Wakacje sprzyjały zwiększonemu spożyciu alkoholu, a na oddział toksykologiczny trafiali także nieletni z 2-3 promilami alkoholu we krwi – powiedziała PAP prof. Natalia Pawlas, kierująca Oddziałem Toksykologii szpitala św. Barbary w Sosnowcu. W jej oddziale leczono też pacjenta, który miał 7,3 promila.
Jak podsumowała prof. Pawlas, wakacje, podobnie jak ferie i przedłużone weekendy, sprzyjają zwiększonemu spożyciu alkoholu. W tym okresie dochodzi także do częstszego sięgania po narkotyki i dopalacze.
- Dodatkowym czynnikiem jest społeczne przyzwolenie na picie, m.in. podczas wyjazdów all inclusive czy spotkań przy grillu - tłumaczyła prof. Pawlas.
Alkoholowe historie mrożą krew w żyłach
Wśród szczególnie ciężkich przypadków lekarka wymieniła zatrucia osób niepełnoletnich.
- Mrożące krew w żyłach są sytuacje, kiedy osoby nieletnie mają po około dwa, trzy promile i są nieprzytomne - dodała.
Do oddziału trafiają również pacjenci po jednorazowym spożyciu bardzo dużej ilości alkoholu. Prof. Pawlas opisała przypadek osoby, która będąc już nietrzeźwa, weszła do sklepu, otworzyła butelkę wysokoprocentowego alkoholu i wypiła. Pacjent stracił przytomność i wymagał intensywnego leczenia.
Jak zaznaczyła, w takich sytuacjach nie chodzi już o zwykłe upojenie, ale o zatrucie alkoholem. Ciężkie zatrucia mogą prowadzić do niewydolności oddechowej i zaburzeń układu krążenia, wymagających odpowiedniego wsparcia.
Najwyższe stężenie alkoholu, jakie odnotowano w kierowanym przez nią oddziale, wyniosło 7,3 promila. Pacjent miał wcześniej spożywać alkohol, a następnie wypił jednorazowo 0,7 litra wysokoprocentowego trunku.
- To sytuacja skrajnie niebezpieczna, tacy pacjenci w ostrej fazie są nieprzytomni, wymagają wentylacji zastępczej. Mogą pojawić się powikłania np. w postaci ostrego zapalenia trzustki czy neuropatii alkoholowej - wyjaśniła prof. Pawlas.
Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu
Prof. Pawlas zwróciła też uwagę na dodatkowe zagrożenia związane ze spożywaniem alkoholu. Jego działanie obniża kontrolę nad zachowaniem, co zwiększa ryzyko wypadków, m.in. podczas kąpieli oraz jazdy na rowerze czy hulajnodze.
W 2025 r. GUS odnotował spadek spożycia wszystkich głównych rodzajów alkoholu. Na jednego mieszkańca przypadało średnio 81,7 litra piwa, wobec 85,9 litra rok wcześniej, 4,9 litra wina i miodów pitnych, wobec 5,4 litra, oraz 3,2 litra napojów spirytusowych w przeliczeniu na 100-procentowy alkohol, wobec 3,4 litra.
- Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu, każda ilość jest szkodliwa i ma mniej lub bardziej destrukcyjny wpływ na nasz organizm. Reakcja na alkohol nie jest w każdym przypadku jednakowa i stanowi wypadkową wielu czynników fizjologicznych, psychologicznych czy środowiskowych - podsumowała prof. Pawlas.