Chciałbym opisać najgorszego tripa jakiego kiedykolwiek doznałem, nie zakończył się on dobrze.
Kryminalni z zamojskiej komendy przeszukali mieszkanie i przynależną do niego piwnicę zajmowane przez 24-latka z Zamościu. Pomagał im w tym Kodak - pies służbowy przeszkolony do wykrywania narkotyków wraz ze swoim przewodnikiem.
Kodak, policyjny pies wskazał miejsce ukrycia marihuany. Narkotyki przechowywał 24-latek w mieszkaniu oraz piwnicy. Z zabezpieczonej przez kryminalnych marihuany można byłoby wykonać prawie 95 porcji dilerskich tego narkotyku. Mężczyzna usłyszał już zarzuty posiadania narkotyków. Zgodnie z prawem za tego typu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.
Kryminalni z zamojskiej komendy przeszukali mieszkanie i przynależną do niego piwnicę zajmowane przez 24-latka z Zamościu. Pomagał im w tym Kodak - pies służbowy przeszkolony do wykrywania narkotyków wraz ze swoim przewodnikiem. Pies zaznaczył miejsca, w których mogą mogą być ukryte narkotyki. Jak się okazało, jego nos nie zawiódł, bo policjanci odnaleźli tam susz roślinny, który po wykonanych testach okazał się marihuaną.
24-latek narkotyki miał schowane zarówno w domu, jak i w piwnicy. Przechowywał je w słoiku oraz plastikowym pojemniku. Łącznie mundurowi zabezpieczyli środki odurzające w ilości, z której można byłoby wykonać prawie 95 porcji dilerskich marihuany.
24-latek po nocy spędzonej w policyjnym areszcie, dzisiaj usłyszał zarzuty posiadania środków odurzających. Za tego typu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.
Chciałbym opisać najgorszego tripa jakiego kiedykolwiek doznałem, nie zakończył się on dobrze.
Sam w domu. Nastawienie na silne doświadczenie psychodeliczne.
Około 3 w nocy spożyłem 450mg DXM. Pół godziny wcześniej zjadłem także 3 ząbki czosnku i 7,2 gram lecytyny. Faza była lekka, brak OEV i lekkie CEVy. Prawdziwa faza zaczęła się dopiero później.
O 7 rano tego samego dnia wziąłem kolejne 300mg DXM, poprzedziłem to zjedzeniem 3 ząbków czosnku i 3,6 gram lecytyny. Odczekałem dwie godziny i spożyłem 40mg 2C-E. Była godzina 9 rano i to uznaje za początek tripa.
W towarzystwie nowopoznanego kolegi - B, o którym niewiele wiedziałem. Mój pokój w akademiku, trochę zagracony i nieposprzątany. Ogólna kondycja fizyczna i psychiczna mogłaby być lepsza. Pomysł na wypróbowanie 4-ACO-DMT wpadł mi do głowy wręcz natychmiast po obudzeniu się w sobotę o godzinie 13:00. Wiedziałem, że po tak później pobudce nie zrobię niczego szczególnie konstruktywnego w ciągu dnia. Na tripa decydowałem się wiedząc, że warunki nie są szczególnie korzystne, ale i tak najlepsze jakie jestem sobie w stanie zorganizować w obecnych warunkach.
pozytywne nastawienie; impreza koleżanki, znajome otoczenie i ludzie, których znam bardzo dobrze; mało kameralnie i niekorzystna muzyka
Obawy przed imprezą miałam - ale dotyczące raczej tego, że wszyscy szybko posną po ziele. Źródło było zaufane, choć, gdy poprzednim razem jarałam z koleżankami towar od tej osoby, skończyłyśmy po jednym buszku z fifki, gdyż już nam dość mocno weszło.