W przyszły piątek zaczynam dłuższe wolne od roboty i idziemy z najlepszym kumplem zgrzać się i polazic po miescie, knajpach lasach itd.
I dlatego do was apel, jeśli ktoś z was też będzie grzał. Uklęknijmy wszyscy ładnie na dwa kolanka, gdy nastąpi uderzenie do mózgu.
Taki właśnie mamy z kumplem zamysł, że odbijemy na chwilę gdzieś na ubocze w jakiś las, park, czy coś i jak już poczujemy, że wchodzi koda, że jest to gówne, kluczowe uderzenie, ten fajny taki kręciołek i rozlewająca się błogość (kojarzycie pewnie)
To padniemy w tym samym momencie na kolanka i zrobimy takie "ooooh" jakby nas oświeciło. I wy też to zróbcie.
Ten piękny gest ma na celu to, żeby oddać się temu błogiemu stanowi rozkoszy, nie walczyć. Nie myśleć w danym momencie jak to będziemy mieć przerąbane w przyszłości (bo to, że będziemy to nie ulega wątpliwości). Chodzi o to, żeby ten symboliczny gest pokazał jak piękne, a zarazem żałosne jest to wszystko. To, że jesteśmy tylko ludźmi, chcemy jak najlepiej i na głębokim poziomie każda ta niegodziwość, zło i wszystko co robimy tak naprawdę skrywa to, że po prostu nie chcemy cierpieć, że chcemy tylko, żeby było dobrze, a przez loterię, przypadkowy splot molekuł, wyładowań i miliardów innych detali mamy po prostu na grubo przerypane.
Proszę was byście solidarnie z nami w ten jeden dzień, jeżeli oczywiście zechcecie i będziecie może akurat przypadkiem grzać zrobili to dla starego kolegi z forum.
To dla mnie ważne, a nic na tym nie stracicie, wręcz bym powiedział, że wyjdzie wam to na dobre.
05 lipca 2026TakiSobieJa pisze: Powiedzcie mi jedno, od czoko idzie sie nabawić kamienicy nerkowej no nie? Gdzies kiedys czytalem i niestety nie moge tego znalezc. (...)
09 lipca 2026dormicum pisze: Odnośnie prometazyny, pamiętajcie, że to nie tylko antyhistamina, ale tez slaby neuroleptyk. Ma slabe, ale ma, dzialanie przeciwpsychotyczne
09 lipca 2026gazyfikacja plazmy pisze: Kiedyś popularne było popijanie kody colą
09 lipca 2026gazyfikacja plazmy pisze: Do tego muzyka, jazda autobusem, nocny spacer. Właściwe bodźce ogólnie. Odpowiednie bodźce mogą znacznie poprawić ogólny odbiór doświadczenia.
Z doswiadczenia wiem, ze pewnie jak z wiekszoscią rzeczy tutaj. Podejrzewam,, ze dawki dobrze tolerowane są zapewne sporo wyższe niż w ulotkach i zaleceniach, ale sporo niższe niż to co ludzie tu walą.
Poza tym chodzi nie tylko o dawkę, ale o przewlekłość. Tutaj ludzie walą to latami i to na pewno nie jest zdrowe.
Ja sporadycznie walę i to nie jakieś kosmiczne dawki, a i tak czasem na drugi dzień te skurcze jelit i doopsko tak piecze, ze masakra.
Z tą colą to nie slyszalem, ale ja nie lubie napojow gazowanych. Moze ktos poleci alternatywe?
Przez wiele lat byłem za tym poglądem. Jest jednak na tym forum tematycznym pewien wątek. W końcu go przerobiłem. Okazało się, iż moje myślenie w tym temacie było błędne. Nie rozchodzi się o kwas fosforowy, a o kwasek cytrynowy. Miałem chwilowe problemy, by to ogarnąć po tylu latach wiary w inne dogmaty w tej materii. Ciekawe, czy ta teoria okaże się słuszna w dłuższym czasie.
Od jakiegoś tam czasu liczonego w latach nie rozstaję się z bidonem z H2O. Wiadomo, nawodnienie. Teraz jednak dokrajam do tego co dzień świeżej cytrynki, by w ten sposób mieć przy sobie zawsze kwas cytrynowy. Na obecne czasy wsuwam Thiocodin, więc po to to. Opiaty zabierają wszystko. Tylko ja nie pokazuję, co one mi zabierają:>
Co do wniosku - no chybaaa taa... ewentualnie zejść z dawek lub przynajmniej postarać się nie zwiekszac cały czas.
