Koks z apteki za rogiem

Czy ujawnienie nowego środka dopingującego zaostrzy walkę z nielegalnym wspomaganiem, czy wręcz przeciwnie - będzie początkiem jego legalizacji?

Anonim

Kategorie

Źródło

Newsweek Polska
Krzysztof Olejnik

Odsłony

4388

Doping trzeba zalegalizować, aby zobaczyć, ile człowiek gotów jest poświęcić dla sukcesu - zaproponował w latach 80. słynący z publicystycznych prowokacji Stefan Kisielewski. Dziś to pozornie absurdalne rozwiązanie jest rozważane poważniej niż kiedykolwiek. O zalegalizowaniu dopingu zaczynają głośno mówić zawodnicy i trenerzy. A Paweł Januszewski, były mistrz Europy w biegu na 400 m przez płotki, stwierdził wprost: - Zawodowcy w dojrzałym wieku powinni mieć wolną rękę.

I coraz więcej wskazuje na to, że w przyszłości niektóre federacje sportowe nie będą miały innego wyjścia, jak tylko to zaakceptować. W USA i Wielkiej Brytanii wyszło na jaw, że kilkudziesięciu zawodników od kilku lat stosowało niewykrywalny środek dopingujący. Koks - jak popularnie nazywa się doping - brał m.in. brytyjski sprinter Dwain Chambers, mistrz Europy w biegu na 100 m. Pozostałych nazwisk jeszcze nie ujawniono, bo trwają powtórne badania, ale jest niemal pewne, że na liście znajdą się kolejni znani zawodnicy.

Cudowną, niewykrywalną przez laboratoria bronią sportowców był... lek na guzy jajników i zapalenie macicy. Można go kupić w aptece. Lekarstwo zawiera syntetyczny środek o nazwie THG. Należy do grupy sterydów anabolicznych. U sportowców, którzy go przyjmowali, następował szybszy przyrost masy mięśni. Ale jego długotrwałe stosowanie - podobnie jak większości środków dopingujących - powoduje poważne skutki uboczne. Może wywołać miażdżycę, nowotwory wątroby, płuc, zmiany zakrzepowe żył, trądzik, bezpłodność, impotencję i zmiany w psychice.

Sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z trenerów zadzwonił do Amerykańskiej Agencji Antydopingowej (USADA) i poinformował anonimowo kontrolerów o leku, a później przysłał strzykawkę z próbką THG. Dlaczego sztaby naukowców wyposażonych w nowoczesne laboratoria nie wykryły go wcześniej? Po prostu nikt nie podejrzewał, że środek ten może być stosowany do dopingu i w związku z tym nie było testu do jego wykrywania. Poza tym THG - choć pozostaje w organizmie przez kilka miesięcy - może być wykryty jedynie kilka dni po zażyciu.

- To największe w historii oszustwo, za którym stoi zmowa chemików, trenerów i sportowców - podsumował aferę Terry Madden, szef USADA.

Takich oszustw z każdym rokiem będzie więcej. Lekarze współpracujący ze sportowcami są zawsze o krok szybsi niż ich koledzy z komisji antydopingowych. Dawny podział na zawodowców i amatorów został zastąpiony podziałem na bogatych, którzy biorą nowoczesne, trudne do wykrycia środki, i na biednych, którzy muszą poprzestawać na dawnych metodach i czasem wpadają przy kontrolach. Dlatego coraz częściej sami sportowcy i zawodnicy żądają: skoro nie potraficie zwalczyć dopingu i wyrównać szans, pozwólcie zawodnikom samym decydować o swoim zdrowiu - zalegalizujcie doping, przynajmniej częściowo. Jednym z pierwszych był brytyjski trener lekkoatletyki Wilf Paish. Za nim poszli inni.

Front walki z dopingiem już teraz ma zresztą coraz więcej dziur. Międzynarodowym rygorom nie chcą podporządkować się cztery wielkie amerykańskie ligi zawodowe: koszykówki, hokeja, bejsbolu i futbolu amerykańskiego, w których wiele do powiedzenia mają sami zawodnicy i ich związki. Choć Światowa Agencja Antydopingowa zamierza dyskwalifikować sportowców na dwa lata już za pierwszą dopingową wpadkę, w futbolu amerykańskim karą za to samo wykroczenie jest zaledwie zakaz gry w czterech meczach. Poza tym na całym świecie różne są listy środków niedozwolonych - to, co w przepisach Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego jest uznawane za doping, w USA może być stosowane bezkarnie (np. efedryna). To, co w Polsce jest dozwolone, we Włoszech bywa ścigane (np. kreatyna).

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

hmmm (niezweryfikowany)

Ciekaw jestem jak sprawa wyglada w przypadku p-strongmenoow :P Przeciez ten sport wymaga warunkow fizycznych prawie nierealnych do osiagniecia bez uzywania starydow anabolicznych. Zreszta wystarczy spojrzec jak wygladaja zawodnicy - bicepsy po 57 cm (to nie blad piszacego)
q (niezweryfikowany)

Ciekaw jestem jak sprawa wyglada w przypadku p-strongmenoow :P Przeciez ten sport wymaga warunkow fizycznych prawie nierealnych do osiagniecia bez uzywania starydow anabolicznych. Zreszta wystarczy spojrzec jak wygladaja zawodnicy - bicepsy po 57 cm (to nie blad piszacego)
.chudy. (niezweryfikowany)

doping legalizujecie? to może i przy okazji konopie jako doping ;-)
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Metkatynon (Efedron)
  • Miks

Oczekiwałem naprawdę zakręconej jazdy po takim mix wiele można się spodziewać

 

Na początek pewnie zadajecie pytanie JAK MOŻNA POMIESZAĆ 

 

 

 

Deliriant ZE STYMULANTEM ?!?

 

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.

  • Benzydamina
  • Bromazepam
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Po 2 dni wcześniejszym zapoznaniu mnie z benzydaminą przez kumpla (po 1,75 na głowę) i ciekawych, delikatnych lotach byłem żądny przygód po większej dawce. Nastawienie pozytywne,byłem podekscytowany przed seansem 5D ;) Miałem wielką nadzieję zobaczyć jakąś postać. Towarzyszył mi kolega, który na swoje barki wziął niebanalną dawkę 4,4 g(90kg). Pokój niedoświetlony, lekki półmrok, wiele przedmiotów w zasięgu wzroku, w lewej ręce jogurt pitny ( polecam, zmniejsza prawdopodobieństwo pawia ) w drugiej latarka na wszelki wypadek( daje poczucie bezpieczeństwa, chociaż żałuję że z niej korzystaliśmy ).

Po godzinie od zażycia poczułem lekkie ogólne znieczulenie i odrętwienie, poruszając ręką zobaczyłem za nią ciemną poświatę, doświadczyłem też efektu nieostrości widzenia. Litery w czasopiśmie zmieniły się w chińskie znaczki, które po 20 minutach były nie do odczytania nawet przy maksymalnym świetle. Po spojrzeniu na sufit, na żyrandol, zaczął on wyciągać w moją stronę swoje listki i powolutku pełznąć po suficie, odebrałem to jako przyjacielski gest przytulenia się .