Wniosków brak – czyli jak Ministerstwo Zdrowia chce walczyć z dopalaczami

Dopalacze nigdy nie były tak tanie i łatwo dostępne jak dziś. W Internecie wpisuję frazę „dopalacze Warszawa”. Wybieram pierwszy link i dzwonię. Za 30 minut podjeżdża taksówka. Koszt 80 zł, 60 zł za fiolkę w której ma się niby znajdować 4cmc, plus 20 zł za dowóz.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Polska Sieć Polityki Narkotykowej
Adam Stasiak (prawnik zaangażowany w Centrum Wolontariatu PSPN)

Odsłony

640

22:30, 27.11.2017, poniedziałek, Warszawa. Dopalacze nigdy nie były tak tanie i łatwo dostępne jak dziś. W Internecie wpisuję frazę „dopalacze Warszawa”. Wybieram pierwszy link i dzwonię. Za 30 minut podjeżdża taksówka. Koszt 80 zł, 60 zł za fiolkę w której ma się niby znajdować 4cmc, plus 20 zł za dowóz. W sklepie internetowym gram można dostać już za 20 zł. Zatem z dowozem na miejsce ostateczny koszt jest 4 razy większy. Całkiem niezłe przebicie.

Polskie władze nie radzą sobie z dopalaczami. Jak wskazuje ostatni raport EMCDDA (Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii), pośród polskich nastolatków w wieku od 15 do 16 lat, aż 10 % choć raz próbowało nowych substancji psychoaktywnych. Jest to najwyższy odsetek ze wszystkich 30 badanych państw. Estonia, borykając się z tym samym problemem, zajmuje z Polską ex aequo pierwsze miejsce. Natomiast średnia w Europie to już tylko 4 %. Jesteśmy niekwestionowanymi liderami w używaniu substancji, o których praktycznie nic nie wiemy. Główny Inspektorat Sanitarny podaje, iż każdego miesiąca odnotowuje ok. 300 zatruć tymi substancjami, a rocznie z powodu ich używania umiera kilkanaście osób. Schemat ciągle jest ten sam, pewne substancje są zakazywane, pojawiają się nowe, które nie są zabronione, i tak w kółko. Coś się jednak zmienia. Na rynek trafiają coraz to gorsze substancje. Terapeuci nie radzą sobie z ilością osób szkodliwie używających, czy też uzależnionych od nowych substancji psychoaktywnych. Z relacji użytkowników wynika, iż w związku z używaniem tych nowszych substancji pojawiają się coraz częściej nieprzyjemne stany, psychozy, mniej jest przyjemności a więcej przykrości. Czemu jesteśmy tak bezradni w walce ze szkodami wynikającymi z używania nowych substancji psychoaktywnych? To proste – błądzimy po omacku. Jak mamy wiedzieć jak reagować, skoro nie wiemy co jest przyczyną?

Dwa tygodnie temu „nowy” pomysł na zwalczanie dopalaczy ogłosiło nasze Ministerstwo Zdrowia. Rozpoczyna się kolejna bitwa w Wojnie z Narkotykami. Przedstawiony projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, oprócz szeregu uregulowań, które mają na celu ograniczenie zjawiska wytwarzania i wprowadzania do obrotu środków zastępczych i nowych substancji psychoaktywnych, wprowadza karanie za ich posiadanie. Oczywiście nowelizacja, jak wynika z uzasadnienia projektu, nie ma na celu uderzanie w konsumentów używek. Nasuwa się jednak pytanie, czy autorzy projektu mają jednak inne zamiary niż zapewniają, czy po prostu nie mają pojęcia jak wygląda praktyka? Większość spraw o posiadanie dotyczy przecież użytkowników. O tym, że nie powinno się karać użytkowników piszemy, mówimy i uczymy już od dawna. Powtarzać te wszystkie argumenty w stosunku do nowych substancji psychoaktywnych wydaje się zbędne i chyba, co pokazuje omawiany projekt, nieefektywne.

Niekiedy, gdy ciężko coś wytłumaczyć słowami, warto posłużyć się obrazem. Chyba każdy zna mit o Hydrze Lernejskiej? Zgładzenie Hydry, wielogłowego monstrum, było drugą z 12 prac Heraklesa. Niezwyciężony Herakles napotkał na nie lada problem – za każdym razem gdy pozbawiał hydrę głowy w jej miejsce wyrastały dwie, bądź trzy nowe głowy. Rozumiejąc, że musi zastosować inną taktykę poprosił swojego bratanka Jolaosa o pomoc. Ten za pomocą ognia wypalał miejsca po odciętych głowach hydry, uniemożliwiając ich odrośnięcie. Herakles w końcu uciął ostatnią, nieśmiertelną głowę hydry i zakopał ją kładąc na niej głaz. Wojna z narkotykami, w której bierze udział Polska, zatrzymała się na etapie ucinania głów hydrze, ale bez wyciągania z tego wniosków. W miejsce znanych narkotyków, pojawiły się nieznane dopalacze, w miejsce zakazywanych kolejnymi przepisami dopalaczy – pojawiły się setki nowych. Jest ona nie tylko nieefektywna, ale kontrproduktywna, szkodliwa. Nowe uregulowania mają być remedium na zjawisko narkomanii i nowych substancji psychoaktywnych w Polsce. Należy jednak wskazać, iż zakazujemy wytwarzania, obrotu a także posiadania narkotyków już od prawie 20 lat. A zatem czy prawo karne wpłynęło na ograniczenie popytu? Oczywiście, że nie. I tu mit różni się od naszej rzeczywistości – my nie możemy nieśmiertelnego zjawiska narkomanii schować pod głaz, tak jak i mit – świat bez używek nie istnieje. Może warto więc zastanowić się, dlaczego ludzie sięgają po substancje psychoaktywne?

