Wczoraj w nocy zarzucilem acodin. Chcialem tego sprobowac juz wczesniej, ale nie mialem skad skolowac :/ Naszczescie, w koncu dostalem go i od razu zaczalem planowac konsumpcje.
Funkcjonariusze przejęli heroinę o nazwie nie mniej mocnej od samego towaru.
Policja z Florydy nie po raz pierwszy natrafiła na handlarzy narkotyków. Jednak tym razem ich sukces wzbudził ogólne zainteresowanie i zdumienie. Na pakietach heroiny widniało oblicze i godność Donalda Trumpa.
Na całym świecie spotkać się można z najróżniejszymi narkotykami, na dodatek wciąż powstają nowe specyfiki. Ich nazwy są powszechnie znane, tak ogólne jak potoczne czy slangowe (przynajmniej jakaś część). Trochę inaczej wygląda sprawa ze szczególnego rodzaju nazwami własnymi "towarów", wprzęganymi w proces narkobrandingu. Narkotyki ze znakiem firmowym, logotypem właściwym dla danego producenta lub dilera, opatrzone emblematami miejsca wysyłki, to o wiele bardziej tajemniczy aspekt obrotu środkami odurzającymi.
Nic zatem dziwnego, że amerykańscy stróża prawa z Florydy, zachodzą w głowę nad partią narkotyków, która wpadła w ich ręce. Funkcjonariusze przejęli heroinę o nazwie nie mniej mocnej od samego towaru. To "Donald Trump".
Sukcesem chwali się biuro szeryfa hrabstwa Hernando. Sześć miesięcy trwające śledztwo w przedmiocie lokalnego handlu narkotykami, przyniosło plon w postaci 5,500 pakietów heroiny. Część brandowana wizerunkiem fizys prezydenta i jego nazwiskiem. Jak donoszą amerykańskie media, Pam Bondi, Prokurator Generalny Florydy nie była tym faktem rozbawiona: "Wszystko co chcę powiedzieć temu handlarzowi narkotykami to: 'Dużym błędem jest umieszczenie tam obrazu prezydenta'. Dużym błędem. Ponieważ to on stara się być naszym najbardziej nieprzejednanym obrońcą, który usunie te śmieci z naszych ulic. Dajecie wiarę? Duży błąd." Pam Bondi dodała przy tym, że jeden z pakietów heroiny trafi do Gabinetu Owalnego, aby przypominał prezydentowi o jego dobrych uczynkach.
Pomysł pani prokurator wart jest chwili zastanowienia. Pam Bondi znalazła się w ogniu kontrowersji podczas kampanii prezydenckiej w ubiegłym roku, kiedy wyszły na jaw niejasne machinacje finansowe obecnego prezydenta. Otóż na Uniwersytecie Trumpa odbywały się wykłady w temacie bardzo intratnego handlu nieruchomościami. Dość szybko okazało się, że jakość udzielanych nauk odbiega od oczekiwań i wiarygodności przemawiającej za sprawą zaangażowania speców od reklamy i PR. Kilkutysięczna rzesza słuchaczy uznała, że należy się im odszkodowanie, lecz Pam Bondi odstąpiła od postawienia Trumpowi zarzutu o oszustwo. Ponoć wszystko za sprawą pieniędzy, które pani prokurator otrzymała od miliardera. Kwota 25 tys. dolarów miała wzmocnić kampanię wyborczą w staraniach o ponowne zajęcie stanowiska prokuratora generalnego.
Darowizna miała miejsce w 2013 roku, hojnym dobroczyńcą była Fundacja Donalda J. Trumpa. Szkopuł w tym, że naruszono przepisy federalne. Fundacja nie posiadała wymaganego certyfikatu, który uprawnia do zbierania datków powyżej 25 tysięcy dolarów rocznie na rzecz kandydatów politycznych.
Możliwe w tym wszystkim, że przechwycona heroina niosła z sobą pewne przesłanie o wydźwięku politycznym. A może był to żart? A być może wpadka obliczona na wywołanie jeszcze innego efektu. Póki co, nie wiadomo.
Jednego władze są pewne, mianowicie wiedzą kto jest odpowiedzialny za destynację narkotyków na tym terenie: Kelvin Scott Johnson, 46-letni mężczyzna z Hernando County. Został oskarżony o handel heroiną, posiadanie kokainy i prowadzenie pojazdu mimo zatrzymanego już wcześniej prawa jazdy. Johnson został osadzony w Hernando County Detention Center, możliwa kaucja wynosi 75 tys. dolarów.
W przypadku skazania, Johnson musi liczyć się z karą 15 do 25 lat więzienia, według słów lokalnego szeryfa.
Przechwycona heroina mogła przynieść od 50,000 do 100,000 dolarów zysku, według cen na ulicy. Gdyby choć 10 procent skonfiskowanej partii znalazło się w rękach nowych klientów, przybyłoby około 500 osób uzależnionych.
Wczoraj w nocy zarzucilem acodin. Chcialem tego sprobowac juz wczesniej, ale nie mialem skad skolowac :/ Naszczescie, w koncu dostalem go i od razu zaczalem planowac konsumpcje.
Jego: mieszkanie, muzyka Estas Tonne, zasłonięte okna, trip 'leżący na kanapie'. Mój: nad wodą pod namiotem.
Na pomysł zażycia grzybków wpadłam niejako z desperacji. Byłam wtedy 25 - letnią alkoholiczką, i to na naprawdę strasznym poziomie (ok. 0,7 wódki dziennie). Ewidentnie zapijałam pewne traumatyczne wydarzenie z przeszłości. Próbowałam odstawić alkohol wielokrotnie, bezskutecznie. Gdy trafiłam na informacje, że psylocybina może mi pomóc chwyciłam się tej myśli jak tonący brzytwy. <SPOJLER - nie udało mi się rzucić picia dzięki psylocybinie. Za to niewyobrażalnie pomogło mikrodawkowanie Amanity Muscarii, na ten moment nie piję od ośmiu miesięcy.
Pod koniec kwietnia pojechałam na odludzie-niesamowicie piękna
okolica,las,jezioro,mała plaża.Nie wiedziałam za bardzo,czego się spodziewać,na
wszelki wypadek wzięłam kanapki i soczek Kubuś :).Nastawiłam się głównie na
pływanie i zjednoczenie z wodą,więc rozebrałam się do stroju kapielowego i
położyłam na kocu.Głowę miałam nabitą ostrzeżeniami,ze grzybki to duszki i jak
nie będę ich szanować,to mi wkręcą taką jazdę,że zwariuję.Wzięłam 30,zagryzając
początkowo pozytywnie, potem zwał, kolory spacer, deprecha.
Kiedy teraz o tym myślę, w sumie nie wierzę trochę w to, co się wydarzyło.
I w to że główną bohaterką całej sytuacji byłam ja.
Pojechałam odebrać prezent.
Brałam to wcześniej już dwa razy, raz samo z alko - nic takiego się nie stało, drugi raz z fetą. Po tej mieszance - najgorszy zwał w życiu, jeden z najgorszych dni w życiu.
Ale ten dzień był zupełnie inny. Pierwsza kreska weszła dość szybko, popita piwkiem.
Komentarze