Marysia na przepustce

8,5 tysiąca narkotykowych "działek" żandarmeria odebrała w tym roku żołnierzom

Anonim

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita
Zbigniew Lentowicz

Odsłony

2810

Ambulans zwany Ed-1 jest postrachem koszar. Na jego pokładzie żandarmeria wojskowa ma laboratorium pozwalające błyskawicznie wykryć i zidentyfikować narkotyk. Żandarmom ze specjalnej grupy towarzyszą pies i wykrywacz kłamstwa. Każda wyprawa "Eda" do kolejnego garnizonu, to strzał w dziesiątkę - przyznają wojskowi.

- Odkąd pojawił się lotny ambulans i pieski, strach cokolwiek trzymać w koszarach - zwierzał się ostatnio jeden z młodych żołnierzy narkomanów. Dilerzy z działań żandarmów szybko wyciągnęli wnioski. - Handlarz stara się nie przekraczać koszarowej bramy, bo wewnątrz zrobiło się mało bezpiecznie. Narkotyki czekają jednak na korzystających z przepustki, na dyskotece, pod barem - mówi pułkownik Edward Jaroszuk z Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej.

Zasługujące na zaufanie badania zrobione przez wojsko wśród rekrutów z różnych jednostek z zadziwiającą regularnością potwierdzają, iż blisko 60 procent poborowych przynosi do armii z cywila doświadczenia z zażywaniem substancji psychotropowych. - W większości przypadków nie są to incydentalne spotkania z marihuaną czy amfetaminą, lecz regularne próby poprawienia sobie nastroju przed dyskoteką, zazwyczaj wymuszane przez kumpli z grupy rówieśniczej - twierdzi płk Jaroszuk.

Badanie moczu na zawartość psychotropów przeprowadzone wśród trzydziestoosobowej grupy rekrutów, która dopiero przekroczyła bramę koszar, u trzech czwartych dało wynik pozytywny. Tłumaczyli, iż narkotyki wzięli na imprezach, żegnając się z cywilem.

Dane operacyjne żandarmerii pozwalają szacować, iż podczas dwunastomiesięcznej służby w warunkach koszarowej izolacji i braku swobodnego dostępu do narkotyków, liczba "próbujących", czyli zażywających dotąd psychotropy okazjonalnie, spada. Przy swoich przyzwyczajeniach pozostają trwalej uzależnieni i żołnierze, którzy wybrali ten sposób na łagodzenie skutków wojskowego stresu, a także drobni dilerzy, którzy z rozprowadzania narkotyków wśród towarzyszy broni próbują czynić biznes. To w sumie ok.10 procent koszarowej społeczności.

Wśród dilerów ujętych ostatnio w gronie żołnierzy zawodowych był plutonowy, solidną porcję marihuany znaleziono też przy poruczniku - wojskowym lekarzu z Łodzi.

W pierwszym półroczu 2001 roku odebrano kadrze i żołnierzom służby zasadniczej ponad 31 tys. porcji narkotyków. W ostatnich sześciu miesiącach - wyraźnie mniej, bo 8,5 tys., w tym prawie 3 tysiące "działek" wykryto na terenie jednostek wojskowych. Podążając po nitce do kłębka - zdjęto przy okazji w tym roku już 11 dilerów cywilnych, którzy swój towar dostarczali żołnierzom.

Świadomość, iż co dziesiąty żołnierz bierze narkotyki regularnie - w tym są przecież uzbrojeni wartownicy, operatorzy skomplikowanego sprzętu, nawet przełożeni odpowiedzialni za bezpieczeństwo podwładnych - zmusza organa ścigania do radykalnych posunięć.

Badania moczu, potu, próby wykonywane narkotestem to już rutyna. Ambulans Ed-1 - wzorowany na pomyśle sprawdzonym we Francji - a także kontrole z użyciem psów i poligrafu oraz działania operacyjne mają utrzymać dilerów w szachu. Czy się udaje? Po sprawdzeniu w tym roku 179 wartowni i pomieszczeń, które mogłyby stanowić kryjówkę gwarantującą narkomanowi anonimowość na terenie koszar, tylko w dwóch odnaleziono wyraźne ślady psychotropów.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

hrb (niezweryfikowany)

A wiec marihuana zalicza sie do psychotropow? :) <br>BTW, jakis czas temu francuski sad wojskowy skazal kilku marynarzy z, bodajze, lotniskowca Foch, za palenie marihuany na pokladzie okretu, kiedy pelnili wachte. Okazalo sie, ze tak naprawde palilo o wiele wiecej marynarzy z tego okretu, a akurat ta grupka miala pecha dajac sie zlapac :)
scr (niezweryfikowany)

