Ryanair wypowiada wojnę pijanym pasażerom. Chce ograniczyć sprzedaż alkoholu w samolotach

Alkohol w samolocie często leje się strumieniami. Sięgają po niego głodni wakacyjnych wrażeń turyści, zatwardziali alkoholicy, ale i osoby stresujące się lotem. Niestety, jeden drink za dużo może spowodować liczne problemy. I nie chodzi tutaj o kaca moralnego, związanego z niewłaściwym zachowaniem, a o konieczność lądowania przed lotniskiem docelowym czy nawet zawrócenia samolotu. Ryanair zapowiada, że chce rozprawić się z pijanymi pasażerami.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Bezprawnik | Joanna Świba

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

43

Alkohol w samolocie często leje się strumieniami. Sięgają po niego głodni wakacyjnych wrażeń turyści, zatwardziali alkoholicy, ale i osoby stresujące się lotem. Niestety, jeden drink za dużo może spowodować liczne problemy. I nie chodzi tutaj o kaca moralnego, związanego z niewłaściwym zachowaniem, a o konieczność lądowania przed lotniskiem docelowym czy nawet zawrócenia samolotu. Ryanair zapowiada, że chce rozprawić się z pijanymi pasażerami.

Niektórzy zbyt często sięgają po alkohol w samolocie

Alkohol w samolocie wydaje się czymś normalnym. Część osób usiłuje rozprawić się ze stresem już na lotnisku, zaopatrując się w popularne małpki w strefie wolnocłowej. Następnie po zajęciu miejsca w samolocie wypatrują obsługi, aby zamówić drinki. Te są zwykle dosyć drogie, obsługa donosi je jednak nader chętnie, w końcu na alkoholu czy przekąskach (a także coraz częściej na zegarkach czy luksusowych kosmetykach) linie lotnicze również mogą sporo zarobić.

Zbyt dużo alkoholu w samolocie może mieć jednak katastrofalne skutki. I nie chodzi o konieczność czyszczenia wykładziny czy foteli z ponownie oglądanej treści żołądka. Jak informuje portal wakacyjnipiraci.pl, agresywne zachowanie pijanych pasażerów w samolotach zdarza się dosyć często i ma dosyć poważne skutki. Przykładem może być sierpniowy lot Ryanair, który zmierzał z Manchesteru na Ibizę i w związku z pijackimi wybrykami grupy rozochoconych wakacjowiczów, został przekierowany do Tuluzy we Francji.

Takie zdarzenia wywołują oburzenie wśród innych (najczęściej w pełni trzeźwych lub lepiej panujących nad swoim pijackim zachowaniem) pasażerów. To przede wszystkim strata czasu, a także dodatkowe koszty (na co akurat skarżą się linie lotnicze). Być może jednak w końcu ktoś poważnie weźmie się za ten problem i rozprawi z pijanymi pasażerami samolotów.

Szef Ryanair zapowiada walkę z pijaństwem w samolocie

Linie lotnicze często same są sobie winne. Problemy z pijanymi wynikają z tego, że alkohol w samolocie jest sprzedawany bez żadnych limitów (oczywiście nie powinno się sprzedawać alkoholu pijanym, czasem jednak bariera pomiędzy stanem lekkiej wesołości a całkowitym i generującym liczne problemy upojeniem alkoholowym jest bardzo cienka). Wkrótce może się to jednak zmienić.

Jak donosi portal wakacyjnipiraci.pl, szef Ryanair wyraził zaniepokojenie rosnącą liczbą pijanych i agresywnych pasażerów. Dlatego też linia lotnicza rozważa wprowadzenie limitu sprzedaży alkoholu w samolocie. Jeden pełnoletni pasażer miałby możliwość zakupu maksymalnie dwóch drinków alkoholowych na pokładzie samolotu.

Alkohol w samolocie, alkohol na lotnisku, alkohol w torebkach i plecakach

Niestety, takie ograniczenie nie do końca rozwiązuje problem. Alkohol w samolocie to jedno, a alkohol spożyty przed wylotem to drugie. Żeby więc na dobre rozwiązać problem pijackich wybryków pasażerów (i to w bardziej humanitarny sposób niż wyrzucanie ich wraz ze spadochronem wyjściem awaryjnym samolotu), to konieczne jest ograniczenie sprzedaży napojów wyskokowych w strefach wolnocłowych czy w lotniskowych barach.