I ja przeżyłem w piątek pięknego tripa, z najlepszym kumplem, gdy udaliśmy się do oddalonego miasteczka, żeby mieć spokój i poszliśmy na cmentarz komunalny sobie tam kulturalnie na ławeczce zarypać kodę z pregabką.
Ja to wycyrklowałem tak, żeby najpierw weszła koda, a pregaba dopiero później, żeby nie zakłóciła tego najlepszego momentu, czyli jak wchodzi i zalewa cię ta przyjemna lekkość, kręciołek i ciepło.
I znaleźliśmy jakieś tylne wyjście, furtkę po skonsumowaniu tabsów i syropku, a jak wiecie to był dzień, w którym była akcja uklęknięcia na dwa kolanka i umówiliśmy się, że jak wejdzie to uklękniemy w takiej euforii, jak ktoś kto doznaje oświecenia religijnego.I okazało się jak wyszliśmy, że za krzakami jest centralnie takie pole jak w tej scenie w filmie Gladiator, gdy główny bohater idzie do raju.
I właśnie wtedy uklęknęliśmy w tym samym momencie, wydając z siebie taki dźwięk "ooooh".
Tutaj od razu zaznaczam (bo wiem co zaraz mi napiszecie, jakieś gadki umoralniające, że znów coś źle zrobiłem. Jakieś szukanie dziury w całym), że mnie totalnie to nie obchodzi, bo to wszystko jest czysto losowe, darwinistyczne i jakby zdjąć otoczkę to czysta, goła, surowa prawda by się ukazała. I tu zdradzę wam jeden ważny sekret. Prędzej przerąbane będzie miał nie ten kto gotuje se zgubę i problemy na własne życzenie, tylko ten kto będzie miał po prostu cholernego pecha i zwykłym przypadkiem spotkają go jakieś grube tarapaty. Wiem, że to brutalne, ale taki jest ten świat. Prawda jest taka, że wielu co grubo przeginało pałę, nawet z używkami to się jakoś upiecze i ogarną, a wielu, którzy nie szaleli nawet w połowie tak bardzo dostanie od życia taką tubę, że będzie kwiczeć. To jest życie. To jest niesprawiedliwe, ale tak to działa
No, a prawda jest taka, że sami chcecie, żeby było wam dobrze i bardzo, ale to bardzo nie chcecie mieć przerąbane. Po prostu jak każdy normalny człowiek chcecie uniknąć cierpienia, robicie pod siebie przed tym co czeka za rogiem i staracie się, żeby było dobrze.
I macie do tego oczywiście prawo, ja sam tak robię. Chcę tylko, żeby mi życie nie nakopało do dupy.
Nie chce być tym, co psuje dobrą zabawę, ale każdy z nas, kto musi zjeść CAŁE opakowanie jakiegoś świństwa, żeby poczuć się dobrze ma naprawdę ogromny problem. Nawet jedno opakowanie takiego Thiocodinu raz na kilka dni, to jest straszna lipa, a co dopiero jak ktoś musi zarzucić to codziennie.
Nie ma sensu szukać potwierdzenia, że nic Wam nie będzie, bo nikt Wam tego nie zapewni. Jeśli już jesteście w ciągu, to pamiętajcie, że ryzykujecie własnym zdrowiem, a nawet życiem. Co jakiś czas wraca zapytanie: "ej, ale chyba ten sulfogwajakol nie jest taki szkodliwy?", albo "ej, ale chyba taka dawka nie zniszczy mi bebechów?". Uwierzcie, że to nie Wy prowadzicie tę dyskusję, a mechanizm uzależnienia, który próbuje stworzyć sobie komfortowy grunt do ćpania. To jest tak jak z lękiem przed śmiercią, istnieje, bo nasze ego jest konstruktem, które nie może pogodzić się z niebytem. To samo jest z uzależnieniem, to też taki konstrukt, wirus, który zrobi wszystko żeby przetrwać, a my jesteśmy żywicielami tego ustrojstwa.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.