..czy chcesz siedziec z powodu odmowy sluzby czy za posiadanie.. <br> <br>po lekturze takiego artykulu to juz sie nic nie chce:(
ziele (niezweryfikowany)

&quot;...Zbigniew Lentowicz <br>Rzeczpospolita 2002-07-19 &quot; <br>- i wszystko jasne
DTW (niezweryfikowany)

A ja uwazam, ze to bardzo dobrze, ze kontroluja zolnierzy. Wole nie myslec co by sie stalo, gdyby jakis zolnierz na fazie dorwal sie do karabinu i zaczal sie bronicz przed potworami atakujacymi go ze wszystkich stron....
Lemiesz (niezweryfikowany)

A ja uwazam, ze to bardzo dobrze, ze kontroluja zolnierzy. Wole nie myslec co by sie stalo, gdyby jakis zolnierz na fazie dorwal sie do karabinu i zaczal sie bronicz przed potworami atakujacymi go ze wszystkich stron....
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa
  • Pierwszy raz

Nastawienie psychiczne: Delikatnie zdenerwowany przed przyjmowaniem gałki, potem już z górki. Nie oczekiwałem nie wiadomo czego po 25g mielonej, miałem nadzieję że chociaż minimalnie podziała i się wyluzuję. Otoczenie: Pół doświadczenia wśród znajomych - u mnie w domu, przejściowo w bliskiej okolicy.

Siemka, to mój pierwszy Trip Raport w życiu i pierwsza styczność z tą substancją.

 

Substancje: Gałka Muszkatołowa doprawiona AMF i dzidą THC.

Tolerka: Gałka pierwszy raz w życiu.

Mood: Lekko przerażony efektów, aczkolwiek strasznie ciekawy.

Sposób podania: Płynny, rozmieszany z wodą - oral.

 

  • DOC
  • Etanol (alkohol)
  • Tripraport

Zimowy dzień, który dość szybko zamienił się w wieczór, a potem noc i w końcu ranek. Początek w lesie, później w mieszkaniu kumpla, parku i ostatecznie w knajpie. Kondycja i ogólny nastrój - tego konkretnego dnia w miarę nieźle, choć w szerszej perspektywie bez szału. W podróży towarzyszyli mi: P i S, z którymi tripowałem już kilka razy, oraz H i J, z którymi odbyłem jednego delikatnego tripa dwa miesiące wcześniej.

Wstęp: Trip był testem nowej substancji, dlatego też zaczynałem ostrożnie. W czasie zbierania informacji o DOCu, natknąłem się na informację, że 3mg to zalecana dawka. Wywnioskowałem, że 2mg też powinno dać jakieś efekty, zapewniając jednocześnie komfort, który dobrze mieć kiedy bierze się coś po raz pierwszy. Zwłaszcza zimą w lesie. Z nielicznych opisów wynikało, że DOC jest dosyć podobny do LSD. Moje oczekiwania były zatem wysokie. Opis jak zwykle po długim czasie (3 lata).

  • Bad trip
  • LSD-25

dojebana chata we wsi Wygoda, uczucie bezpieczeństwa pod względem odległości od miasta, zawsze się martwię o przypał ze strony sąsiadów, współlokatorów etc., natomiast towarzyszami mi byli mój przyjaciel i były partner + jego dziewczyna moje nastawienie było dobre a ów kumpel jest osobą, której najbardziej ufam, natomiast z jego dziewczyną niby się lubimy, ale jest w tym jakaś zazdrość i niezręczność wieczór i trap z głośników

Ponieważ kwas poleciał po pixach, wspomnę najpierw o nich. Były to różowe Donkey Kong o kształcie i wizerunku małpiej głowy. Googlaliśmy te pixy i było parę komentarzy, że ktoś po niej umarł, więc postanowiliśmy wziąć pół (19:45). Później okazało się, że o heinekenach (poprzednie doświadczenie) też tak pisali, a więc chyba o wszystkich są takie informacje. Niemniej dobrze wyszło, bo miło nas porobiło, a starczyło na dłużej. Wiedzcie, że z T. rozstaliśmy się rok temu po czterech latach związku, w tym 6 miesiącach mieszkania razem.

  • Etanol (alkohol)
  • Kodeina
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Wolny wieczór, chęć przeżycia czegoś nowego, nastawienie nadzwyczaj pozytywne, niecierpliwe czekanie na obiecane efekty

To mój pierwszy raport, także przepraszam za wszelkie błędy, no ale jak to ktoś kiedyś powiedział 'człowiek uczy się na błędach', więc cóż... próbuję!