Jak podkreślał szef linii Ryanair, latem problemem są również opóźnione wyloty, gdyż pijani pasażerowie zaczynają urządzać burdy jeszcze przed startem, bądź też są poszukiwani na lotniskach, gdyż nie są w stanie samodzielnie podejść do bramek. Na takich sytuacjach najbardziej cierpią pozostali uczestnicy lotów, którym opóźnienia krzyżują wakacyjne plany. Niestety, nawet całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na pokładzie samolotu może nie rozwiązać problemu. Oczywiście pasażerowie nie mogą spożywać alkoholu zakupionego gdzie indziej, jednak i tak to robią. A obsługa pokładowa nie jest w stanie upilnować wszystkich. Dlatego tylko całkowite uniemożliwienie kupowania większych ilości alkoholu na lotniskowych barach, czy też w strefach wolnocłowych na lotniskowych sklepikach (co zasadniczo jest nierealne) mogłoby całkowicie rozwiązać problem.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Byłem przez około 4 miesiące w stanach depresyjnych spowodowanych brakiem celu i prokrastynacją po rozwiązaniu wcześniejszych pewnych problemów z życia prywatnego, do tego dochodziło uzależnienie od marihuany, które z perspektywy czasu bardzo mocno wzmacniało prokrastynacje. Moi rodzice wyjechali na wakacje i zostawili mi wolne mieszkanie na tydzień, już wcześniej miałem ogarnięte grzyby, które tylko czekały na swój moment. Bardzo się stresowałem (jak przed każdym tripem, z tym że dochodził tu aspekt, że nigdy nie brałem tak dużej dawki). Moje oczekiwania były bardzo jasne, lecz jednak starałem się ich nie przekłuwać w wymagania, dlatego że zawsze gdy miałem zbyt duże oczekiwania to nie mogłem doznać prawdziwego oświecenia. Chciałem przemyśleć swoje uzależnienie od marihuany, to co chce w przyszłości robić w życiu, prokrastynacje i kilka prywatnych spraw.

Był wieczór około godziny 18, pogryzłem gorzki pokarm bogów i po około godzinie się zaczęło. Wszystko zaczęło się powoli kręcić, lampy na suficie były bardzo wyraźnie roztrojone, jednak byłem finalnie zdziwiony, że wizualizacje były słabsze niż na moim najmocniejszym tripie (2.8g), później okazało się, że odbiło się to na myślach, bo w mojej głowie był taki meksyk jakbym zjadł co najmniej 8g.

  • Inne
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Akademik, czysty przypadek

Opiszę wszystko po krótce bo chyba nie ma się nad czym rozdrabniać, a jest to chyba jedyny TR jaki znalazłem który opisuje to co brałem - własną sperme z cukrem Wiem, że to głupio brzmi, też tak zareagowałem gdy mój kumpel robiący regularnie na labie uczący się na UW nie powiedział mi o tym, że cukier zjedzony przed w dużych ilościach wpływa na zawartość jakiegoś tam hormonu w spermie(nazwy nie pamiętam, jeśli ktoś zna niech napisze) i możesz się praktycznie za nic całkiem miło odurzyć, oczywiście pomijając sam aspekt czynności którą dokonujesz.

Wiek i waga: 18 lat :) 60 kg

Doświadczenie: Alkohol, Nikotyna, MJ, teina, DXM, tatarak.

Substancja: 375mg DXM ,czyli 25 tabletek Acodinu

Set&Setting: Nastrój średni, lekki ból głowy, lekkie podekscytowanie zwiększoną dawką DXM, pełny żołądek. Chęć na coś ciekawego. Zima,południe.

  • Bad trip
  • LSD-25

Holandia, Boże Narodzenie. 1 Dzień świąt, wigilia do późna w robocie, wszystko co mogło sie zawalic, sie zawaliło. Kobieta i przyjaciel na święta w podobnie paskudnych realiach na pograniczu nędzy. Cpanie kwasa dla poprawienia nastroju i seta ?

 

„Może Narodzenie”

 Na wstępie napomknę, iż nie bylem w stanie od pewnego momentu określać czasu.

Opowieść zacznę od decyzji o wyskoczeniu do centrum Rotterdamu autobusem aby w międzyczasie naładował się kwas , popodziwiać  piękne widoki , wejść do kofa,  skoro już wszystko uległo zrypaniu to niech chociaż  coś przyjemnego, pomyślałem.