Półsyntetyczna pochodna alkaloidów krasnodrzewu pospolitego.
Więcej informacji: Kokaina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 106 • Strona 11 z 11
  • 20 / 9 / 0
Zadziwiające jest że od 2007 roku można tu pisać żeby nie gotować stimów, a i tak 10, 13 i nawet 15 lat później dalej są ludzie co opisują pierwsze strzały jak gotują łyżkę nad zapalniczką....
  • 20 / 9 / 0
Czy zechcielibyście się podzielić szerzej i ze szczegółami swoim rytuałem tej substancji. Wiem że wiele znajduje się w wątku kokaina ale tam jest wszystko i nic. Zechciałem założyć temat w którym w miarę rzeczowo i bardzo szczegółowo użytkownicy będą zwierzać się z samego procesu zapodawania kokainy, głównie chodzi o podaż dożylną ale wszystko dozwolone. Jak, ile, jaki sprzęt, skąd woda, szybko czy wolno przesuwacie tłoczek, podgrzewacie czy robicie na zimno, niech każdy zainteresowany opiszę z minimalistycznymi a może nawet z pozoru bezsensownymi szczegółami jak wygląda jego typowe zapodanie kokainy, w jakim miejscu najczęściej, przy jakiej muzyce lub bez niej, z jakim nastawieniem. A następnie co po niej lepiej mu się robi a co gorzej, od jak dawna tak ją stosuje i w jakim stanie jest jego nos lub kable, jaki zapach towaru najbardziej mu się podoba. Szczere, kreatywne, szczegółowe opisy, długie lub krótkie, rzeczowe lub rozlazłe. Wierzę że może to dać ciekawy wątek do czytania.

Ja dla przykładu zacznę sam:

Otwieram swieży woreczek, niedługo po wstaniu z łóżka, choć wcześniej zdaża mi się lenić w nim lub pracować nad czymś na laptopie godzinę lub dwie.
Do łyżki jednorazowej, dodawanej do zestawu z igłą, strzykawką, wacikiem z alkoholem i filtrem przeznaczonym dla heroinistów w lokalnej Glasgowiańskiej aptece, wsypuje na oko (wcześniej mierzyłem to wagą) 40-60mg kokainy, nie chcę używać więcej, najwyżej dorzucę. Wlewam około 1.5 ml wody z ampułki z wodą do wstrzykiwań, kokaina rozpuszcza się na tyle łatwo że nie używam zatyczki od strzykawki by ją pomieszać, od razu wbijam igłę w filtr w sztywnym, cylindrycznym, nie zmiętym w żaden sposób kształcie. I tym filtrem mieszam ewentualne resztki. Nie podgrzewam niczego, zwyczajnie strzykawką 2ml i igłą 5x25mm zaciągam całość i odpowietrzam. Później wybieram jedną z żył na zgięciu ręki, bicepsie, w przypadkach szczególnych gdy gdzie indziej nie mogę się wbić, na zewnętrzej części przedramienia. Wbijając się głębiej leciutko odsuwam tłoczek by nie przeoczyć żyły, gdy w sztrzykawce pojawia się krew puszczam ją, pozwalam by opadła na rękę, wsuwam delikatnie kawałeczek dalej, łapie między palce, teraz już, strzykawkę w pozycji równoległej do żyły i wpuszczam substancje, nie śpieszę się bardzo, przesuwam tłoczek wolno, na końcu materiału, ustawiam rękę tak by moja ręką spoglądała nieco w górę, co pozwala by malutkie pozostałe bąbelki powietrza nie znalazły się w żyle tylko zostały w strzykawce. Czuję smak w ustach od którego jestem uzależniony, gorzki z nieco chrzano-podobnym aromatem. Wejścia raczej nie obserwuje przy tak niewielkich dawkach. Po wszystkim czuję się pobudzony, jeśli dobrze to rozegram i nie dorzucę zbyt szybko, mogę się skupić na pracy przy komputerze. Inaczej dzień staje się do wyrzucenia, a ja balansuje jedynie pomiędzy uczuciem nadmiernego niespokoju, chęci dorzucenia i chwilowej ulgi gdy gorzki smak znowu napływa z krwią do komórek kubków smakowych. Żyły jakoś się jeszcze trzymają, od roku, choć kilka wcześniej ulubionych jest obecnie na wakacjach gdyż zbytnio się schowały, a w miejscach najbardziej korzystanych skóra pokryta jest blizną przez którą trudno się przebić, szczerbi wręcz igłę już po 5-10 użyciach (czego staram się z jedną igłą nie robić, ale zdarza się gdy wyjdą zapasy a apteka jest zamknięta). Staram się trzymać odstęp co najmniej godziny między dorzucaniem i jeść coś przed a nie po dorzuceniu bo wiem że jeszcze bardziej nie będę w stanie, ale realnie odstępy są krótsze, około pół godziny-45 minut. Gdy po jakimś czasie dawki przestają pozostawiać nawet smak w ustach bo te znieczula kokaina, to zaczynam nie rzadko dorzucać częściej, nawet 3 razy w ciągu godziny, co sprawia że resztę dnia mam prawdopodobnie z głowy, gdyż niespokojność typowa dla zbyt dużych dawek kawy, potrzebuję 1-półtora godziny przerwy żeby mnie jako tako nieco opuścić a tyle nie wytrzymuje gdyż ciśnienie na dorzutkę również rośnie znacząco. Wieczorem by iść spać, przełamuję fazę po najdłuższym odstępie jaki potrafię sobie zrobić, przy pomocy tym razem ketaminy, w dawce 60-80mg (do których to jestem już mocno przyzwyczajony i nie robią na mnie żadnego wrażenia, mogę po nich funkcjonować tak samo jeśli nie w pewnych kwestiach lepiej niż na trzeźwo).
  • 5850 / 1212 / 43
Odświeżę ten wątek trochę.

