Chwalicie, straszycie

Po Raporcie Nabrani i internetowym sondażu `Polityki` o narkotykach

Anonim

Kategorie

Źródło

Polityka nr 23/2000 (2248) 3 czerwca 2000 roku
MARCIN MELLER

Odsłony

1926
Reakcje na Raport "Nabrani", pokazujący jak narkotyki stały się sposobem bycia polskiej młodzieży, przeszły wszelkie przewidywania. Dość powiedzieć, że w internetowej ankiecie "Polityki" ("Czy tzw. miękkie narkotyki powinny być - tak jak w Holandii - w legalnej sprzedaży?") oddano blisko cztery tysiące głosów, o półtora tysiąca więcej niż kiedy padał poprzedni rekord.


Za legalizacją marihuany i haszyszu głosowało 72 proc. naszych respondentów. Oczywiste jest, że gdyby takie badania przeprowadzić na reprezentacyjnej próbce społeczeństwa, wyniki byłyby dokładnie odwrotne (jak ostatnio w Czechach: 80 do 20 przeciw legalizacji) albo jeszcze silniej zaakcentowaliby swoje stanowisko zwolennicy karania palaczy trawy.

Wynik ten łatwo wytłumaczyć. Internauci, zwłaszcza polscy, to ludzie młodzi, z dużych miast, licealiści, studenci, młodzi inteligenci (jeżeli to słowo jeszcze cokolwiek oznacza). W dodatku, co można było zauważyć i w Internecie, i tam gdzie komentowano Raport "Polityki" (np. na forum dyskusyjnym Radiostacji - młodzieżowej rozgłośni nadającej w Warszawie i kilku dużych miastach), uczestnicy nawoływali do głosowania na tak. Oto fragmenty toczącej się nieprzerwanie internetowej dyskusji.

- Coś trudno wejść na stronę "Polityki", gdzie odbywa się głosowanie w sprawie legalizacji. Czyżby po małej korekcie miało się okazać, że wynik z dzisiejszego wieczora (ok. 1000:500) na korzyść legalizacji jest stanowczo nieaktualny?

- OK, wchodzi. 993:502, ach ci niepoprawni czytelnicy "Polityki".

- Uwaga. Przez noc zaatakowali przeciwnicy trawy. Wynik w tej chwili 1063:761.

- Ole ole ole ole, wygrywamy!!! The green way of living (zielony sposób na życie - aluzja do koloru trawy - MM).

- Trochę przypalałem, kilka razy kułem na amfie i też jestem za legalizacją. Własna brocha, czym się człowiek truje; tak myśląc (popierając zakaz - MM) trzeba by zdelegalizować żyletki - ludzie sobie nimi żyły podcinają. Ale znam się trochę na tym szajsie (farmacja) i muszę powiedzieć, że narkotyki to najgorszy syf, jaki się ludziom udało wymyślić. Najgorsze, co można sobie z życiem zrobić, nie można nawet na nikogo winy zwalić.

- Jeżeli legalizować, to tylko ziółko. Amfa odpada. Wiem, co ten badziew robi z ludzi. Wystarczy, że popatrzę na byłych kumpli z lat licealnych, którzy zabawę rozpoczęli od imprez i nocnego wkuwania. Wraki.

- A jutro zorganizujemy ankietę pt. "Czy wolno wynosić z supermarketów rzeczy, które nam się podobają?". Pomieszało wam się w głowach i myślicie, że to demokracja.

- To ciekawe, ile emocji wzbudzają narkotyki. Jak tylko pojawił się temat, to od razu każdy poczuł się zobowiązany do dania głosu. I wszyscy tacy postępowi... Wydaje się wam to normalne, że tyle osób ma potrzebę spierdalania od rzeczywistości? Alkohol i marihuana to to samo. Nieważne jak szkodzi. Ważne do czego służy.

W sprowokowanej artykułem "Polityki" dyskusji na falach Radiostacji (przedłużonej do półtorej godziny ze względu na urywające się telefony), w której udział wzięli m.in. autor raportu "Polityki" i Tomasz Harasimowicz, cytowany w artykule terapeuta, zdeklarowany przeciwnik wszelkich narkotyków i legalizacji w jakiejkolwiek formie marihuany, wszyscy z wyjątkiem jednego dzwoniący do studia byli za legalizacją.

Ktoś powie: to publika młodzieżowej stacji, z założenia alternatywnej, przyciągającej zrewoltowane młode umysły. Liczne listy od czytelników "Polityki" praktycznie nie różniły się jednak od głosów dyskutantów Radiostacji. Student z Gdańska uważał, że cały problem jest wyolbrzymiony, że narkotyki nie są aż tak popularne wśród młodzieży. Licealistka z Elbląga z kolei uważa, że "państwa Raport może tylko przekonać młodych ludzi, że narkotyki to nic groźnego, bo biorą je tacy ludzie, którzy odnieśli sukces: prawnicy, dziennikarze, biznesmeni. Proszę pamiętać, że młodzież przekona bardziej jedna pozytywna wypowiedź niż 50 takich, które będą przed narkotykami ostrzegać. Tylko rodziców może przestraszyć ten artykuł. Młodzież będzie zachwycona, że nareszcie ktoś mówi o narkotykach tak dobrze!"

