Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2456 Strona 1 z 246
Rejestracja: 2006
  • 49 / / 0


Nie wiem czy był taki topic, nie znalazłem więc zakładam. I tym samym zaczynam :)
W aptece kilka dni temu:
Ja: proszę opakowanie thiocodinu i acodinu
Aptekarka: (do innej aptekarki) czy ten acodin jest na receptę? (pusty śmiech, ale to nie wszystko)
Druga aptekarka: nie, bez recepty
Ja: ile płacę?
Aptekarka: (podaje cenę...) Tylko proszę nie brać tych leków razem bo przedawkuje pan kodeinę!
:nuts: %-D
A ja sobie myślę "laska... Choćbym zjadł te dwa opakowania (a pewnie tak zrobię) na raz to i tak niczego nie przedawkuję :-p

 

Rejestracja: 2007
  • 2744 / 22 / 0


Stoje w aptece. Przede mną koleś, na oko z 18-19 lat. Prosi aptekarke o paczke acodinu. Aptekarka krzywo się patrzy, podaje mu paczkę. Koleś płaci i odchodzi.
Ja podchodzę do kasy, tymczasem aptekarka mówi do swojej koleżanki stojącej obok
"Coraz częściej ludzie po ten acodin przychodzą..." (i krzywy ryj)
Podszedłem
"Dzień dobry, poproszę dwa opakowania acodinu" i taki uśmiech :-D

Europejski Raport Narkotykowy 2019 – najważniejsze wnioski

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii wypuściło coroczny raport na temat trendów narkotykowych w krajach Unii Europejskiej, Norwegii i Turcji. Oto najważniejsze wnioski.

Leszno wie, jak pokonać dopalacze

Miasto w woj. wielkopolskim opracowało projekt zmian, wymierzony w nowe narkotyki. Teraz ruch po stronie posłów ;)

 

Rejestracja: 2007
Użytkownik nieaktywny
  • 291 / 3 / 0


Ja miałam daaaaawno temu taką historię z Tussipexem:
Po szkole ja i koleżanka poszłyśmy do apteki
Koleżanka: proszę Tussipex w syropie
Baba: (po cichu) oho zaczynają znowu Tussipex ćpać, małolaty
Baba do mnie: równierz syropik??
Ja: nie nie
Baba: no to dobrze, to co podać??
Ja: no tussipex, ale w tabletkach :D

 

Rejestracja: 2006
Użytkownik nieaktywny
  • 86 / 1 / 0


Wczorajsza sytuacja z babcia:

babcia: ale mnie w krzyżu rypie, ajc!
ja: bierze cos babcia na te plecy?
b: ziółka pije
j: a ile babcia tego pije?
b: 200g na szklankę
j: to ja babci zalatwie takie ziółka, tylko ze je sie pali, wystarczy gram i babcia bedzie zdrowa
b: a nie chce tego, ostatnio właśnie paliłam takie ziółka z koleżanka to mi sie w głowie kręciło
j: <powstrzymując wybuch śmiechu> ...a nie czuła sie babcia lepiej :)?
b: no trochę
j: a widzi babcia.. ;]

 

Rejestracja: 2007
  • 44 / 1 / 0


Wybrałam się niedawno do apteki po zakupy dla mnie i kumpeli

Ja: Proszę 4 opakowania Antidolu 15 ( 20 akurat nie było bo dzień wcześniej wykupiłam) i 3 Acodiny

Aptekarka: To nie hurtownia! Pani codziennie jak nie jedno to drugie, ale dzisiaj to już pani przesadziła.


... I sprzedano mi tylko po jednym egzemplarzu tego i tego.

 

Rejestracja: 2006
  • 480 / 2 / 0


ide dziś rano 8;35 do RUHU po szkło no i kupuje najpierw 2 listki gum po 30 gr jeden i szkło (myslałem że szkło też 30 gr) no i daje babie 1 pln a ona do mnie: jeszcze 10 gr po lufka po 50 gieer no a ja huj ani grosza wiecej przy sobie no to mówie do niej: no to oddam pani 1 gume. a ona: lepiej bys z tej lufki zrezygnował, my wiemy po co wam te lufki, palicie to i sie potem uzależniacie, no ale wasza sprawa. ja banan i : do widzenia ! i koniec dzisiejszej histori :-D

 

