Zakupiłem kilka tygodni temu kilka kartoników nasączonych 25-C NBOMe od koleżanki, najpierw spożyłem po jednym ze znajomymi, a jeden sobie zostawiłem na samotny trip, który odbyłem dwa tygodnie później i właśnie on jest tematem tego tripraportu.
We wtorek jego obrońca złożył wniosek o zwolnienie klienta z aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 100 tysięcy złotych. Sąd Apelacyjny podbija stawkę.
Trwa proces Cezarego P. zwanego "dilerem gwiazd". We wtorek jego obrońca złożył wniosek o zwolnienie klienta z aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 100 tysięcy złotych. Jednak pod koniec maja Sąd Apelacyjny w Warszawie zastrzegł, że 50-latek może opuścić areszt, wpłacając co najmniej 300 tysięcy.
"Sąd Apelacyjny zaskarżonym postanowieniem zastrzegł, że stosowane wobec Cezarego P. tymczasowe aresztowanie ulegnie zmianie na środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 300 000 złotych oraz na dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa dwa razy w tygodniu" - taka decyzja zapadła 29 maja po tym, jak w połowie kwietnia obrońcy "dilera gwiazd" złożyli zażalenie na wysokość kaucji.
Mecenas Łukasz Chojniak zarzucał sądowi, że nie wziął pod uwagę trudnej sytuacji materialnej rodziny jego klienta. Cezary P. od zatrzymania nie pracuje, jego żona Iwona P. (również oskarżona w tym procesie - red.) zarabia około pięciu tysięcy złotych miesięcznie, a córka Patrycja P. (także oskarżona - red.) zarabia około dwóch tysięcy złotych.
- Nadto żadna z nich nie posiada jakiegokolwiek majątku. Sytuacja materialna oskarżonego oraz członków jego najbliższej rodziny uniemożliwia złożenie poręczenia majątkowego w kwocie 300 tysięcy złotych - pisał do sądu adwokat i wniósł o zmianę poręczenia na 100 tysięcy.
Sąd uzasadnił jednak, że wysokość poręczenia majątkowego odnosi się nie tylko do sytuacji finansowej Cezarego P., ale przede wszystkim do stawianych mu zarzutów.
Według śledczych w latach 2009-2016 Cezary P. sprzedał kokainę co najmniej 237 osobom i uzyskał z tego tytułu ponad milion złotych zysku.
- W tym czasie przestępcza działalność oskarżonego stanowiła główne źródło dochodu oskarżonego i jego rodziny. Wprawdzie z akt sprawy nie wynika, aby oskarżony posiadał podobnych rozmiarów majątek, dlatego też ustalona przez sąd meriti (pierwszej instancji - red.) wysokość poręczenia majątkowego wynosi 300 000 złotych - napisał sędzia Zbigniew Karpiński w uzasadnieniu postanowienia. Zaznaczył, że kwota musi być wysoka, żeby jej ewentualny przepadek motywował oskarżonego do nieutrudniania toczącego się postępowania.
Sąd Apelacyjny wydłużył do środy 6 czerwca czas na wpłatę kaucji. Mimo to mecenas Łukasz Chojniak złożył we wtorek na rozprawie kolejny wniosek o zwolnienie Cezarego P. za 100 tysięcy złotych.
Podczas wtorkowego posiedzenia miało być przesłuchanych kilkunastu świadków, ale większość się nie stawiła.
Proces Cezarego P. rozpoczął się w listopadzie 2017 roku. Mężczyzna został zatrzymany wiosną 2016 roku przy ulicy Hożej w Warszawie podczas transakcji narkotykowej. Jego żonę i córkę oraz 12 innych oskarżono o pomocnictwo w udzielaniu narkotyków.
Bezpieczne mieszkanie studenckie, pewność że nikt mi nie będzie przeszkadzał, w mieszkaniu tylko dwójka zaufanych przyjaciół, którzy zajmowali się swoimi sprawami, zero szans na jakiekolwiek problemy, chęć przeżycia kolejnego psychodelicznego tripu.
Zakupiłem kilka tygodni temu kilka kartoników nasączonych 25-C NBOMe od koleżanki, najpierw spożyłem po jednym ze znajomymi, a jeden sobie zostawiłem na samotny trip, który odbyłem dwa tygodnie później i właśnie on jest tematem tego tripraportu.
Zaczeły się wakacje. Wybraliśmy się ze znajmymi nad jezioro pod namioty. Pogoda była raczej kiepska, męczyły nas przelotne deszcze i przenikliwe zimno. Miałem ze sobą kwacha ale bałem się w taki pochmurny dzień brać bo wiem, że bardzo by mi się nie podobała jazda. W końcu chyba czwartego dnia wyjazdu zdecydowałem się. Nie załuję...a wszystko zaczeło się tak:
Słoneczny dzień, lekki wiaterek wiał od strony północno zachodniej.
Motocykliści przejechali obok mnie, siedziałem na przystanku autobusowym
konsumując pierszą w tym dniu kromkę chleba, ser, trochę szynki, masełko.
Kanapka była lekko ciepła. W sklepie obok kupiłem napój w butelce o pojemności
0,6l, a w aptece położonej trochę dalej niż ten sklep, zaopatrzyłem się w dwa
opakowania tegoż specyfiku o nazwie podanej w tytule. Sprzedawca nie patrzył na