Ogólnie nie przepadam za narkotykami.. bywało, że dość często paliłem (takie środowisko), parę razy wciągałem.
...bo nielegalny alkohol zalewa rynek
Podchodzisz do baru i niczym Harvey Specter z szelmowskim uśmiechem mówisz do barmana „poproszę szklaneczkę 12-letniego Macallan na lodzie”. Już wiesz, że ten wieczór będzie dobry. W końcu z chwilę podpiszesz ogromny kontrakt i dobrze jest to uczcić szklanką dobrej whisky. Ostatnie, czego możesz się spodziewać, to odpowiedź barmana „Przepraszam, ale musiałem wylać. Mam tylko taką sprzed tygodnia”.
Rządy i lokalne władze na całym świecie mają swoje pomysły na ograniczenie sprzedaży, a co za tym idzie konsumpcji alkoholu przez swoich mieszkańców. Z jednej strony wolność gospodarcza i obyczajowa, a w zasadzie co to kogo obchodzi, ile pijamy alkoholu. W końcu akcyza na alkohol to całkiem spory zastrzyk gotówki do państwowej kasy. Z drugiej strony alkoholizm to bardzo poważny problem społeczny i państwo nie powinno przykładać ręki do zachęcania ludzi do spożywania alkoholu. Oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale niekoniecznie musi to oznaczać możliwość kupna butelki alkoholu w śmiesznie niskiej cenie w trzydziestu sklepach w promieniu 100 metrów od domu. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze nielegalny alkohol, który paradoksalnie jest równie popularny.
Z tego powodu rządy mają różne pomysły na zbalansowanie tych dwóch, zupełnie sprzecznych interesów. Chociażby minimalna cena za alkohol, która zdaniem niektórych mogłaby korzystnie wpłynąć na spadek konsumpcji alkoholu. Prohibicja w Krakowie, pomimo samorządowych utarczek i czasowego zawieszenia uchwały miejskich włodarzy przez sąd, została de facto wprowadzona przez tamtejszych sprzedawców. Te rozwiązania wywołują wśród komentujących niemałe poruszenie i spore emocje. To jednak nic, w porównaniu z rozwiązaniem, które zaczęło właśnie funkcjonować w dalekich Indiach.
Władze Delhi nakazały tamtejszym hotelom i restauracjom zniszczenie alkoholu leżącego w barze dłużej niż 8 dni. Celem takiego dziwnego rozwiązania jest walka z kradzieżami i zapobieganie fałszowaniu alkoholu. Nielegalny alkohol jest ogromnym problemem nawet w najdroższych hotelach. W praktyce zapewne chodzi o zwiększone wpływy z akcyzy wymuszone większym obrotem i ograniczeniem szarej strefy. Z drugiej strony z pewnością ograniczy to dostęp do alkoholu w tych miejscach. Z biznesowego punktu widzenia serwowanie większości alkoholu przestało tam mieć jakikolwiek sens.
Według pomysłu tamtejszych władz, piwo, wino, szampan i gotowe drinki można składować maksymalnie przez trzy dni. Whiskey, gin, wódka, rum tequila o wartości poniżej 1500 rupii (ok. 80 zł) na barowej półce mogą stać maksymalnie przez pięć dni. Wszystkie alkohole o wartości od 1500 do 6000 rupii (80-350 zł) można składować maksymalnie przez 8 dni. Po przekroczeniu tego terminu alkohole trzeba zniszczyć. Restauratorzy przyłapani na nieprzestrzeganiu regulacji mają natychmiastowo tracić zezwolenia na sprzedaż jakiegokolwiek alkoholu.
Rozwiązanie w praktyce sprowadzi się do tego, że w barach będą dostępne wyłącznie te najpopularniejsze rodzaje alkoholu. Nikomu nie będzie się opłacało kupować alkoholi rzadszych, ale droższych, które do tej pory mogły być ozdobą baru. Tym samym uderzy to w klientów, którzy będą ograniczeni do najtańszego piwa czy wódki. Co ciekawe, idea stojąca za tym rozwiązaniem wcale nie jest tak krytykowana, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. W kraju zdarzały się przypadki nawet pięciogwiazdkowych hoteli, gdzie nielegalny alkohol był składowany w piwnicy i serwowany w barze. Najwidoczniej skala tego rodzaju oszustw była na tyle duża, że zdecydowano się wprowadzić tak drastyczne rozwiązanie.
przystanek Woodstock poraz 9, a więc znane i lubiane otoczenie. Nastawienie pozytywne, długo oczekiwana ciekawość.
Ogólnie nie przepadam za narkotykami.. bywało, że dość często paliłem (takie środowisko), parę razy wciągałem.
około 40 tabletek exstasy w okresie 6 miesięcy
Zapewne każdy z nas zastanawiał się nad tym, kiedy weźmie ostatniego dropsa, wszyscy przecież mówią, że kiedyś na pewno im się to znudzi, że to nie będzie trwało wiecznie, że nie są od tego uzależnieni więc mogą w każdej chwili przerwać imprezki z cukierkami. Sęk tylko w tym, że nikt tego nie robi, nikt nie kończy, można raczej powiedzieć że exstasy "może być" dopiero początkiem!
ja i m. wieczór, nasze mieszkanie. za oknem zima. czas tripu 21:00. ciekawość
Siedzimy z M. (moją ukochaną) w piątkowy wieczór w naszym domu. Z radia ospale sączy się muzyka. My na łóżku rozmawiamy o życiu, o przeszłości o ideałach i upadku moralności. W pewnym momencie proponuję, żebyśmy wzięli LSD które od dłuższego czasu zalega w lodówce. Rozpuszczamy po 2 krople w drinku. Zapalamy świece i w oczekiwaniu na efekt włączamy film. Nastrój mamy dobry a holiwoodzkiego obrazu filmu tylko poprawia ten stan. Po 40 minutach M. pyta czy dobrze się czuję. Odpowiadam lekko zawiedziony, że tak i że chyba nic z tego. M.
Autor: elmo
Substancja: 1,5 g Benzydaminy + 150 mg DXM
Wiek: 16
Waga: 67 kg
Doświadczenie: MJ, Kodeina, Benzodiazepiny, Benzydamina, DXM
S&S: Z koleżanką (dajmy na to K.) i jej mamą za ścianą w jej domu.
Było to dosyć dawno, wiec zdarzenia bynajmniej nie są ułożone chronologicznie. Opisuje tylko to, co najbardziej zapadło mi w pamięć.