Istnieją, a nawet są nam znane, skuteczniejsze metody walki z tą hydrą. Odpowiedź na pytanie jak walczyć z dopalaczami znajduje się w samej ustawie, która w artykule 2 mówi o tym, iż przeciwdziałanie narkomanii realizuje się przez odpowiednie kształtowanie polityki społecznej, gospodarczej, oświatowo-wychowawczej i zdrowotnej, a w szczególności: 1) działalność wychowawczą, edukacyjną, informacyjną i profilaktyczną; 2) leczenie, rehabilitację i reintegrację osób uzależnionych; 3) ograniczanie szkód zdrowotnych i społecznych; 4) nadzór nad substancjami, których używanie może prowadzić do narkomanii; 5) zwalczanie niedozwolonego obrotu, wytwarzania, przetwarzania, przerobu i posiadania substancji, których używanie może prowadzić do narkomanii. Prawo karne jako narzędzie polityki narkotykowej znajduje się w tym przepisie dopiero na piątym miejscu! Nie bez przyczyny, jedynie przemyślana edukacja może wpłynąć na świadomość i zachowania społeczeństwa. Prawo karne nie tłumaczy, tym bardziej nie uczy jakie zagrożenia wynikają ze szkodliwego używania narkotyków. Dlatego też, jeżeli nie chcemy prowadzić tej samej dyskusji za pięć lat, musimy zmienić swoje podejście. Choć to trudne, to należałoby rozważyć czy nie warto zmierzyć się z dekryminalizacją tradycyjnych substancji psychoaktywnych, które znane nam od lat, stanowią mniejsze zagrożenie dla zdrowia publicznego. Póki co, skupmy się na edukacji, bo prawo zawsze jest kilka kroków za rzeczywistością.

Oceń treść:

Average: 9.8 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Ekscytacja, bardzo dobry nastrój, pozytywne nastawienie do życia. Puste mieszkanie przyjaciółki, brak ryzyka "przypału"

Witajcie!

Postanowiłam opisać jeden ze swoich najlepszych tripów pod wpływem LSD. Mam nadzieję, że wam się spodoba!

Całe zdarzenie miało miejsce około 3 lat temu. Byłam jeszcze początkująca, jeśli chodzi o "te tematy" ;) Wraz z koleżanką, którą będę w tym raporcie nazywać Lilia, nie mogłyśmy się doczekać, aż nadarzy się okazja do ponownego spróbowania kartoników, które leżały grzecznie w mojej szufladce, schowane w stary portfel. W końcu- stało się! Jej ojciec wyjechał na kilka dni, więc miała mieszkanie tylko dla siebie. I dla mnie, rzecz jasna ;) A więc zaczynamy!

  • Dimenhydrynat

Nazwa substancji: Aviomarin


Wcześniejsze doświadczenia: alkohol, MJ notorycznie, raz w życiu gałka


Dawka i sposób użycia: 850mg - 17 tabletek x 50mg, doustnie


Set & setting: Całkowicie bezpieczne mieszkanie, letnie popołudnie,

zarzucamy w dwie osoby. Byłem lekko zaniepokojony, wszak pierwszy raz

zarzucam leki. Oczekiwania - haluny.


Przejdźmy do meritum, czyli EFEKTY:

  • Grzyby halucynogenne
  • Lophophora williamsii (meskalina)
  • Pozytywne przeżycie

Pozytywne wyluzowane nastawienie.

   Miałam styczność z różnymi psychodelikami, ale meskalina była mi nowa. Czytałam „Drzwi percepcji” Huxleya, wspomnienia Witkacego, słyszałam opowieści znajomych, ale nie byłam szczególnie podekscytowana kiedy miałam już w ręce butelkę z miksturą z peyotlu. W życiu próbowałam wielu różnych substancji i powoli zaczęłam odczuwać, że  nie wynoszę już zbyt wielu  nowych doświadczeń z zażywania psychodelików, tak jak to było na początku.

  • Diazepam
  • Pierwszy raz

Dom, luźny dzień bez pracy, nieobecność żony. Humor taki sobie przez cały dzień, aż do momentu odebrania opakowania Relanium 20x5mg

W celu ostateczniego wyjścia z niepokojąco rozwijającego się uzależnienia się od kodeiny (dziwne, prawda? heroiniarz wjebuje się w kodę...) ograniczyłem dawki do jednej paczki Thiocodinu na parę dni, zamawiając Relanium. Rozplanowałem 20 tabletek na conajmniej dwa tygodnie z przerwami, do tego duży zapas difenhydraminy celem uśpienia się, jeśli najdzie mnie ochota na kodę.

18:00 - 1 tabletka 5mg diazepamu