Piszę to teraz, dzień po wydarzeniach z 22.12.2012r., póki pamięć z tamtej feralnej nocy jest świeża. Tak, był to mój osobisty, spóźniony koniec świata.
14:00 - "Nieoczekiwany zwrot akcji."
POIA przypomina o obowiązku zakazu wydawania osobom poniżej 18 roku życia produktów leczniczych zawierających pseudoefedrynę, dekstrometorfan lub kodeinę, niezależnie od zawartości tych substancji w produkcie leczniczym.
Podkarpacka OIA przypomina o obowiązku zakazu wydawania osobom poniżej 18 roku życia produktów leczniczych zawierających pseudoefedrynę, dekstrometorfan lub kodeinę, niezależnie od zawartości tych substancji w produkcie leczniczym.
Jak wskazuje Izba, w artykule 71 a Ustawy Prawo Farmaceutyczne, odnoszącym się do produktów leczniczych zawierających w składzie substancje o działaniu psychoaktywnym, w ust.3 umieszczono zapis stanowiący, iż:
„Farmaceuta i technik farmaceutyczny odmawia wydania produktu leczniczego, o którym mowa w ust. 1 lub 2, osobie, która nie ukończyła 18. roku życia, lub jeżeli uzna, że może on zostać wykorzystany w celach pozamedycznych lub spowodować zagrożenie dla zdrowia i życia.”
Zakaz dotyczy wielu popularnych produktów leczniczych stosowanych w leczeniu nieżytu nosa, zapalenia zatok i kaszlu (np. Ibuprom Zatoki, Actifed, Thiocodin, Acodin).
Izba podkreśla, że dla wielu z tych produktów możliwe jest stosowanie ich u dzieci, ale zakup leku może być dokonany tylko przez osobę pełnoletnią.
POIA dodatkowo zachęca do zapoznania się z opracowaniem „Odmowa wydania produktu leczniczego”, umieszczonym na stronie Izby w zakładce: Realizacja recept/ Kontrole WIF/NFZ.
Opracowanie to w tabelarycznej formie uwzględnia sytuacje w których farmaceuta ma obowiązek lub ma prawo odmówić wydania produktu leczniczego bądź realizacji recepty, wraz z podaniem aktów prawnych na które należy się w takim przypadku powołać.
W opracowaniu znajduje się też podstawa prawna do żądania okazania dokumentu tożsamości, w przypadku wątpliwości dotyczących wieku osoby, której wydaje się produkt leczniczy, podlegający ograniczeniu ze względu na wiek.
Set: z początku pozytywne. Setting: miasto, pub, pizzeria, las.
Piszę to teraz, dzień po wydarzeniach z 22.12.2012r., póki pamięć z tamtej feralnej nocy jest świeża. Tak, był to mój osobisty, spóźniony koniec świata.
14:00 - "Nieoczekiwany zwrot akcji."
Start: Mieszkanie kumpla, za oknem od paru godzin noc - ja trochę niepewny jak to bywa przed pierwszym razem. Czekamy godzinę na ewentualne skutki uboczne po czym opuszczamy lokal. Po próbie: Wędrujemy po mieście załatwić parę spraw (całość zajmuje nam jakieś 2h). Noc trwa w najlepsze, już trochę bardziej pewny siebie zapraszam kumpla do siebie. U mnie: Jesteśmy zrelaksowani i spokojni, a co więcej sami. Zaczynamy chill out przy cichej muzyce, pojedyncza lampka tworzy odpowiedni nastrój żeby zapomnieć o wszelkich zmartwieniach. Po wszystkim: Późną porą odprowadzam kumpla, nie ma prawie nikogo na ulicy, powiewa chłodem. Odkąd wyszliśmy z mojego mieszkania w słuchawkach rozbrzmiewa psychotrance (moje pierwsze zetknięcie z nim tak by the way), w drugą stronę idę sam - moją uwagę zwraca przede wszystkim muzyka i światła miasta.
Mówiąc szczerze to mój pierwszy taki artykuł, więc chyba najlepiej zrobię rozpoczynając go przedstawieniem krok po kroku jak się miała sytuacja "wtedy". Miejcie cierpliwość, a kto wie? Może znajdziecie tu nawet coś dla siebie.
Tego dnia prawie dwie godziny spędziłem na rozmowie z dziewczyną o niczym. Mrok nocy przecinają światła miasta, a my rozchodzimy się w swoją stronę - ona do domu i ja do domu. Ponieważ jednak nigdy się nie nudzę już w chwilę po rozejściu przychodzi do mnie sms od dobrego kumpla.
"Wbijaj do mnie, mam niespodziankę."
O aviatorze: mężczyzna, 22 lata, 76 kg, 188 cm, blondyn, niebieskie oczy i takie tam...
Poprzednie loty: Marry Jane (znamy się od 7 lat), grzyby (1 raz), gałka muszkatołowa (1 raz)
Środek podróży: Aviomarin - 20 tabletek (wyprodukowane w Krakowie).
Warunki lotu: Ponieważ zostało mi już tylko kilka dni wakacji (wrzesień 2004), postanowiłem sobie zaszaleć i sprawdzić jak działa aviomarin w ilościach ponadprzeciętnych.
Odprawa
Pierwszy kontakt z psychodelikiem (oprócz zioła 2 razy), mimo wiedzy, że mogę dostać bad tripa w ogóle się nie bałem. Byłem podekscytowany nowym doświadczeniem. Ziomków, z którymi wtedy widziałem się 2 raz w życiu, oprócz przyjaciela, którego dobrze znałem. Pierwszy raz u kolegi i w jego mieście, Siemianowicach Śląskich. Kompletnie o siebie nie zadbałem, a bad tripa nie dostałem pewnie przez to, że miałem w to wyjebane.
To był mój pierwszy kontakt z psychodelikiem. Zrobiłem ekstrakt wodny z 16g nasion, nie miałem czym tego zmielić, a musiałem spieszyć się na pociąg, więc wrzuciłem całe nasiona do słoika i zalałem 0,5l wody na 4 godziny, do jego urodzin. To było 2 lata temu, więc nie pamiętam kiedy zaczęło działać.