Rejestracja: 2007
  • 611 / 4 / 1


Ja ostatnio idąc po Acodin do apteki o 9 rano powiedziałem farmaceutkom "Dobry wieczór" :-D
Jeszcze nie jadłem a już mi się pojebało we łbie.Poprosiłem grzecznie o Acodin, podały, zapłaciłem, wyszedłem z Acodinem i uśmiechem na ryju tym razem mówiąc już dobrze "do widzenia". :-)

 

Rejestracja: 2006
  • 7 / 1 / 0


kiedys wieczorem byłam w aptece i kupił opakowanie tussipectu jka juz wychodział aptekarz mnie zawołał i powiedział zeby tego nie brac na noc bo sie nie uśnie a ja do niego i o to chodzi

 

Rejestracja: 2007
  • 0 / / 0


[quote="electric_terrorist"]
inna aptekarska opowiesc]

Miałam niedawno podobną sytuację ;)
Wchodzę do apteki, proszę acodin, a aptekarka mówi, ze już nie mają. Zaczęła mi proponować jakieś inne specyfiki na kaszel. Wymienia, pokazuje, mówi który dobry, podaje ceny.. ja się patrzę :huh: (rozłoszczona już, ze muszę lecieć do następnej apteki po ten acodin) i mówię : Nie, nie - to ja dziękuję :) Aptekarka patrzyła na mnie chwilę w osłupieniu po czym powiedziała "aha".
W następnej aptece już udało mi się kupić, to co chciałam - nikt przede mną nie wykupił :)

***
Przy okazji witam :) Bo to mój pierwszy post.

 

Rejestracja: 2007
  • 19 / 1 / 0


widzę, że same aptekarskie anegdoty:P ja dla przeciwwagi dorzucę coś o paleniu:)

1. W pierwszej klasie liceum (czyli ok.5lat temu), ja i 2 ziomków z mojej klasy postanowiliśmy, ze zjaramy się na w-f(hehehe, wtedy to paliliśmy prawie zawsze w trakcie lekcji;)). Na przerwie wyszliśmy więc na boisko, spaliliśmy, kilka szkieł i wracamy. Idziemy do szatni po plecaki. Mieliśmy takie zamykane na klucz boxy- 1 na dwie klasy. Patrzymy a tu box zamknięty! Każdy szuka klucza po kieszeniach- nie ma. Idziemy do szafeczki woźnej- tam też go nie ma. Uznaliśmy, że prawdopodobnie ktoś z naszej klasy ten klucz ma, więc czekaliśmy jak wszyscy skończą wf (na który my nie mogliśmy iść bo stroje były w boxie). Tak sobie siedzimy na fotelach, gadam coś, brechtamy się. Przychodzi reszta męskiej części naszej klasy i jej część żeńska. Każdy szuka klucza- nikt nie ma. Spędziliśmy na takim poszukiwaniu jeszcze godzinę po lekcjach (wf mieliśmy ostatni). W pewnym momencie, po tej godzinie, mój zjarany kumpel zaczyna grzebać w kieszeni i... WYCIAGA Z NIEJ KLUCZ!!!! mówi: 'o jaki jestem nieuważny, był tam przez cały czas'.

2. Druga akcja już na studiach, jakiś rok temu. Idę do sklepu z kumplem, totalnie zjarany (sztuka z wiaderka na 2) po jakieś kabanosy i browary. Bywałem w tym sklepie codziennie. Jak to w supermarketach jest oddzielne stoisko dla mięsa, ale płaci się przy kasie. Więc ide tam, mówie:
- poproszę 2 kabanosy.- Pani mi pakuje te kabanosy, podaje:
- proszę. - a ja nic, stoję.
- proszę, oto pana kabanosy! - a ja totalny zwis. w końcu podszedł kumpel i mnie pierdolnął, rozglądam się, wszyscy ludzie się na mnie patrzą, a ja jak w amoku wyciągam portfel:
- ile płacę? - facetka patrzy na mnie jak na idiotę. Wyciągam dychę i mówię:
- no chce zapłacić! - a ona:
- eeee, płaci się przy kasie...
Bywałem w tym sklepie codziennie.

No i na koniec dorzuce małą aptekarską anegdotke;)
ja: poprosze acodin.
aptekarka od razu: nie mamy nic z pseudo-efedryną.
myślałem że się przewrócę...

heh, wesołych akcji to miałem setki, ale pamięć już nie ta...;)
Posty: 2456 Strona 1 z 246
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 68 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość