05-01-04 from chilum v.1.1:
Saluto junkies!
Więźniowie wykazują się dużą kreatywnością, jeżeli chodzi o przemyt kontrabandy. Jeden z nich wypełnił balon marihuaną i ukrył go w jamie nosowej, skutecznie unikając wykrycia. Narkotyk pozostał na miejscu przez prawie dwie dekady.
Więźniowie wykazują się dużą kreatywnością, jeżeli chodzi o przemyt kontrabandy. Jeden z nich wypełnił balon marihuaną i ukrył go w jamie nosowej, skutecznie unikając wykrycia. Narkotyk pozostał na miejscu przez prawie dwie dekady.
Pewien 48-letni mężczyzna [z Australii- przyp. Red. H]zaczął miewać poważne bóle głowy. Udał się do neurologa w celu wykrycia przyczyny. Podczas wywiadu lekarskiego przyznał, że od lat miał zatkany nos po prawej stronie, a także doznawał nawracających infekcji.
Wyniki badań ujawniły "twardą szarą masę" w prawej jamie nosowej mężczyzny, więc specjaliści wykonali endoskopię w znieczuleniu ogólnym, aby ją usunąć. Okazało się, że w nosie mężczyzny znajdowała się "gumowa kapsułka zawierająca zdegenerowane warzywa/materię roślinną".
W końcu personel medyczny poznał całą prawdę. Mężczyzna w wieku 30 lat był w więzieniu. Pewnego dnia, odwiedziła go dziewczyna z małym prezentem. Aby przemycić niewielki pakunek marihuany, więzień wsunął go do prawego nozdrza.
W celi okazało się, że wydostanie kontrabandy jest trudniejsze niż mogło się wydawać. Próbując wyłowić pakunek, mężczyzna wepchnął go jeszcze głębiej. Poczuł jak kontrabanda ześlizguje mu się do gardła i znika na dobre. Okazało się jednak, że pakunek został w jamie nosowej. O całej historii mężczyzna przypomniał sobie dopiero 18 lat później.
Ciała obce usuwane z nosów określa się mianem rhinolitów. Tego typu zabiegi zdarzają się średnio u około 1 osoby na 10 000 pacjentów.
W literaturze odnotowano do tej pory tylko jeden rhinolit bazujący na przemycanych narkotykach, który okazał się być kodeiną i opium owiniętymi w kawałek nylonu. Przytoczony przypadek jest drugim dotyczącym kontrabandy w nosie i pierwszym, w którym przemycaną substancją była marihuana.
Set : Wszystko na czczo, nie jadłem cały dzień. Dawka dekstometorfanu przyjęta z rana, blotter LSD przyjęty dosłownie chwilę przed spotkaniem z Kuratorką, które miało trwać godzinę. Wielkie podekscytowanie nową substancją oraz lekka adrenalina związana z niepewnością, czy czasem kartonik nie wejdzie za wcześnie przez co Kuratorka zauważy, że jestem naćpany. Setting : Moje puste mieszkanie, przygotowany wygodny fotel, muzyka oraz jedzenie, które powinno być ciekawym doświadczeniem na kwasie.
Godzina 14:00, T: zarzucam blotter, za chwilę powinna być Kuratorka.
T+0:03 Kuratorka dzwoni do drzwi, połykam blotter i otwieram jej. Zaczyna się oczekiwanie.
Set: Dobrze wyspany, podekscytowany na myśl o pierwszym tego typu tripie. W dobrym humorze. Setting: Na początku pobliski las, łąki i polany z trójką znajomych. Później mój pokój i 5tka znajomych.
14:00 Jemy. Niezdarnie wsypuje zawartość narkotorby - połowa pod język, druga na wargę. Koniec końców udało się nic nie zmarnować. X zrobiła to dużo sprawniej.
14:05 Docieramy na naszą docelową łąkę. Siedzimy na słońcu i palimy szlugi.
Komentarze