Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
Choć jak jest o oczyszczanieu, to możnaby dodać jeszcze chociażby opis ponownego wysalania, bo oczyszczanie acetonem usunie część domieszek i pozostałością po produkcji, ale no jednak warto chwilę poświęcić i wysolić produkt, zdecydowanie lepszy efekt się uzyska (choć można się zdziwić, jak mało fety tak na prawdę jest w fecie ulicznej). Mam tu na myśli procedurę w takim stylu (piszę z palca, ale na forum są lepsze instrukcje, możnaby je tu podlinkowaç):
- temat rozpuścić w wodzie, potencjalny osad zebrać i wyrzucić (syfy się nie rozpuszczą, więc osad z nimi do wywalenia, natomiast w wodzie pozostanie produkt, no z resztą rzeczy co akurat się w wodzie rozpuszczają, ale to można olać, na dalszym etapie to też zostanie w większości usunięte)
- produkt w wodzie zalkalizować do pH około 11 (zacznie się wytrącać taki jakby tłuszcz u góry i będzie miało zapach trochę jak mysie siki albo lekko zepsuta ryba, ciężko to opisać ciężko ten zapach przeoczyć, choć może być wyczuwalny dopiero jak się złoży nos do naczynia w którym to się robi, uważać tylko by pH lub temperatura nie podskoczyły za mocno, bo wówczas całość zmętnienieje, a to będzie oznaczało spalenie produktu, jest to jedyna sytuacja że można to popsuć nieodwracalnie), choćby i wodorotlenkiem sodu z kreta do rur (te białe granulki), choć osobiście polecam wodorotlenek potasu (niby silniejszy i agresywniejszy, ale nie reaguje tak gwałtownie z wodą, więc nie trzeba całości chłodzić, chociaż no na temperaturę lepiej uważać, jak zacznie przekraczać 40°C, czyli będzie wyczuwalnie ciepłe, to lepiej zrobić przerwę, aby nie spalić lub przypadkiem nie zagotować), zostawić w spokoju aż ostygnie (jak spadnie temperatura poniżej 30°C, to można kontynuować)
- dolać toluen albo eter (po około 30ml starczy, toluen jest łatwiej dostępny i tańszy, ale za to eter później łatwiej się filtruje, a pozostałości można szybko odparować, bo w 35°C już go praktycznie nie ma, no a temperatura wrzenia toluenu przekracza 120°C, więc nadmiaru na koniec się nie odparuje, z drugiej strony eter jest skrajnie wybuchowy i mniej wybacza niż toluen), mieszaninę wytrząsać np. w butelce albo słoiku, aby się wszystko wymieszało
zostawić do rozdzielnia się warstw, po czym zebrać płyn z góry, np. zaciągając strzykawką i przenosząc tak do innego naczynia
- pozostałość w butelce lub słoiku ponownie zalać toluenem lub eterem (ważne by tym samym co wcześniej i w podobnej ilości), no i znów zebrać co się oddzieli na górze, resztę wylać (ewentualnie ten krok można kilka razy powtórzyć, szczególnie jeśli robi się to na większych ilościach towaru albo używano mało toluenu lub eteru, a szczególnie jak obie te okoliczności mają miejsce)
- do zabranej warstwy wkraplać rozcieńczony kwas siarkowy (najlepiej rozcieńczony w izopropanolu, może być w stosunku 1:4, gdzie 1 to kwas siarkowy, a izopropanolu jest 4x więcej), ale od biedy nada się dowolny kwas, nawet witamina C lub kwasek cytrynowy (tylko wówczas uzyska się nie siarczan, a cytrynian lub askorbinian, czyli mniej trwałą sól, ale ujdzie jeśli to tylko na własne potrzeby, celem spożycia w najbliższym czasie), ważne by nie było w nim wody (więc np. kwas solny lub ocet odpadają, bo zawierają w znacznej części wodę, pomijając że np. sól chlorowodorowa się nie nadaje, bo jest w opór higroskopijna, więc wyjdzie w najlepszym razie plastelina z tego, której nie będzie się dało wysuszyć nijak)