Pamiętam jak z kumplem w NL postanowiliśmy dla odmiany kupić sobie koksu.
Nabiliśmy po dwie szpryce, zostawiliśmy dla nas dwa wąsy a resztę dałem na talerz, na poczęstunek dla innych.
Dobra.
Zapodaję, czuję jak przyśpiesza mi serce, coraz szybciej, czuję smak chrzanu, czuję zapach chrzanu, wyjąłem igłę i poczułem, że zdrętwiała mi twarz ! O kuurwa.
Nie mega euforia, a mega pewność siebie mnie ogarnęła. Poczucie bycia najlepszym na świecie. Z silną, ale znośną stymulacją i narastającym pobudzeniem.
Nagle poczułem przypływ mocy i sił , poczułem kopa !
Kolega zapytał mnie jak się czuję (?).
Odpowiedziałem mu tak :
Kurwa ! Teraz ! Kurwa ! Czuję że teraz mógłbym podnieść jebany samolot !

Podejrzewam, że chyba wtedy nawet bym to zrobił.
>A komendant po tym gównie ląduje na Kolskiej.
  • 11 / / 0
Jak pozbyć się domieszek przy podaniu I.V.? Wiadomo że filtr od papierosa tego nie złapie, może różnica temperatur? Dodawać kwasku?
  • 102 / 5 / 0
Kurde co jest z wami. Ja mialam 0.5 kokainy które fajnie działała. I w ok 7 strzałach gdzie zakładałam po prostu ",trochę więcej lub trochę mniej" bez ważenia, po prostu na oko, w tym raz z 100mg mst w jednej pompce (bo normalnie oddzielnie biorę,) i starczyło mi na 2 popołudnia i jest fajnie. A nie biorę kokainy codziennie. Mam komuś że po każdym strzale mam ochotę zwymiotować i czasami muszę iść do toalety. Tak już mam. Ale się dobrze bawiłam. A tu widzę jakieś posty o dawkach między 30mg a 60m na strzała. Nie czaje tego
  • 22 / 7 / 0
Ej, tak na dobrą sprawę to nigdy nie brałam koki per nos %-D
Ogółem muszę powiedzieć, że imo najlepszy stim do szotowania (zaraz obok MPH)
Biorąc pierwszy raz kokaïnum, robiłam speedball z majką, chyba 30 mg + 150 mg (k + m), a później dopiero strzelałam sobie samą
Też macie takie uczucie, gdy strzelicie dawkę dla was maksymalną (u mnie 55-60 mg), która nie jest jeszcze nieprzyjemna, że nagle wszystko słychać, jakbyście byli w studiu nagrań albo w doskonale wygłuszonym pokoju? Nigdy wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego, mega ciekawa rzecz
Chyba jedyną taką rzeczą, która odbiera troszkę z ogólnego „tripa,” są straszne nudności
ODPOWIEDZ
Posty: 106 • Strona 11 z 11
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?

Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.

[img]
Rząd za, kantony przeciwko: Czy Szwajcaria zalegalizuje marihuanę?

Parlament federalny chce zdekryminalizować konopie indyjskie w Szwajcarii. Jednak już etap konsultacji pokazuje, że sprzeciw wobec projektu jest duży.

[img]
Najgroźniejsza tajemnica starożytnej Grecji? Napój z Eleusis mógł zawierać halucynogen spokrewniony

Toksyczny sporysz, pasożytniczy grzyb wytwarzający alkaloidy powiązane chemicznie z LSD, mógł po odpowiedniej obróbce stać się halucynogenem używanym podczas misteriów eleuzyjskich – wynika z badania opublikowanego 13 lutego 2026 roku w „Scientific Reports”.