JAY-Z wspomina czasy, gdy sprzedawał crack

Hova wyjaśnia, jak handel narkotykami przyczynił się do... rozwoju jego rapowych umiejętności.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

cgm.pl

Odsłony

503

Hova wyjaśnia, jak handel narkotykami przyczynił się do... rozwoju jego rapowych umiejętności.

Odchodząc z telewizji David Letterman zapowiedział, że udaje się na emeryturę, ale za namową Netflixa zmienił zdanie. Legendarny gospodarz talk show, jedna z najbardziej cenionych osobowości w historii amerykańskiej telewizji, prowadzi program “Mojego następnego gościa nie trzeba nikomu przedstawiać”. Gościem najnowszego – kwietniowego – odcinka jest JAY-Z, który opowiedział m.in. o swojej mrocznej przeszłości związanej ze sprzedażą cracku.

– Kiedy zaczynałem, miałem jakieś 16 lat – mówił Hova. – Crack był wszędzie w mojej dzielnicy. U mnie zaczęło się od Hiszpańskiego Jose. Miał sklepik. Rodzinny, na tej samej ulicy. Mówi do mnie: “Spoko jesteś, ty i twój kumpel. Masz niezły styl”. Zwerbował nas i zaczął się interes – wspominał. Raper zdradził, że początkowo kiedy wracał wieczorem do domu, miał w kieszeni każdego dnia 2000 dolarów, z czasem te kwoty robiły się coraz większe. – Mama wiedziała, skad są te pieniądze. Nie rozmawialiśmy o tym, ale wiedziała – przyznał Shawn Carter.

Kiedy Letterman zapytał, co skłoniło Hovę do porzucenia niecnego procederu, artysta stwierdził: – Chciałbym powiedzieć, że samo bycie na ulicy, bo w końcu każdy wpada. Idzie siedzieć albo ginie. Tak już było. I kropka. Ale mnie chyba przyciągała miłość do muzyki. JAY-Z zakończył temat handlu narkotykami wyznaniem, że to zajęcie… pomogło mu w doskonaleniu warsztatu muzycznego. – Nawet wtedy, kiedy sprzedawałem narkotyki, dalej rapowałem na rogu. Robiłem to gdzieś w międzyczasie. Ludzie przychodzili, prowadziliśmy interes, a w każdej wolnej chwili pisałem. Tak nauczyłem się tworzyć muzykę bez zapamiętywania. Ciągle pisałem. Nawet na torbach papierowych. W każdej wolnej chwili tworzyłem coś.

Rozmowę Davida Lettermana z JAYEM-Z znajdziecie tutaj.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Pozytywne nastawienie do nowej substancji, wycieczka do lasów z dwoma kumplami - jednym dobrze obeznanym - B i jednym nowicjuszem próbującym po raz pierwszy tak jak ja - W. Większość podróży w otoczeniu natury, wiosna, maj, przez cały czas lekko padał deszcz. Spontaniczna, niezaplanowana podróż.

Należałoby zacząć opis od tego, że raport pisany jest po upływie około 2,5 roku od podróży. Niestety część rzeczy już zapomniałem a same odczucia też nie są "na świeżo", ale zdecydowałem się na spisanie tego co mi wciąż pamiętam zanim wszystko wywietrzeje mi z głowy. Zdaję sobie sprawę, że TR jest trochę przydługawy, ale początkowo pisałem go raczej dla siebie i osób uczestniczących w tripie po prostu na pamiątkę. Opisywaną podróż uważam za swoje pierwsze psychodeliczne doświadczenie z prawdziwego zdarzenia.

  • 2C-E
  • Mieszanki "ziołowe"

Kto: Osobnik męski gatunku homo-sapiens, 180cm w górę, 74kg wszerz, 20 na karku. Ładne parę lat ćpania za sobą i chęć spróbowania całej chemii i natury tegoż świata. ;)

Co: 30mg 2C-E + mix syntetyków w zielsku o smaku palonego kota zwany „Taifun”.

S&S: Spokojny dzień, dużo słońca i ciepło, topniejący wszędzie śnieg. Nastrój „nie mogę się doczekać aż to zjem! :D”. Lekka poranna zamułka po zbytnim upaleniu się ostatniej nocy.

  • Pridinol

Niedziela 15 luty 2004 ostani dzień przed końcem ferii:


  • Mieszanki "ziołowe"
  • Szałwia Wieszcza

Set & setting: Jesienny wieczór w bezpiecznym, ładnym pokoju z kominkiem
Doświadczenie: Alko, Gandzia i dużo innych rzeczy, szkoda gadać
Pilot: Trzydziestoletni mężczyzna rasy białej, ok. 90kg wykształconego obywatela