Dzień, w którym przeklęliście opio.

Organiczne substancje psychoaktywne oddziałujące na receptory opioidowe.
Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 204 Strona 20 z 21
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 143 / 0


elise póki co stara się mocno racjonalnie podchodzić do sprawy z tego, co mi wiadomo. Jeszcze trochę dziewczyna pożyje bez objawów skręta, bądź wyjebanej tolerancji. A może w ogóle będzie jedną z tych w historii, która wpierdalając opio nie wjebała się nigdy fizycznie. We shall see. She shall see...
Rejestracja: 2015
  • 107 / 12 / 0


24 września 2018lol pisze:
chocbys miala nieograniczoną ilosc hajsu to tolerka rosnie i skretowi nie zapobiegniesz
Nie wiem, jak u tej dziewczyny, do której kierowałaś wiadomość - ale np. u mnie występuje coś takiego, że już od roku nie zwiększam dawek, bo mnie na to zwyczajnie nie stać. Jeszcze jak byłam na kodzie, to musiałam to robić, albo dowalać tramca, jednak teraz, na morphie IV, nie mam takiego problemu. 200-400 mg dziennie i da się żyć ;-)

Mimo to, była taka chwila, kiedy na serio opio doprowadziły mnie do skraju wytrzymałości. To było wtedy, jak fentanyl się skończył. Wtedy nawet mega dawki kodzi (która towarzyszyła mi na co dzień), czy mocne benzo nie były w stanie zniwelować tej kurewskiej pustki. Koszmarnych snów nawet nie próbuję opisać. To było ze dwa lata temu, a ja od tego czasu nie tknęłam fentanylu (nie licząc Fu-fenta, ale on zupełnie inaczej na mnie działał) i chyba już nigdy tego nie zrobię. Nawet, jak słyszę, że ktoś znajomy ma dojście do Duro, to zamiast ciśnienia, ogarnia mnie strach, że jak już wszystko wyćpam, to ten przeklęty stan powróci... Stan, przy którym w pełni rozkręcony skręt po dożylnej morfinie, to pikuś. :scared:

Kompot. Historia polskiej heroiny

Wystarczyło mieć słomę makową i kilka innych nietrudnych do zdobycia substancji, by zapewnić sobie odlot w PRL-u. Ten romans z polską heroiną kończył się jednak tragicznie.

Nevada: marihuana to nie powód, by odrzucać kandydata do pracy

Od 2020 roku w amerykańskim stanie Nevada pracodawcy nie będą mogli odrzucić kandydatów do pracy tylko dlatego, że w ich krwi ujawniono marihuanę – podaje CNN.
Rejestracja: 2018
  • 13 / / 0


3 lata temu. Pierwszy skręt, a po skręcie pół roku ciężkiej walki z samym sobą, wahania nastroju, próby samobójcze itd. Biorąc pierwszy raz nie wyobrażałem że można się tak źle czuć.
Rejestracja: 2018
  • 1 / / 0


23 października 2015ununquadium pisze:
Gdy zauważyłam, że tracę najbliższe mi osoby. Ostatnią rzeczą chyba, którą zrobiłabym, to krzywdzenie mojej własnej rodziny. Nie miałam dla nich czasu, jeśli ktoś chciał ze mną porozmawiać lub potrzebował pomocy - odpowiadałam wprost, że nie mam czasu, bo: idę się uczyć/jestem zmęczona/źle się czuję/chce mi się spać. W rzeczywistości wybierałam opio-fazę. Jeśli matka przyszła do mnie nieraz z płaczem, nie potrafiłam jej pocieszyć czy pomóc; zbywałam ją, że chce mi się spać i czekałam tylko, aż wyjdzie i zostawi mnie w spokoju. Wyłudzanie pieniędzy na bilety, na to, na tamto, podczas gdy z dupą siedziałam w domu i za jakąś pracę choćby na weekendy się nie zabrałam. "Czy ty na pewno tyle zapłaciłaś w tym sklepie?" - taaa, ku.wa. Połowę wzięłam na opio.

Gdy otarłam się o śmierć, mając do wyboru odstawiając tramadol - albo skończenie z opioidami lub śmierć. Wybrałam to drugie. Postawienie opioidów nad własne życie? To już jeden z wyższych poziomów upadku moralności, nie?

Gdy przedawkowałam, umierając na następny dzień, z bólem głowy i bólem własnej głupoty.

Gdy widziałam ćpuna w kościele, który który się nawrócił i teraz wiedzie szczęśliwe życie. Też tak chciałam.

Gdy łamałam swoje postanowienia.

Gdy stawiałam wszystko na jedną kartę, również swoją przyszłość. Ważne było tylko jedno.

Gdy wszystko inne straciło sens i wartość.

