Postanowiłem wypróbować na sobie działanie efedryny. Jak do tej
pory ze środkami odurzającymi nie miałem do czynienia, więc
nadszedł czas coś tu zmienić (chociaż efedryna środkiem
odurzającym nie jest na pewno! :)))
...czyli epidemia niepamięci u domniemanych klientów Cezarego P.
W Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ przesłuchano wczoraj kolejne osoby, które miały pecha dzwonić do Cezarego P. po tym, jak założono mu podsłuch.
"Nie dzwoniłem do niego w innym celu niż zakup kokainy" - podsumowała jedna z nich, co stanowi intyeresujaca odmianę po zarzekaniach się celebrytów, którzy mieli u oskarżonego zamawiać obiady, tudzież kupowac od niego alkohol. Sam oskarżony, kóremu prokuratura zarzuca sprzedaż kokainy wartej łącznie ponad milion złotych, utrzymuje, że niczego nie sprzedawał.
- Na imprezach słyszałem, że to jest osoba, która może przywieźć różne rzeczy jak trzeba, w tym narkotyki - zeznał 30-letni przedsiębiorca z Warszawy, który przyznał, że wie kim jest oskarżony. Świadek rozpoznał swój głos na nagraniu, stwierdzając, że z oskarżonym miał kontakt tylko raz, gdy dzwonił do niego w nocy po pijanemu, w związku z czym "nie pamięta szczegółów".
Inny świadek przyznał, że kupował kokainę, ale nie był pewien czy od P. Opisał jedynie duży, czarny samochód terenowy - taki, jakim według prokuratury poruszał się oskarżony.
- Okoliczności, w których miałem kontakt z oskarżonym były mocno imprezowe i wspomnienia są dość zatarte. Nie wiem po co dzwoniłem do oskarżonego. - oświadczył przed sądem kolejny świadek, który później zeznał, że brał udział w imprezach, na kórych zdarzał sie, że ktoś rzucał hasło, żeby zadzwonić "do Czarka".
- Przyjeżdżał i przywoził jakieś tam środki odurzające. Nie jestem w stanie określić jakie to były środki. Mogły to być jakieś leki, dopalacze, nie mogę wykluczyć kokainy. Nie odróżniłbym jednego od drugiego - powiedział świadek.
Rok temu ten świadek pamiętał kontakty z "dilerem gwiazd" znacznie lepiej, co przypomniała mu sędzia Anita Kowal, odczytują zeznania, jakie skadał wówczas w prokuraturze :
"Kokainę kupowałem od P. na telefon, w małych foliowych zawiniątkach, kosztowała ok. 150 zł. Nie dzwoniłem do niego w innym celu, niż zakup kokainy. Wystarczyło do niego zadzwonić i on przyjeżdżał".
W nagraniach z podsłuchu słychać, jak pytany przez Cezarego P. czy chce "tą lepszą, czy tą drugą" odpowiada, że zamawia "malucha".
Przed sądem świadek nie był sobie w stanie przypomnieć czym był ów "maluch", zapewnił jednak, że nie kupował przez telefon samochodu.
Ostatecznie do kupowania narkotyków u oskarżonego przyznał się jeszcze tylko jeden świadek. Pozostali zasłaniali się niepamięcią.
Postanowiłem wypróbować na sobie działanie efedryny. Jak do tej
pory ze środkami odurzającymi nie miałem do czynienia, więc
nadszedł czas coś tu zmienić (chociaż efedryna środkiem
odurzającym nie jest na pewno! :)))
nazwa substancji:
Tussipect (syntetycza efedryna)
poziom doświadczenia użytkownika:
170cm. 67kg.
Bardzo pozytywne nastawienie do nadchodzącego przeżycia. Radość z możliwości spróbowania LSD po raz pierwszy.
- Finally! Wreszcie, udało się!
- Ale co, o czym Ty gadasz?
- No, przeżyłem coś, czego od dawna zawsze chciałem.
- Człowieku, ja Ciebie totalnie nie rozumiem. Może wytłumaczysz?
- Okej. Usiądź. Opowiem Ci bajkę...
- Czy ja Ci wyglądam na dziecko?
- Nie... ale chciałeś, żebym wytłumaczył.
- No dobra, dobra, już. Gadaj. ,,Dawno, dawno temu..."
- Nie. Wcale nie tak dawno. Wczoraj.
- Ghhh... ,,Za górami, za lasami?..."
- Nie. U ziomka na działce.
- Co to, kurwa, za bajka jest?
Humor dobry, gotowy na pierwsze od 7 miesięcy doświadczenie z psychodelikami, jednak trochę zmęczony podróżą i głodny. | Impreza typu psytrance w Gdańsku.
Po kilku miesiącach uprawiania sajkoszamanizmu, postanowiłem dać sobie spokój. Zauważyłem, że to nie jedyna dobra ścieżka w życiu oraz, że pod pretekstem niszczenia swojego ego, budowałem je coraz to większe. Mimo to, po siedmiu miesiącach od ostatnich grzybów, postanowiłem spróbować DOCa - substancji, która obrosła w legendy.
T+0