specyfik: pół opakowania suszonych meksykańskich psylocybków
exp: powój, dxm, benzydamina, san pedro, salvia i inni.
miejsce i czas: Amsterdam, cały trip w okolicach Dam.
dramatis personae: ja, R., jego dziewczyna i jej siostra A.
20-latek pojawił się w sądzie w stanie Tennessee w USA w związku z zarzutami o posiadanie narkotyków. W pewnym momencie mężczyzna wyjął z kieszeni skręta i zapalił go na oczach sędzi. W ten sposób miał wyrazić swoje poparcie dla legalizacji marihuany.
20-latek pojawił się w sądzie w stanie Tennessee w USA w związku z zarzutami o posiadanie narkotyków. W pewnym momencie mężczyzna wyjął z kieszeni skręta i zapalił go na oczach sędzi. W ten sposób miał wyrazić swoje poparcie dla legalizacji marihuany.
20-letni Spencer Boston wywołał spore zamieszanie na sali sądowej w hrabstwie Wilson w USA. Mężczyzna, którego oskarżono o posiadanie narkotyków, zaczął wygłaszać swoją opinię na temat przepisów dotyczących marihuany.
Po chwili 20-latek sięgnął do kieszeni i wyjął z niej jointa. Na oczach sędzi oraz wielu innych świadków, zapalił marihuanę. Wszystko zostało uwiecznione na nagraniu z monitoringu.
To jedna z najbardziej szalonych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem. Ludzie obecni na sali wybuchnęli śmiechem - skomentował szeryf hrabstwa Wilson Robert Bryan.
Ochrona zainterweniowała i wyprowadziła Bostona z sali sądowej. Mężczyzna odpowie za dwa nowe zarzuty - posiadanie marihuany oraz nieobyczajne zachowanie.
20-latek będzie musiał także spędzić najbliższe 10 dni w areszcie za obrazę sądu. 14 kwietnia ma po raz kolejny stanąć przed wymiarem sprawiedliwości.
specyfik: pół opakowania suszonych meksykańskich psylocybków
exp: powój, dxm, benzydamina, san pedro, salvia i inni.
miejsce i czas: Amsterdam, cały trip w okolicach Dam.
dramatis personae: ja, R., jego dziewczyna i jej siostra A.
Kto: Ja, chlopak lat 21 jeszcze (11 września 22 urodzinki)
Substancja: alkohol (piwo + wodka)
Doświadczenie: alkohol(dosyć często), thc(dosyć często), xtc(sporadycznie), psylocybina(żadko ale sezon sie zaczął:)
set and setting: dom -> lokal
Spokojny letni weekend poprzedzony lekturą na temat LSD. Chęć odkrycia substancji dla rzekomego duchowego działania (przy jednoczesnym - w miarę możliwości - wewnętrznym stonowaniu się, tj. bez żądzy wielkich obrazów i napalania się). Dwójka znanych towarzyszy, żadnych obaw o możliwe "dziwne biegi wydarzeń".
Wprowadzenie: Niniejszy raport został pomyślany jako druga część psychodelicznego tryptyku. Pomysł polega na tym, że każdy z trójki osób uczestniczących w podróży, napisał na jej podstawie TR opisujący wydarzenia sprzed 2,5 roku. Nie narzucaliśmy sobie żadnej odgórnej formy ani nie dzieliliśmy się tym, kto z nas opisze konkretnie wydarzenia a kto wstrzyma się od ich przytaczania pozostawiając je dla reszty. Na pewno część wątków będzie się więc powtarzała. Zamieszczam linki do pozostałych części tryptyku:
ja i m. wieczór, nasze mieszkanie. za oknem zima. czas tripu 21:00. ciekawość
Siedzimy z M. (moją ukochaną) w piątkowy wieczór w naszym domu. Z radia ospale sączy się muzyka. My na łóżku rozmawiamy o życiu, o przeszłości o ideałach i upadku moralności. W pewnym momencie proponuję, żebyśmy wzięli LSD które od dłuższego czasu zalega w lodówce. Rozpuszczamy po 2 krople w drinku. Zapalamy świece i w oczekiwaniu na efekt włączamy film. Nastrój mamy dobry a holiwoodzkiego obrazu filmu tylko poprawia ten stan. Po 40 minutach M. pyta czy dobrze się czuję. Odpowiadam lekko zawiedziony, że tak i że chyba nic z tego. M.