... w każdej z powyższych sytuacji, po przeklinaniu opio, wielkich postanowieniach, i jakimś czasie przerwy - wracałam znów na moje dawne drogi. Co by musiało się stać, żeby było inaczej? Dzisiaj nie mam już żadnych pomysłów.
Rejestracja: 2017
Użytkownik zbanowany
  • 80 / 6 / 0


@up Też pamiętam jak byłem w gimbazie i przeklnalem tramadol, do tej pory sie nie odpierdolil.

Nie przeklnalem opio, bo przez 5-6 lat się nie wjebalem fizycznie, na tyle by nie odpuścić na chociażby kilka miesiący. Mam kontrolę, i mam nadzieję ja jeszcze mieć na trochę.
Rejestracja: 2018
  • 1181 / 92 / 0


01 września 2018elise pisze:
U mnie ten dzień jeszcze nie nastąpił i mam nadzieję że nigdy mi się to nie zdarzy. Nie mam ochoty przeżywać skręta, sorry %-D
Tak trzymaj :extasy: Elisse mogę się tylko domyśleć jak metodą bierzesz opio, jeśli tak jak ja myślę to nie ma szans wjebania się.
Rejestracja: 2018
  • 1661 / 270 / 154


@wnc1964 Ale waż słowa. NIGDY nie ma sytuacji, że ,,nie ma szans” wjebania się w opio. Szansa zawsze jest, i to dużo większa, niż nam się nie ja początku wydaje. Może być mniejsza lub większa, ale nigdy nie ŻADNA.
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 705 / 0


Kiedy zacząłem notorycznie wpieprzać Zaldiar z paracetamolem w ciągach.( Bez robienia ekstrakcji )
Rejestracja: 2018
  • 132 / 16 / 1


@wnc1964 mimo wszystko zawsze trzeba mieć się na baczności, unikać ciągów i robić przerwy ;)
Rejestracja: 2018
  • 70 / 3 / 0


Opio to jebany szatan. Najgorsze jest to, że wydaje się, że w jakimś stopniu się to kontroluje, gdzie faktycznie to opio rządzi życiem. Ja nie wiem czy miałem konkretnie dzień, w którym je przekląłem, ale jednocześnie go nienawidzę i kocham.

Nie porównam się doświadczeniem z innymi z was za bardzo, bo opio poznałem jakoś w lipcu 2017. 4 opakowania thio leżały w szafce z lekami jako pozostałość po leczeniu mamy, ja byłem na etapie zainteresowania narkotykami, ale kompletnie bez doświadczenia. Zjadłem te 4 opakowania jakoś w przeciągu tygodnia, i dopiero za ostatnim opakowaniem coś tam poczułem, ale wgl bez szału.

Mimo to cały następny rok, zaczałem juz uzywac, zdazały się ciagi na kodzie moze 2 tygodniowe, bez problemów z odstawieniem. Zdarzało się zapomnieć o tym na parę miesięcy. To mi nie przeszkadzało w życiu, dopiero wrzesień 2018 otworzył przede mną wrota do uzależnienia, jadłem antka i thio często, ale szło za dużo pieniędzy, więc przerzuciłem się na PST, to już w ogóle inna liga, inny stan umysłu, ale wydatki się nie zmniejszyły plus zaczęło się zapierdalanie po różnych miastach w poszukiwaniu tego.

To ostro ryło psychikę. No i od miesiąca, z powodu zakończenia ery PST, leciała morfina IV, ale głownie oxy. Ciąg trwa jakieś prawie 5 miesięcy, i dużo i nie dużo. Dla mnie w chuj. Szczególnie gdy zmuszony byłem zrobić przerwę 11 dni dotarło do mnie co odjebałem ze swoim życiem.. To jest taka trochę droga bez powrotu, samo odtrucie jest chujowe, ale jazda zaczyna się gdy fizycznie człowiek czuje się dobrze ale psychicznie jest się na dnie..

Strasznie żałuję, że kiedykolwiek zaznałem tego stanu jaki daje opio, bo cierpiąc na nerwicę to to jest wręcz wspaniałe lekarstwo. Szkoda tylko, że zabiera tak dużo. 5 miesięcy przeleciało między palcami, stopniowa izolacja od przyjaciół, wieczne problemy z kasą, kłamstwa.. To jest takie bagno i boję się, że z wyjściem z tego będzie ciężko w chuj, bo zawsze nawet jak sobie obiecuje, że juz koniec to się łamię, tak jakbym nie myślał za siebie i mechanicznie jadę do typa po towar, albo do sklepu po mak. Wiedząc, że to jest złe, ale zachowując się jak robot.

KAŻDEMU odradzam chociażby próbowanie tego bo gra kompletnie nie jest warta świeczki. Już nawet nie chodzi o fazę, tylko o to odcięcie od świata zewnętrznego, od wiecznego stresu i smutku.. Zastanawiam się nad kupnem bupry i używanie jej substytucyjnie, bez fazowania, dobry pomysł?
Posty: 204 Strona 20 z 21
Wróć do „Opioidy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość