głupszy to mógłbym mieć dziewczynę i spłodzić dziecko." Czyli nie MOŻESZ mieć dziewczyny bo "jesteś mądry" ale czekaj czekaj : "Dla mnie najgorszy w tym wszystkim jest brak szansy na miłość".
"Bólu emocjonalnego nie odczuwam, bo po prostu emocje zniknęły ze świadomości." Hahaha: "Najbardziej boli mnie brak miłości i brak szans na nią, oraz wizja przyszłych skutków moich teraźniejszych działań i choroby fizycznej. Posypały się moje relacje z rodziną, bo postrzegam ich jako stado baranów zahipnotyzowanych przez telewizje, internet i społeczne memy, które kleją się do ludzi przypadkowo jak gówno do podeszwy na Plantach."
"Nikt ani nic na tym świecie nie jest potrzebne, a ludzie sobie roją jakieś gówniane emocjonalne racjonalizacje. " No nic nie jest, nie było i nie będzie, co z tego?
"Bezwartościowy chłam przeważnie chwyta się życia rękami i nogami jak tonący brzytwy, albo są emo-cierpiący i brakuje im odwagi żeby się odjebać." Hłe hłe hłe: "Nie mam po co żyć, ale skoro nie cierpię fizycznie to jest ok i żyję bez sensu i celu. Planuję się odjebać gdy stan zdrowia nie pozwoli mi żyć, co pewnie nastąpi niedługo. 2-5 lat i to zrobię." i to na dokładkę: "Naprawdę ktoś uważa, że choroba, skazanie na brak miłości i wartościowych celów to życie, które warto przeżyć? Dla mnie w takiej sytuacji nie odjebią się tylko słabe pizdy."
"Takie działanie ma swoją cenę - człowiek, który nie umie uzasadnić swojego zdania czuje się debilem, a winę za odczuwanie takiego stanu projektuje na tego kto to wywołał. Pociśnięcie temu komuś i wiara w to, że się "wygrało" zmniejsza negatywne emocje i działa na układ nagrody, ale to pyrrusowe zwycięstwo, bo lepiej zastąpić takie działanie introspekcją i próbą zrozumienia swoich emocji."
Hmmmmm
"Mądrzy mówią, że nie mogą mi pomóc, a idioci udają, że mogą i próbują przeciągać terapie i ich motywem przewodnim jest zaakceptowanie tego czego się nie da zaakceptować. " Więc: "Przestań liczyć na innych, bo nikt nie jest w stanie Ci pomóc, a jeśli jesteś inteligentny to nie dasz sobie wyprać mózgu psychologami."
"Jaką sztuką jest żyć? To jest właśnie bycie emo-pizdą jak Jezus i dźwiganie swojego krzyżyka. Stawiam na Tobie krzyżyk - widzę, że nie pogadamy, bo nie masz za grosz logiki. Chcesz narzucić innym swoje zdanie bez tłumaczenia? Mam wierzyć w Twoje dogmaty? Czy nie wiem, po chuj to napisałaś? :)
Niby myślałaś tak jak ja, ale Twoim sposobem na zmianę jest wyparcie. Dla mnie nie ma takiej opcji żebym coś wypierał i się oszukiwał na siłę." Uahahaha UUUUUU AHAHHAHA, tyle co do tego
lecimy dalej... ale frajda
"Żyją bo boją się śmierci" Uahaha solidnie
"Ludzie, błagam Was, ja już dawno wyrosłem z emocjonalnego spojrzenia na świat." rżę aż mnie potylica boli
"Nie dostałem porady na temat tego czemu warto się nie zabijać." No więc: "Właściwie gdybym umiał pogodzić się z tym, że nigdy nie będę miał dziewczyny to mógłbym jeszcze żyć, ale pewnie się nie pogodzę." Pogódź się z tym. Nie musisz dziękować. Zabijesz się bo nie możesz mieć dziewczyny? Śmieszne
"Między innymi o tym chciałem porozmawiać, ale nikomu z moich rozmówców wymiana argumentów nie przyszła do głowy." Zobacz, czyli jednak chciałeś/chcesz rozmowy, ojej, a chyba pisałeś że nie
"Uważam, że męczą się tylko takie pizdeczki chrystuski, które myślą, że cierpienie uszlachetnia, albo ludzie mający naprawdę duży cel w życiu." proszę: "Nie mam po co żyć, ale skoro nie cierpię fizycznie to jest ok i żyję bez sensu i celu."
Pisałeś jeszcze, że nie potrafisz kłamać, nie chce mi się znowu wertować tego wszystkiego więc cytatu nie wkleję
A więc okłamujesz siebie i nas. W przypływie emocji piszesz prawdę, zdarzyło ci się. No i jesteś głupi. Niesamowicie. Nie wiem czy nie potrafisz czy nie chcesz myśleć. Ty ludziom kutasy w mózgi wbijasz? Po prostu pierdolisz głupoty.
Serce mi rośnie na myśl, że będziesz żył i cierpiał, Pizdeuszu.