Otóż młodzież - przynajmniej ta pisząca do "Polityki" - wcale nie była zachwycona, wręcz przeciwnie. Uważała, że straszymy i demonizujemy, oraz popierała legalizację miękkich narkotyków.

"Z przykrością stwierdzam, że dołączyliście do licznych medialnych kampanii ťantynarkotykowychŤ" - pisze student pedagogiki z Bydgoszczy - które przez dezinformację, jaką stosują (sugerowanie szkodliwości trawy - MM), narażają ludzi na poważne niebezpieczeństwo, jakie niosą ze sobą twarde narkotyki. Dlaczego wrzucacie do jednego worka śmiercionośne środki takie jak heroina, kokaina czy amfetamina wraz z marihuaną i haszyszem, których szkodliwość nie jest powszechnie uznana nawet w środowiskach naukowych".

"Moi znajomi i ja palimy trawę już 2-3 lata - pisze student z Łodzi. - I co? I nic! Kompletnie nic, nikt z naszego towarzystwa nie bierze brałna (heroiny - MM), kwasy (LSD - MM) wrzuca się od wielkiego święta, a amfę tylko wtedy, kiedy jest kompletny mus typu zbliżająca się sesja. Trzy lata palenia i nikt nie chce brać hery (heroiny - MM) czy koksu (kokainy - MM), bo i po co? Każdy wie, że to gówno i każdy trzyma się od tego z daleka, poza tym blanty (skręty z trawą - MM) w zupełności nam wystarczają na imprezach czy zwykłych melanżach. Uwierzcie w końcu, że trawa jest naprawdę nieszkodliwa, a to, że jest zdelegalizowana, wpływa jedynie na to, że kwitnie dilerka. W moim mieście 90 proc. imprez jest imprezami, na których są narkotyki, o dragach (narkotykach - MM) gada się wszędzie, a jedynymi ludźmi nie zauważającymi tego zjawiska są nauczyciele, rodzice i policja".

Na pociechę wypada zaznaczyć, że kilku czytelników doceniło, iż "dawno tak wyważonego artykułu na temat używek nie widziało". Wciąż nadchodzą nowe głosy. Do sprawy wkrótce wrócimy.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Efedryna

Na wstępie powiem, że mam 17 lat, waże pond 90 (huh) i spożyłem całą

buteleczkę Tussipectu podczas Tripu (tak jak ktos chciałby policzyć dawkę)



Był słoneczny (bardzo) dzień lipcowy, wakacje, a ja chwilowo siedze w W-wa,

więc nudy.... o Tussim dowiedziałęm się z listy [u],

początkowo nieprzypuszczałem, ze będe go próbował, ale z barku perspektyw

ciekawszego spędzenia czasu zdecydowałem się na to.



  • Bad trip
  • Benzydamina

Pomimo iż kilka tripów z benzydaminą było za mną, doskonale wiedziałem, co cipacz robi z mózgu, za sprawą tego, że nigdzie dxm nie mogłem dorwać, zakupiłem 4 paczki tantum rosa, ekstrakcja wyszła bardzo dobrze, jestem sam w swoim pokoju, nikogo wokół mnie, tylko ja i ciemność, kto miał schizy na benzie wie dobrze, że to nie za dobre miejsce, jednakże... dla mnie idealne, kocham tripy w samotności.

 
Za godzinę zero przyjąłem sobie 19:30, wtedy skończyłem ekstrakcję i postanowiłem władować w siebie do razy 2 gramy benzy.

T+25 minut – mój test na to, czy benza się ładuje to dmuchanie ustami, takie głośnie wydychanie powietrza co minutę, jeżeli dźwięk zacznie być „metaliczny”, mam znak, że benza zaczyna działać, co też nastąpiło po 25 minutach.

  • Benzydamina
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)

09.07.2007

Od razu ostrzegam, że całe zdarzenie miało miejsce jakiś czas temu, a odurzenie było tak mocne, że wiele mogłem popierdolić, albo zapomnieć. Dlatego trip może być trochę chaotyczny, niespójny i przeinaczony. Trochę mogłem poprzestawiać, trochę pominąć, a trochę dorobić, ale generalnie wszystko powinno być OK.

  • LSD-25
  • Miks

Impreza psytrance'owa. Miejsce, które znam i lubię. Dobry nastrój.

Sobotni wieczór. Before że znajomymi, oni przy piwku ja o wodzie z cytrynka psychicznie nastawiona na noc z wujkiem hoffmanem i wspomagaczem w postaci połówki pixy (bitcoin, który został mi z poprzedniej imprezy, dający adowalający efekt). Miło spędzony czas, sprzyjająca dobra atmosfera. Około północy rozdzieliliśmy się na ekipę udającą się na trance'y (H,A i ja) i resztę która poszła pić dalej.