Po podłożeniu ognia podpalacz relaksował się w domu paląc marihuanę. Miał ją z własnej uprawy

Do tej dość nietypowej w swym przebiegu interwencji doszło w piątek, 12 maja około godziny 18:00 w Wałbrzychu

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

kryminalki.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

92

Niestety każdego roku na wiosnę i jesień w wielu regionach naszego kraju możemy zaobserwować nielegalny i niezwykle niebezpieczny proceder, jakim jest wypalanie traw, trzcinowisk lub pozostałości po zeszłorocznych zbiorach. Zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi oraz zwierząt, jakie niesie ze sobą tego typu skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, jest ogromne, dlatego policjanci sukcesywnie walczą z celowym wywoływaniem tego typu pożarów i reagują na każde zgłoszenie dotyczące takich zdarzeń. Jednak czasem interwencja dotyczącą wypalania traw może przynieść dość nieoczekiwane efekty, o czym przekonali się wałbrzyscy funkcjonariusze, którzy nie spodziewali się, że poszukując sprawcy podpalenia traw, zatrzymają wielbiciela innego rodzaju „trawy”…

Do tej dość nietypowej w swym przebiegu interwencji doszło w piątek, 12 maja około godziny 18:00 w Wałbrzychu. Policjanci prewencji z wałbrzyskiej komendy miejskiej zostali wówczas skierowani w okolice jednej z ulic, gdzie miało dojść do celowego podpalenia traw. Co gorsza ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał, stwarzając realne zagrożenie dla okolicznych mieszkańców, dlatego konieczna była interwencja funkcjonariuszy straży pożarnej, którzy szybko i sprawnie ugasili płomienie.

Policjanci w toku prowadzonych na miejscu zdarzenia czynności, ustalili dane potencjalnego sprawcy podpalenia traw. Lecz, gdy udali się do miejsca jego zamieszkania, od progu „przywitał ich” znajomy zapach, który intensywnie unosił się w powietrzu, i nie był to zapach wypalanych traw. Była to woń, którą wydziela… palona marihuana, potocznie zwana „trawką”.

Dość szybko funkcjonariusze odnaleźli w głębi lokalu źródło specyficznego zapasu, którym okazał się 34-latek. Co więcej, po dokładnym sprawdzeniu miejsca zamieszkania mężczyzny, wyszło na jaw, że oprócz wypalania traw i palenia „trawki”, trudni się on również nielegalną uprawą konopi indyjskich. Policjanci znaleźli bowiem w pomieszczeniach zajmowanych przez 34-latka trzy namioty wyposażone w kompletny sprzęt służący do uprawy marihuany, 76 sztuk krzewów w różnych fazach wzrostu oraz kilkanaście gram gotowego suszu. Cały sprzęt oraz nielegalne substancje trafiły do policyjnego depozytu, a ich właściciel został zatrzymany i przewieziony do siedziby wałbrzyskiej komendy miejskiej celem wykonania z nim dalszych czynności.

Obecnie funkcjonariusze szczegółowo wyjaśniają wszystkie okoliczności tej sprawy. Sprawdzają między innymi czy poza uprawą mężczyzna zajmował się również sprzedażą marihuany.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Tego lata, zdarzyło mi się być na kwasie w dużym zbiorowisku ludzi (duży,

pokojowo zorientowany festiwal ogólnopolski).


Był to mój pierwszy kwas od ostatnich trzech lat. Nasza (biorąca) ekipa

liczyła sześć osób i każdy z nas zjadł połówkę "Policjanta" (hehe niezła

nazwa dla kwasa, co?). Zdawaliśmy sobie sprawę, z tego że "setting" jest

trudny - dużo ludzi, odnalezienie się ponowne graniczy z cudem, trudności z

powrotem do namiotu nawet na trzeźwo. Ale atmosfera była bardzo pozytywna,

  • Kodeina
  • pFPP
  • Pozytywne przeżycie

Gorszego nie było, wszystko w tekście.

Poniedziałek. Otwieram oczy, na zegarku ślini się godzina 7:50. Świetnie, za 10 minut zajęcia, dlatego odwróciłem się na drugi bok i poszedłem spać dalej, wszak spałem całe trzy godziny. Po chwili jednak dopadły mnie "wyrzuty sumienia" i zwlokłem dupsko z barłogu. Jako "chwila" mam na myśli 30 minut, oczywiście. Zaczołgałem się do łazienki. Stary, wyglądasz jak gówno. Szast-prast, OK, doprowadzony do stanu używalności. Budzik wskazuje 8:45, faaak.

  • Benzydamina
  • Pozytywne przeżycie

pozytywne nastawienie, ekscytacja. Niepewność i lekki strach. Bardzo chciałem doświadczyć halucynacji które odbiorą mi mowę, liczyłem na przyjaznego tripa bez szkieletów, zombie i innych straszydeł. Najdłuższą i najistotniejszą część tripa spędziłem w lesie. Wziąłem ze sobą tylko papierosy, wodę, coś do jedzenia i koc. Spotkałem (jak mi się wydawało) parę osób.

Halucynacje są dla mnie czymś naprawdę intrygującym. To z jednej strony duże pole do popisu wspaniałego organu jakim jest mózg, a z drugiej duża zagadka. Pod wątpliwość podchodzi czym jest świat i wszystko wokoło, gdy ich doświadczamy. Możnaby powiedzieć, że dla ludzi świat jest reakcją chemiczną w ich mózgach. Takie rozumowanie towarzyszyło mi przy podejmowaniu decyzji o zakupie opakowania tantum rosa po uprzednim przeszperaniu hypera i neurogroove.

 

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Wolna chata, ekscytacja i lęk. W pokoju, gra cieni i świateł.

Piszę ten raport następnego dnia na zjeździe. Od razu powiem, że dół jest przeokropny w porównaniu do tego, co brałem wcześniej, wrócę do tego wątku pod koniec tra. Godzin nie piszę, bo gubiłem się w czasie, poza tym przez większość czasu miałem problem z czytaniem i nie widziałem cyfr. Wydarzenia chyba nie są po kolei, bo było tego za dużo. Trwało od ok. 22.20 i skończyło się chwilę przed 8 i zjazd do 13.00.

 

Umówiłem się z kolegą na cipacza. Pierwszy raz obchodzę się z tym czymś, kolega z resztą też. A jako że miałem wolną chatę, to trzeba było jakoś z tego skorzystać.