- dodawanie kwasu przerwać gdy pH zbliży się do neutralnego (około 6), a jeśli nie ma się czym pH sprawdzić, to można na oko robić, aż do momentu jak się jeszcze coś wytrąca, uważając by nie zaczęło jakby znikać lub jeśli zaczyna się na dnie zbierać jakaś ciemna ciecz (bo w obu przypadkach to oznacza już przesadne zakwaszenie całości, czyli dochodzi do rozpadu soli, ale jeśliby jednak przegapiło się ten moment, to nic straconego, przy kolejnej partii oczyszczanej, można tą warstwę co się po wytrząsaniu zbierała u góry wlać na ten zbyt zakwaszony płyn i w efekcie się to ustabilizuje)
- osad zebrać, a płyn wylać, no i pozostały osad ewentualnie przemyć acetonem, następnie wysuszyć (chwilę na powietrzu zostawić, albo do piekarnika nagrzanego do 70°C), no i gotowe
Ogólnie ponowne wysalanie nie jest jakoś bardzo skomplikowane, a odczynniki do tego są łatwo dostępne, zresztą pewnie sporo osób ma je nawet w domu. Problemem może być kwas siarkowy, którego obrót od zeszłego roku jest mocnej kontrolowany, przez co przeciętny Kowalski może mieć pewne trudności z jego zakupem, ale...
- tego kwasu potrzeba dosłownie odrobinę, 1ml na spokojnie wystarczy na 5g gotowego czystego produktu, jak i nie więcej,
- nic nie stoi na przeszkodzie, aby użyć dowolnego innego kwasu, askorbinian albo cytrynian również działa, kwestia tylko czasu przydatności do spożycia i stopnia wchłaniania wody (o czym wspomniałem wyżej), ale jak nie będzie produkt leżał tygodniami, to będzie z nim wszystko dobrze (uwaga tylko przy dawkowaniu, bo standardowe ilości podaje się na siarczan, a inne sole mają różne masy, np winian będzie nawet i raz krotnie cięższy, więc może wyjść magiczne rozmnożenie towaru, tylko w proporcji siła działania będzie bez zmian).
Powodzenia!
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/grafika_artykul_skrot/psyloszwajcaria.jpg)
Szwajcaria – jedyne miejsce w Europie z legalną terapią psychodeliczną
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/mjleaves.jpg)
Polska zmaga się z "treatment gap". Psycholog: etykieta ćpuna blokuje dostęp do pomocy
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/eudrugs-markets-key-insights_0.jpg)
Narkotykowy krajobraz Europy. Nowy trendy na czarnym rynku
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/eatingdisorders.jpg)
Zaburzenia odżywiania: marihuana i psychodeliki pomagają skuteczniej niż konwencjonalne leki
Pionierskie badanie osób żyjących z zaburzeniami odżywiania wykazało, że marihuana i substancje psychodeliczne, takie jak grzyby czy LSD, najlepiej łagodzą objawy u respondentów, którzy leczyli się za pomocą leków bez recepty.
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/bartoszyce_0.jpg)
Jechał pijany na terapię i wpadł prosto na patrol
Poranki bywają trudne, szczególnie gdy w organizmie wciąż krąży wczorajszy alkohol. W Bartoszycach w piątek 22 sierpnia policjantki ruchu drogowego zatrzymały rowerzystę.
![[img]](https://hyperreal.info/sites/hyperreal.info/files/gorlice.jpg)
Okultystyczne rytuały czy "zabawa" pod wpływem medycznej marihuany? Co wydarzyło się na Górze Cment
"Wszystko wskazuje na to, że ktoś uczynił sobie z cmentarza miejsce zabawy. Jak niebezpiecznej? Nie wiadomo. Być może pod wpływem leczniczej marihuany, której sprzedaż prowadzona jest tylko na receptę. Opakowanie po takim leku, leżało wśród świec, lampek, kartek z dziwnymi, niemożliwymi do odczytania tekstami, ale też monetami, drewnianymi figurkami i chustami."