Żeby nie tak offtop: Jak byłem mały to zapytałem rodziców czy myśleli o samobójstwie. Dostałem opierdol i latami o tym nie myślałem. Aż do pewnego momentu który uwolnił "myśli tabu". I okazało się, że samobój mi nie pasuje.
Mało tego jesteś ciota bo jesteś za słaby żeby żyć, Ale jeszcze większa pizdą czyni cię fakt że nie umiesz się zdecydować na selfdestruction przez jakieś pokazowe odjebanie, ku uciesze na pewno sporej ilości osób. Typowe dla tworu twojego pokroju
eliot pisze:A powiem Ci że wierzę w egzystencję świadomości po śmierci biologicznej w innym, wyższym wymiarze.
.
http://www.robertdee.pl/teoria-kwantowa ... echswiata/
Gwałty na zlecenie, bez zlecenia zresztą też.
amfetamina – produkcja, dystrybucja, masturbacja.
Brawurowa jazda samochodem Cinquecento.
Edit: a ten link to kopalnia beki. Nie ma to jak oszukiwanie januszerii przedstawianiem im takich teorii :D
Rano zrobiłem sobie śniadanie, wypiłem kawę, a następnie zacząłem namiętnie dorzucać alprę i klona. Spakowałem do plecaka nóż, oraz rzeczony zeszyt, w którym miałem ostatnie przesłanie dla rodziny. Wrzuciłem słuchawki na uszy i wyruszyłem na miejsce swojego Gejm Overu. Po kilkudziesięciu miligramach klona, oraz kilkunastu miligramach alpry rzucało mną, jak jebanym Wilhelmem Gustloffem.
Po opuszczeniu klatki spojrzałem z niebywałą nostalgią na moje osiedle. Tyle wspomnień, smutków, radości. Mimo, że nie byłoby ze mnie Phillipe'a Petita, to próbowałem iść prosto dziarskim krokiem.
Udałem się na mało uczęszczaną miejscówkę (dolny 'kredyt', SRTN będzie wiedział ocb). Usiadłem sobie na skraju murku, przystawiłem nóż do serca, ale niefart chciał, że moje ućpanie było na tyle solidne, że spierdoliłem się z niego, godząc się ok. dwóch centymetrów od docelowego miejsca. KURWA ! Jaki ból. Tylko na japońskiej kinematografii wygląda to na takie proste. Leżałem tak chwilę, aż jakaś stara dewota powracająca z kościoła usłyszała moje jęki i wezwała pomoc.
Po wizycie w szpitalu i założeniu kilku szwów, znudziło mi się leżenie jakieś dwie godziny na szpitalnej sali, więc poszedłem szukać piguły, aby wyjęła mi weflony. Powiedziałem, że chce wyjść na własną odpowiedzialność, a ona, że doktor zaraz przyjdzie. Mija dłuższa chwila, mówię - pierdolę to. Traktuję drzwi z buta, złorzecząc przy tym na całą służbę zdrowia i udaje się w kierunku wyjścia. Przy samym wyjściu przysrał się do mnie ochroniarz, że nie mam wypisu, i że jak to tak ? Ja mówię, że wychodzę bo tak mi się podoba, i pierdolę jego ochroniarzykową robotę za 6.5 zł/h. Myślałem, że za mną ruszy, ale widocznie był taką pizdą, że powinienem mu jeszcze wyjebać.
Whisky ananas
Nie umrzaj tylko bity rób, zawsze mnie to uspokajało jak chciałem zginąć przepadnąć na zwałce, cudowne zajęcie
Blizny na psychice, nie obeszło się bez echa.
Posypana krecha towarzyszy zjazdom,
Wciąż to samo gówno, tylko pod inną nazwą.
To zaburzeń pasmo, efekty spożycia,
Ocknij się nim zwichnie cię do końca życia.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Marihuana negatywnie wpływa na płodność kobiet? Nowe badania kanadyjskich naukowców
To nie rzeżucha. Internauci drwią z ujawnionej „plantacji” marihuany
Policjanci z Komisariatu Policji w Dębnie (woj. zachodniopomorskie) pochwalili się w zlikwidowaniem małej plantacji konopi indyjskich, które zaczął hodować w swoim domu jeden z mieszkańców gminy. Hodowla składała się z siedmiu jeszcze bardzo malutkich sadzonek. Zdjęcia całej instalacji dębniccy policjanci udostępnili w sieci. W mig w sieci zaroiło się od prześmiewczych komentarzy, które porównywały łup policjantów do… rzeżuchy. Tak bowiem wyglądały sadzonki ustawione obok siebie na jednym ze zdjęć.
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.
Czescy lekarze będą mogli przepisywać pacjentom grzyby halucynogenne
Mieszkańcy Czech cierpiący na depresję i inne choroby, na które nie pomagają tradycyjne metody leczenia, będą mogli korzystać z leczniczych grzybów halucynogennych już od przyszłego roku, informuje polski portal informacyjny TVP World.
