05-01-04 from chilum v.1.1:
Saluto junkies!
Zwykle jest tak: ustawiają się przed sklepem i wybierają tego, który wygląda na najstarszego. On wchodzi i kupuje piwo, wódkę, rzadziej wino. Zazwyczaj bez przeszkód, choć nie jest pełnoletni. Tylko co dziesiąty spotka się z odmową.
Zwykle jest tak: ustawiają się przed sklepem i wybierają tego, który wygląda na najstarszego. On wchodzi i kupuje piwo, wódkę, rzadziej wino. Zazwyczaj bez przeszkód, choć nie jest pełnoletni. Tylko co dziesiąty spotka się z odmową.
Jeszcze parę lat temu sprzedawców nabierało się na tymczasowy dowód osobisty. Taki, który mogą mieć nawet niepełnoletni, a niczym nie różni się od tego zwykłego. Potem jednak przy kasach pojawiały się ostrzeżenia: sprawdź datę urodzenia, zanim sprzedasz. Dowód to nie wszystko.
Ale wystarczy spojrzeć na warszawskie bulwary albo plaże na Helu. Wciąż widać, jak młodociane grupki beztrosko sączą piwo. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych alarmuje: jedynie 11 proc. nieletnich spotyka się w sklepie z odmową sprzedaży alkoholu.
Sposobów jest na pęczki. Takich, do których wymagany jest partner. I takich, które można realizować samodzielnie.
- Dobrze mieć starsze rodzeństwo. Zawsze prosiłam brata - śmieje się Kasia. - Zakładałam wysokie szpilki, bluzkę z dekoltem i robiłam mocny makijaż. Działało bezbłędnie - dodaje Julia.
- Brało się dowód kogoś, kto jest choć trochę podobny. Przechodziło - wspomina Tomek. - Albo prosiło kogoś przed sklepem. Na przykład bezdomnego - dodaje Aneta.
Często też typowało się tego, kto wygląda na najstarszego: ma już zarost, nosi okulary, jest wyższy niż reszta.
Zaś sprzedawcy pakowali do sitaki to, czego akurat spragnione było młodociane towarzystwo.
- To jest bardzo uznaniowe: czy ktoś młodo wygląda? - wskazuje problem Katarzyna Łukowska z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. - Sprzedawcom brakuje dwóch ważnych umiejętności: proszenia o okazanie dowodu tożsamości i odmawiania - dodaje.
Niektórzy sprzedawcy mówią też, że boją się agresywnych nastolatków. Jednak, jak zauważa Łukowska, problemem jest zwykle ich nieświadomość. Nie wiedzą, z jakimi konsekwencjami wiąże się sprzedaż alkoholu nieletniemu.
- Mogłoby być takie rozwiązanie prawne, że sprzedawca jest współodpowiedzialny za to, co nastolatek zrobi po alkoholu - proponuje. Bo przecież grzywna i utrata koncesji to nie wszystko.
Jak ustaliła PARP, ponad 40 proc. piętnastolatków piło w ciągu ostatniego miesiąca alkohol. Aż 20 proc. się nim upiło. Wiek inicjacji alkoholowej to w Polsce... dwanaście lat.
Jedyny pozytyw to tendencja spadkowa, która utrzymuje się na przestrzeni ostatnich lat. Jednak wyniki wciąż są zatrważające. Nie pomaga tu wszechobecność alkoholu, który oglądać można w reklamach i na półkach niemal każdego sklepu spożywczego
Nie pomagają też dorośli, którzy w 68 proc. przypadków stoją za inicjacją alkoholową młodego człowieka. A w końcu nie pomagają sprzedawcy w sklepach, bo tylko od 11 do 16 proc. z nich odmawia sprzedaży. - To jest jednocześnie informacja o dokonanych przestępstwach. Trzeba z tym walczyć - podkreśla Katarzyna Łukowska.
Podekscytowany dorwaniem kwasa słabo się przygotowałem, miałem tylko sok i pierdoły nieprzydatne w przeżywaniu tego doświadczenia. Otoczenie wspaniałe, cudowny las.
A więc zacznijmy od tego, że polowałem na kwasa od ponad roku i w końcu go dostałem w swoje łapska. Niestety nie oryginalny kwas, tylko LSD-P1, ale i tak byłem zadowolony. Kilka dni później udałem się do dużego, bukowego lasu. Było lato, 30 stopni w cieniu. Do plecaka zapakowałem 2 litry soku, chyba jabłkowo wiśniowego, jakieś żarcie i zeszyt do rysowania. Z domu wyruszyłem o godzinie dziesiątej, a las był zaraz obok, toteż po chwili marszu byłem już w ustronnym miejscu. Zarzuciłem kartonik na język i czekałem. Po ok.
05.08.2008
20:20
Nawet najmniejszego pojęcia nie miałem, jaki czar na siebie rzucę wrzucając to pod język (w smaku jeszcze bardziej cierpkie i nieprzyjemne niż lesede). Zaraz po dojeździe na odciętą od świata miejscówkę - przystań jachtów, rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę z dziadkiem wędkarzem, który uświadomił nas, że kelly family już tu nie mieszka, wyprowadziła się z domu obok 3 lata temu.
Dzień wolny, weekend a rodzice w pracy. Na początku obce miasto, obcy ludzie, mieszkanie jakaś melina - strach, niepewność. Potem z moją ekipą w domu jednego z ziomków - spokojnie, luźno.
Ten dzień miał być spokojnym dniem z koleżanką z klasy. Zabrała mnie do obcego miasta do swojego dostawcy. Złożyłyśmy się na porządną porcje amfy ale ja z góry powiedziałam ,że nie chce przesadzać bo to mój drugi raz dopiero. Ona już jest bardziej doświadczona z tą substancją. Dodam jeszcze ,że jestem młodą, drobną dziewczyną.
15:00 Pierwsza krecha: Uczucie świetne, rozluźniłam się nieco, zachciało mi się gadać, zrobiło mi się swobodniej chociaż byłam w obcym miejscu. Serce i oddech mi przyspieszyło. Włączyliśmy dosyć energiczną muzykę i oczywiście leciała fajka za fajką.