N2O
20-latek pojawił się w sądzie w stanie Tennessee w USA w związku z zarzutami o posiadanie narkotyków. W pewnym momencie mężczyzna wyjął z kieszeni skręta i zapalił go na oczach sędzi. W ten sposób miał wyrazić swoje poparcie dla legalizacji marihuany.
20-latek pojawił się w sądzie w stanie Tennessee w USA w związku z zarzutami o posiadanie narkotyków. W pewnym momencie mężczyzna wyjął z kieszeni skręta i zapalił go na oczach sędzi. W ten sposób miał wyrazić swoje poparcie dla legalizacji marihuany.
20-letni Spencer Boston wywołał spore zamieszanie na sali sądowej w hrabstwie Wilson w USA. Mężczyzna, którego oskarżono o posiadanie narkotyków, zaczął wygłaszać swoją opinię na temat przepisów dotyczących marihuany.
Po chwili 20-latek sięgnął do kieszeni i wyjął z niej jointa. Na oczach sędzi oraz wielu innych świadków, zapalił marihuanę. Wszystko zostało uwiecznione na nagraniu z monitoringu.
To jedna z najbardziej szalonych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem. Ludzie obecni na sali wybuchnęli śmiechem - skomentował szeryf hrabstwa Wilson Robert Bryan.
Ochrona zainterweniowała i wyprowadziła Bostona z sali sądowej. Mężczyzna odpowie za dwa nowe zarzuty - posiadanie marihuany oraz nieobyczajne zachowanie.
20-latek będzie musiał także spędzić najbliższe 10 dni w areszcie za obrazę sądu. 14 kwietnia ma po raz kolejny stanąć przed wymiarem sprawiedliwości.
Kuchnia, z tyłu lodówka, za oknem pizgawica i szare niebo. W głowie mały burdel, co od dawna jest standardem
...czyli o tym: jak miałem pójść po fajki, ale pokój mi zabronił (a właściwie krzesło).
Zazwyczaj mam w dupie takie tekściki w podpisach, jednak tym razem napiszę otwarcie: ten trip report nie ma na celu gloryfikacji podawania dożylnego tryptamin czy innego ołowiu; pilleater de pigułożerca w żadnym razie nie ma zamiaru namawiać tym wpisem kogokolwiek do podawania dożylnego czegokolwiek.
Trzydniowy festiwal Sadhana Open Air. Nastawienie w 100% pozytywne.
Rzecz działa się na Sadhanie – cokolwiek małokalibrowym (~150 osób) festiwalu na otwartym powietrzu, urządzonym na obrzeżach Domachowa, niedaleko trójmiasta.
Pole, las, mały chill stage, niewiele większy main, stoisko z jedzeniem i piciem. Namioty, lubiani (bardzo) i zaufani ludzie w ilości czternastu + ja. Dużo dragów. Cudnie.
nastawienie pozytywne, jednak nieznajomość terenu zmieniła trip w raczej negatywny
We wrześniu bierzącego roku, wraz z kumplem spróbowaliśmy po raz pierwszy benzydiaminy. Był to nawet udany trip ale zdecydowałem
się opisać nasz drugi (stwierdziłem że więcej da się z niego wyciągnąć), który odbył się jeszcze ciepłej nocy październikowej,
tym razem z dwoma kumplami. Będę ich opisywał jako S i T.
Ja i S po naszym pierwszym spotkaniu z benzydiaminą mieliśmy jej serdecznie dość lecz jednak nas coś podkusiło...
Zaplanowaliśmy wszystko idealnie, mimo to mogło stać się wiele złego o czym przekonacie się w dalszej częsci TR'a.